Ostatni proces Niemieckie rozliczenia z nazistowską przeszłością

Ostatni Proces |Recenzja

Tobias Buck, Ostatni Proces. Niemieckie rozliczenia z nazistowską przeszłością

Niby jest to opis procesu jednego ze strażników z obozu koncentracyjnego, ale przy okazji wychodzi kilka innych rzeczy. Ciekawe. Wszyscy wiemy, że większość nazistów po wojnie uniknęła odpowiedzialności. Część jednak została osądzona, a procesy trwają do dzisiaj. Niektóre są głośne, jak proces Demianiuka, niektóre przechodzą bez większego rozgłosu. Tak, jak proces Bruno Deya.

Tobias Buck jest niemieckim dziennikarzem związanym z Financial Times. Obecnie jest jego redaktorem prowadzącym. Wcześniej napisał dwie książki, Ostatni proces jest jego najnowszą pracą. Książka ukazała się w 2026 r. nakładem wydawnictwa Czarne. Okładka twarda, oprawa szyta, stron nieco ponad 300.

W dużej mierze książka jest relacją z procesu byłego strażnika obozu koncentracyjnego Stutthof, Bruno Deya. Do obozu trafił w wieku 17 lat, a na salę sądową 93. Ale Ostatni… nie jest tylko suchym przedstawieniem całego przewodu. W jego trakcie wyszły sprawy i pewne pytania, które wymagają odpowiedzi, ale nie ma na nie jednoznacznych odpowiedzi.

Jak wspomniałem książka jest zapisem procesu, ale nie tylko. W trakcie pojawia się osoba podająca się za syna byłej więźniarki Stutthofu, który udziela wzruszającego przebaczenia strażnikowi. Jednak po weryfikacji faktów okazuje się, że ów człowiek w dużej mierze tę historię zmyślił. I nie był jedynym, który podszywał się pod dziecko Holocaustu. Jest takich ludzi więcej.

Analizując sprawę Deya autor rozmawiał z ocalonymi. Nie po to, żeby wspomagać sędzię. Książka stawia pytania o winę, zakres i poczucie odpowiedzialności, czy wolność jednostki w systemie totalitarnym. Rozmowy z ocalonymi mają pomóc odpowiedzieć na te pytania zarówno w ujęciu bezpośrednio Deya, jak i ogólnie.

Buck przedstawia również zmiany w systemowym myśleniu niemieckiego wymiaru sprawiedliwości o zbrodniach okresu nazistowskiego. Powodów, dla których naziści unikali odpowiedzialności jest wiele, jednym z nich jest niemieckie prawo i sposób myślenia o zbrodniach. Na przestrzeni lat w różnych procesach sądzono nazistów z różnych szczebli aparatu państwowego oraz konkretnie świata obozów. Nie udało się wypracować jednego stanowiska dotyczącego odpowiedzialności czy definicji udziału w zbrodniach. Czy odpowiedzialność człowieka siedzącego za biurkiem i przekładającego papiery umożliwiające funkcjonowanie obozu jest taka sama jak lekarza dokonującego selekcji na rampie albo strażnika, który trafił do obozu na krótko przed jego likwidacją? Nie podejmę się odpowiedzi na to pytanie, ale sędziowie orzekający musieli to zrobić i często te odpowiedzi były różne. Stąd też takie, a nie inne wyroki.

Książka z całą pewnością jest ciekawa i interesująca z jeszcze jednego powodu. W jednym czy dwóch rozdziałach autor opisuje kwestię zbiorowej pamięci i odpowiedzialności narodowej za zbrodnie. Jedno i drugie zmieniały się na przestrzeni lat. Przy tej okazji pojawia się jeszcze jedna, mało oczywista, sprawa. Jak świadomość popełnionych zbrodni i poczucie winy wpływa na obecną politykę Niemiec względem Izraela i rozmaitych mniejszości.

Nie potrafię stwierdzić, czy książka ma zmienić czyjeś myślenie na kwestię odpowiedzialności nazistów za popełnione zbrodnie. Albo czy zmieni. W moim odczuciu jest jednym z głosów w dyskusji na ten temat pokazując różne punkty widzenia. Nie daje jednoznacznych odpowiedzi, te trzeba wypracować sobie samemu.


Wydawnictwo Czarne
Jakub Łukasiński

Comments are closed.