Obciążeni. „Eutanazja” w nazistowskich Niemczech | Recenzja

Götz Aly, Obciążeni. „Eutanazja” w nazistowskich Niemczech 

Zapiski ofiar i ich rodzin, będące unikatowym świadectwem zbrodni, jakiej dopuściły się nazistowskie Niemcy – najpierw na niemieckich, później również i polskich osobach fizycznie bądź psychicznie niepełnosprawnych.

Obciążeni to tytuł wieloznaczny. Nie można go rozumieć wyłącznie w kontekście prawa karnego. Zbrodnia obciąża katów winą. Zbrodnia popełniona na obciążonych – wykazujących psychicznie bądź fizycznie mniejszą sprawność. Zbrodnia na obciążonych chorobą, kalectwem. To oczywiste. Ale ludobójstwo, masowa, zorganizowana akcja (akcje) eutanazyjna obciąża (w dalszym ciągu) także (a może zwłaszcza) rodziny ofiar – bliskich tych chorych, albowiem owi bliscy najczęściej (z różnych powodów) nie chcieli być „bliscy”, nie chcieli ratować swoich dziadków, rodziców, dzieci przed ohydnymi eksperymentami medycznymi, cierpieniem w nazistowskich zakładach „opiekuńczo-leczniczych”, a wreszcie – krematoryjnymi piecami. Pozostały zatem później tylko dwie możliwości – cierpieć za moralny grzech zaniechania udzielenia pomocy lub (co w narodzie niemieckim częstsze) skutecznie wyprzeć ze świadomości ciężar sumienia.

Götz Aly od ponad trzydziestu lat bada nazistowskie zbrodnie medyczne. Poświęcił życie na kwerendy archiwalne w wielu instytutach medycznych i ośrodkach opiekuńczych. Nie była to praca łatwa. Borykał się bowiem nie tylko z ignorancją środowiska lekarskiego w Niemczech, ale i wyraźną niechęcią i oporem. Nie tylko Instytut Badań Mózgu im. Maxa Plancka czynił wszystko, by utrudnić badaczowi odkrycie na światło dzienne tej porażającej prawdy, jaką są zarówno dokumentacje etiologii chorób pacjentów (ofiar), ale i często – przechowywane po dziś dzień zbrodnicze „eksponaty” – wypreparowane organy ofiar eutanazji.

Program eutanazyjny o eufemistycznej nazwie Towarzystwo Użyteczności Publicznej dla Transportu Chorych dla Państwowej Wspólnoty Pracy Rzeszy na rzecz Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych, zwany też niekiedy operacyjnie przez lekarzy SS Akcją T4, również pełnił funkcję sondażową. Wymordowanie tysięcy chorych miało być swoistym testerem (papierkiem lakmusowym wrażliwości) na społeczeństwie. Jeżeli propaganda śmierci, indoktrynacja, nazistowska nowomowa i zastraszanie przyniosą skutek w postaci zobojętnienia i społecznego milczenia, będzie można posunąć się krok dalej – wybrać kolejną grupę ofiar do bezkarnego mordowania pod przykrywką badań naukowych czy… higieny. „Wykolejeńcy”, jednostki aspołeczne, gruźlicy, kryminaliści – byli następni. Tak się też stało w Polsce, na Ukrainie, a wreszcie w obozach zagłady (w Chełmnie nad Nerem, Treblince, Bełżcu, które wybudowano nieco później – w ramach kolejnej akcji – tzw. Operacji Reinhard).

Chorych znaczono jak świnie”, numerami na ciele, tuż przy karku, na plecach… zarówno w Niemczech, jak w i nazistowskich zakładach opiekuńczo-leczniczych na obszarze okupowanej Polski (m .in. w Gostyninie, Świeciu, Gnieźnie, Treskau pod Poznaniem, Lublińcu na Śląsku, w Łodzi czy Działdowie). Na obszarze Polski, tylko w ciągu kilku miesięcy na przełomie 1939 i 1940 roku, wyselekcjonowano i zagazowano ponad tysiąc pacjentów, którzy przebywali w tych ośrodkach jeszcze przed wybuchem wojny.

Książka Aly’ego umiejętnie dotyka wszystkich najistotniejszych aspektów tej eutanazyjnej zbrodni. Autor poświęca wiele miejsca strukturom nazistowskich organów zaangażowanych w Aktion T4. nie omija także aspektu finansowego całej operacji, gdyż Rzesza zawsze zarabiała na swoich ofiarach. Pisze o zaangażowaniu zawodowym lekarzy i szeregowego personelu medyczno-pielęgniarskiego. Wiele miejsca wreszcie poświęca też refleksji nad moralnością narodu niemieckiego, dodajmy – swojego narodu (bo Aly jest przecież politologiem niemieckim). Czyni to z książki nie tylko niezwykle ważną publikację z zakresu historii medycyny w III Rzeszy, ale i głos wybitnego humanisty w sprawie moralnej kondycji człowieka.

Nad rozwojem medycyny niemieckiej unosi się dziś nie tylko odór formaliny, w której preparowano mózgi niepełnosprawnych dzieci, ale i smród strachu całej rzeszy patologów, pediatrów, psychiatrów, neurologów, by po latach milczenia – nikt nie zaczął kwestionować ich postaw etycznych i kompetencji moralnych (w świetle przysięgi Hipokratesa).

Ocena recenzenta: 6/6

Maciej Dęboróg-Bylczyński

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*