Katarzyna Droga, Jaskółki. Powieść o kobietach mody PRL-u
Lata 60. XX stulecia w Polsce były czasami wszędobylskiej szarości, bylejakości, zarzucanej gomułkowską nowomową, i propagandą, która wchodziła ludziom nawet do majtek. A jednak w tych smutnych czasach, pojawiły się kobiety, które starały się nieco osłodzić życie przeciętnych Polek, dając im możliwość zapoznania się z szykiem, stylem i modą panującym na Zachodzie (zamkniętym szczelnym kordonem przez komunistów), a także ubarwienia ich codzienności, poprzez kolorowe stroje. Bo taki był główny cel powstania Mody Polskiej, instytucji, która rzuciła wyzwanie komunizmowi, tam, gdzie nie miał szans na wygraną. Właśnie o tym jest książka pod tytułem „Jaskółki. Powieść o kobietach mody PRL-u).
Historia niepokornych kobiet
Katarzyna Droga umiejętnie prześlizgnęła się między różnymi zagadnieniami, które ogniskowały się wokół polskiego domu mody – Moda Polska. Jak się okazuje to nie tylko historie twórczyń tej instytucji, ale i kobiet, które tworzyły tę markę. Jest o Jadwidze Grabowskiej, Kai von Ploss Helenie Bohle-Szackiej czy modelce – Jowicie.
Znajdziemy tutaj sporo informacji o tym, jak wyglądało lawirowanie między tym, co Polacy mogli i chcieli zaprezentować na Zachodzie, a oczekiwaniami komunistycznych dygnitarzy, którzy postrzegali cały ten projekt tylko przez pryzmat socrealistycznych interesów politycznych. Wszak aparatczykom ciągle trzeba było udowadniać, iż moda na światowym poziomie, może przysłużyć się ludowej władzy – zarówno politycznie, jak i finansowo. Nie mówiąc już o tym, że poszczególne bohaterki musiały zmagać się z inwigilacją, komunistycznymi przepisami, których celem było niwelowanie w zarodku wszelkiej przedsiębiorczości.
W środku znajdziemy również fragmenty prywatnych losów poszczególnych pań, które stały się „jaskółkami” oswajającymi polski komunizm. A losy te, niejednokrotnie, wypełnione były niezwykle trudnymi doświadczeniami. Życie w obozach koncentracyjnych, jako przymusowe pracownice w niemieckich gospodarstwach, gdzie traktowane były bardziej jak niewolnice (również seksualne)… wreszcie komunistyczne więzienia.
Są takie fragmenty, które nawet w swej prostocie łamią serce, wdzierając się w nie cierniem, który oplata umysł czytelnika, uświadamiając, jak wielką cenę ponosiły kobiety w czasie wojny. Zresztą i po jej zakończeniu bywało różnie. Przemoc domowa, zatargi z władzą, która za jakąkolwiek odmowę wysyłały je do więzienia, kusząc jednocześnie możliwością donoszenia na koleżanki, znajomych i wszystkich, którzy stanowili zagrożenie dla ludowej władzy.
Kobietą być
W książce pełno jest takiej prostej, kobiecej mądrości. Autorka pisze z niezwykła swobodą, czasem swadą, sprawiając, że poznawane przez nas postacie ożywają. Zaczynamy im kibicować, stawać się ich obrońcami, a czasem i przyjaciółmi. Powieść, nie wiem na ile ma odbicie w rzeczywistych losach bohaterek, bardzo przypadła mi do gustu. I nawet nie wiem kiedy mignęła mi ostatnia strona. Wciągnąłem się tak bardzo, że czas upłynął mi jak mgnienie oka. Cieszyłem się ich sukcesami, ale i smuciłem, czytając jakie ciosy zafundowało im życie, bliscy, oprawcy czy urzędnicy.
Niby głównym tematem jest świat mody, lecz w moim odczuciu bardziej chodzi o próbę emancypacji polskich kobiet, które nie chciały zgodzić się na świat w odcieniach socrealistycznej szarości. Chciały żyć pełną piersią, kochać, tworzyć, dać kobietom (które skazane przez tryby dziejowych zawieruch, skazane zostały na trudny los kury domowej) nieco szyku i wolności. Brzydkiej, poniewieranej, niedocenianej, smutnej… Przez piękne stroje, zwyczajne Polki mogły zyskać większą swobodę, poczucie że są atrakcyjne, że mogą żądać szacunku dla siebie jako kobiet, jako pełnowartościowych ludzi i obywatelek.
Główna postacią staje się Janka/Jowita, dziewczyna z prowincji, z góry skazana na brak perspektyw. Jednak, wbrew oczekiwaniom despotycznego ojca, podejmuje próbę wyrwania się z narzuconych jej okowów, by wznieść się ponad szarą rzeczywistość. Ucieka do Warszawy, gdzie udaje się jej wejść do obsady Mody Polskiej, gdzie zostaje modelką z pierwszego szeregu.
Jej dalsze losy to jednak nie tylko wielka kariera i sława. To również zmagania z brakiem oparcia w bliskich, oderwaniem od własnych korzeni, i nie całkiem dopracowaną umiejętnością wyzbycia się tego, skąd pochodziła. Zresztą Jowita bała się również sukcesu, który wiele wyrzeczeń ją kosztował. Tak jakby do końca nie potrafiła nacieszyć się własnym sukcesem. W jakimś stopniu można nawet pokusić się o porównanie do disneyowskiej księżniczki, jakiegoś Kopciuszka, któremu dane było życie inne od wszystkich. Trochę to romantyczne, ale i smutne – bo było dane tylko niewielkiej grupie wybranych przez los.
Jednocześnie poznajemy od podszewki mechanizmy komunistycznego aparatu władzy, który pragnął nie tylko kontrolować wszystko, ale i zagarniać dla siebie najwartościowsze rzeczy – przedmioty, dewizy, kolekcje mody… Słowem wszystko, co miało jakąś wartość, a było nieosiągalne dla zwykłego „Kowalskiego” czy „Kowalskiej”. Dygnitarze i różnej maści dorobkiewiczowie dokładali wszelkich starań, aby wszelkie profity trafiały do ich żon, dzieci i kochanek.
Podsumowanie
Książka liczy sobie 320 stron. Przyznam, że sięgając po tę pozycję nie miałem jakiś wygórowanych oczekiwań. W zasadzie – sądziłem, że trochę się wynudzę. Jednak w chwili, gdy zacząłem ją czytać, okazało się, że jestem w ogromnym błędzie. Powieść czytało się świetnie, szybko, z pasją i jakimś rozrzewnieniem dla odwagi i przekory poszczególnych bohaterek. Gorąco Wam ją polecam. To była wspaniała przygoda i już tylko czekam na jakąś książkę historyczną, która pokazałaby, jak wiele prawdy zostało tutaj zawarte.
Wydawnictwo Znak JednymSłowem
Ryszard Hałas