Hans-Georg Schede, Bracia Grimm

Bracia Grimm |Recenzja

Hans-Georg Schede, Bracia Grimm

Bracia Grimm mają problem z własną sławą. Ich nazwisko przykleiło się do baśni tak mocno, że cała reszta zwykle znika: bieda po śmierci ojca, ciężka edukacja, praca w bibliotekach, polityczne konsekwencje uczciwości, wielkie projekty naukowe, których jeden ludzki żywot zwyczajnie nie był w stanie unieść.

Hans-Georg Schede wyciąga Jacoba i Wilhelma Grimmów z dziecięcej półki. Jeśli ktoś kojarzy ich głównie z Czerwonym Kapturkiem, wilkiem i chatką w lesie, po tej książce zobaczy dwóch ludzi pracujących w rytmie, który dziś wygląda niemal nieludzko. Czytanie, przepisywanie, porządkowanie, katalogowanie, opracowywanie, pisanie. Tylko stół, papier, książki, obowiązek.

Polskie wydanie ukazało się w Państwowym Instytucie Wydawniczym w serii Biografie Sławnych Ludzi. Autorem jest Hans-Georg Schede, a przekład, przypisy i posłowie przygotowała Eliza Pieciul-Karmińska. Przypisy dobrze prowadzą przez niemiecki kontekst, nazwiska i instytucje, które bez komentarza mogłyby zamienić lekturę w marsz przez archiwum w przyciasnych butach.

O autorze i o książce

Schede pisze podwójną biografię. Prowadzi opowieść od Hanau i Steinau, przez naukę w Kassel, studia w Marburgu, pracę biblioteczną, publikacje, Getyngę, Berlin i ostatnie lata życia. Książka obejmuje także kalendarium, bibliografię, indeksy oraz spis ilustracji. Materiał jest uporządkowany klasycznie, chronologicznie, bez kombinowania z formą.

Schede nie robi z baśni centrum świata. Baśnie są ważne, trudno je pominąć. Ale autor pokazuje, że Grimmowie byli przede wszystkim ludźmi nauki: filologami, badaczami języka, wydawcami dawnych tekstów, bibliotekarzami, uczestnikami życia intelektualnego swojej epoki. Ich dorobek nie mieści się w szkolnym skrócie „bracia od bajek”.

W posłowiu Pieciul-Karmińska mocno porządkuje sprawę „czarnej legendy” Grimmów. Przypomina, że bracia baśni nie pisali jako własnych historii, lecz je zbierali i opracowywali, dlatego wyciąganie z tych fabuł prostych wniosków o ich charakterze jest zwyczajnie krzywdzące. Pisze też, że w tej biografii nie znajdziemy sensacji, skandali ani romantycznych uniesień, za to bardzo dużo wyrzeczeń, poświęcenia i trudu. Najtrafniejsze słowo na Jacoba i Wilhelma? Pracowitość.

Najciekawsze: odklejenie Grimmów od baśni

Książka przesuwa uwagę z legendy na warsztat. Grimmowie przestają być nazwiskiem z okładki baśni. Zaczynają być ludźmi, którzy całe życie pracowali na cudzym i własnym tekście. Zbierali, porównywali, przepisywali, redagowali, układali, komentowali.

Schede nie próbuje robić z ich życia powieści przygodowej. Pokazuje zwykłą cenę wielkiego dorobku: choroby, brak pieniędzy, zależność od instytucji, rodzinne obowiązki, brak stabilności, a potem projekty tak wielkie, że aż absurdalne.

Najlepszy przykład daje Deutsches Wörterbuch, wielki słownik języka niemieckiego. Do Grimmów trafiło sześćset tysięcy fiszek dokumentujących niemiecką leksykę. Jacob miał wtedy sześćdziesiąt cztery lata, Wilhelm sześćdziesiąt trzy. Zaczęli pracę nad zadaniem, które ostatecznie przerosło ich życie: za ich czasu powstała tylko część słownika, a całość została tymczasowo ukończona dopiero w 1971 roku. To jest moment, w którym czytelnik rozumie skalę ambicji. I skalę szaleństwa, choć bardzo uczonego.

Schede pokazuje Grimmów jako ludzi książek, języka i twardej pracy. Po tej biografii wilk i Czerwony Kapturek schodzą na dalszy plan, a zostają biblioteki, fiszki, choroby, polityczne koszty uczciwości i dorobek, który znacznie przekracza dziecięcą półkę.

Polityka wchodzi do gabinetu

Schede dobrze pokazuje też, że życie uczonego nie rozgrywa się w próżni. Jacob i Wilhelm żyli w epoce, która nieustannie przesuwała granice, porządek polityczny i wyobrażenia o wspólnocie. Wojny napoleońskie, niemieckie pytania narodowe, konflikty konstytucyjne, zależność od dworów i państwowych instytucji: wszystko to wchodzi do ich biografii.

Najmocniej widać to przy sprawie Siedmiu z Getyngi. Grimmowie znaleźli się wśród profesorów protestujących przeciw decyzjom króla Hanoweru. Skutek był konkretny: zwolnienie z uniwersytetu, wydalenie z Królestwa Hanoweru, powrót do Kassel. Schede nie robi z tego sceny heroicznej pod fanfary, po prostu przedstawia fakty: uczeni zapłacili za stanowisko cenę zawodową.

W berlińskim rozdziale pojawia się z kolei inny wymiar tej historii: państwo pruskie chce mieć Grimmów u siebie. W 1840 roku dostają zaproszenie do Berlina i propozycję rocznego wynagrodzenia z kasy państwowej, aby mogli poświęcić się pracy nad słownikiem. Brzmi jak triumf, ale po wcześniejszych wyrzuceniach i zależnościach instytucjonalnych ma też gorzki posmak. Uczony bywa potrzebny, gdy państwo chce korzystać z jego prestiżu. Mniej wygodny robi się wtedy, gdy przypomina o zasadach.

Czy coś zgrzyta?

Książka jest solidna, ale nie lekka. Schede bywa bardzo skrupulatny. Nazwiska, urzędy, publikacje, daty i niemieckie realia polityczne pojawiają się gęsto. Czytelnik szukający płynnej, emocjonalnej biografii może się po drodze zmęczyć. Nie ma tu narracyjnego podkręcania, nie ma wielkich scen pisanych pod napięcie. Jest praca biografa, który bardziej porządkuje niż uwodzi.

Mnie to akurat przekonuje, choć wymaga skupienia. Grimmowie nie potrzebują dopisanej sensacji. Ich życie samo mówi wystarczająco dużo o tym, jak powstaje dorobek: powoli, mozolnie, przy biurku, często kosztem zdrowia i wygody. Brzmi mało efektownie, ale kultura bardzo często powstaje właśnie w taki sposób. Nie w błysku geniuszu, tylko w powtarzalnym wysiłku (a to już pokazała niejedna biografia).

Podsumowując

Jest to książka dla czytelników zainteresowanych historią kultury, biografistyką, językiem, romantyzmem niemieckim i pracą naukową od kuchni. Także dla tych, którzy chcą raz na zawsze odkleić Grimmów od uproszczenia „autorzy bajek”. Po tej lekturze widać, jak bardzo ten skrót jest krzywdzący.

„Bracia Grimm” to dobra, rzeczowa biografia ludzi, których popkultura zmniejszyła do kilku baśniowych obrazków. Schede przywraca im skalę. Pokazuje dwóch braci związanych wspólnym życiem, wspólną biblioteką i pracą tak uporczywą, że aż niewygodną dla dzisiejszego czytelnika.


Wydawnictwo PIW
Agnieszka Cybulska

Comments are closed.