Brak koni, żelaza czy prochu nie oznaczał braku skutecznej armii. Wojownicy obu Ameryk wykorzystywali teren, rozbudowane systemy fortyfikacji i pomysłowe strategie, które przez wieki zapewniały im zwycięstwa. Odkryj niezwykłą historię sztuki wojennej rozwijanej niezależnie od Europy we fragmencie książki „Wojna. Krótka historia”.
Omówienie wojen toczonych w Amerykach utrudniają nie tylko wielkość regionu i jego zróżnicowanie geograficzne, lecz także konieczność polegania na odkryciach archeologicznych, bez możliwości korzystania ze źródeł pisanych jak w przypadku omawianych dotychczas obszarów. Oba kontynenty zamieszkiwały bardzo różnorodne społeczności, od żyjących w rejonach arktycznych Eskimosów i grup zbieracko-łowieckich z Amazonii po bardziej imperialne systemy państwowe, w szczególności te stworzone przez Inków, lecz także przez Azteków i inne ludy. Pomimo różnic wszystkie prowadziły wojny bez koni, prochu, żelaza, kół ani pisma – co jednak nie przeszkodziło kolejnym imperiom pokazać, ile można osiągnąć dzięki technologii obróbki kamieni i armiom opartym na piechocie.
Na większości obszaru obu Ameryk nie powstały żadne imperia. Gęstość zaludnienia była bardzo niska, a osiedla i władza mocno rozproszone. Mimo to często dochodziło do konfl iktów. Na przykład na terenach dzisiejszej północnej Kanady paleoeskimoska kultura Dorset ze wschodniej Arktyki została pokonana przez lud Th ule z północnej Alaski. Jego przedstawiciele skuteczniej polowali na wieloryby dzięki kajakom, harpunom z pływakami i łukom wzmocnionym ścięgnami, a na lądzie używali psich zaprzęgów, które zwiększały ich mobilność. Członkowie kultury Dorset zostali zabici lub zasymilowani. Dla porównania wikingowie mieli niewielki wpływ na mieszkańców Ameryki Północnej, istniejące zaś dłużej wikińskie osady na Grenlandii, które zostały założone w X wieku, zniknęły w XV wieku, prawdopodobnie z powodu ataków Inuitów, zawierania małżeństw z lokalną ludnością, zmian klimatycznych lub kumulacji kilku z tych czynników.
Dalej na południe, w południowej części Ontario, najgęściej zaludnionego obszaru współczesnej Kanady, wyższe temperatury umożliwiały uprawę roli. W wyniku rozprzestrzeniania się osadnictwa około 800 roku zaczęto tam budować wsie chronione najpierw przez pojedyncze palisady, a następnie przez podwójne, tworzące serie łatwych do obrony ślepych zaułków, które czyniły ataki jeszcze bardziej niebezpiecznymi. Fortyfikacje przypominały maoryskie pā. Mieszkające na tych terenach społeczności agrarne walczyły między sobą: około 1300 roku n.e. lud Pickering pokonał i zasymilował przedstawicieli kultury Glen Meyer, a w XV wieku Huroni podbili Irokezów z rejonu Rzeki Świętego Wawrzyńca. W Ameryce Północnej dochodziło zarówno do konfliktów „publicznych”, czyli wojen między plemionami, jak i „prywatnych” – nieusankcjonowanych rajdów, które często miały dowodzić męskości.
Wysiłek włożony w budowę fortyfikacji wskazuje, jak powszechne były obawy przed napaściami, zanim pod koniec XV wieku w regionie zaczęli się osiedlać Europejczycy. W niektórych warowniach znaleziono ślady rozbudowanych umocnień, na przykład w inkaskiej fortecy Sacsayhuamán wzniesionej około 1440 roku n.e. w pobliżu Cusco, stolicy Peru. Na terenie Brazylii, Meksyku i Peru odnaleziono kamienne umocnienia przypominające bastiony. Z kolei w Ameryce Północnej około 1100 roku n.e. w Cahokii na terenie dzisiejszego stanu Illinois wzniesiono fortyfikacje zawierające wysunięte elementy obronne, które pozwalały łucznikom ostrzeliwać flanki atakujących wojsk. Osadę Crow Creek, położoną przy stromym urwisku w pobliżu rzeki Missouri, chronił drewniany ostrokół z bastionami, przed którym wykopano rów. Dalej na południe przedstawiciele kultury Missisipi założyli miasto Etowah, zajmujące powierzchnię 54 akrów i zamieszkiwane mniej więcej od początku XII wieku do XVII wieku. Miejscowość otaczał rów, a za nim stała zbudowana z drewna palisada z umieszczonymi w regularnych odstępach prostokątnymi bastionami lub basztami. Podobne budowle obronne wzniesiono w osadzie Ocmulgee, której lata rozkwitu przypadają na okres od 900 do 1150 roku. Hiszpan Hernando de Soto, który podróżował po tym rejonie w 1540 roku, wspomniał w swoim dzienniku o kilku takich ośrodkach. Później tego rodzaju umocnione pozycje często sprawiały problemy europejskim wojskom.
Tekst jest fragmentem książki Wojna. Krótka historia, która czeka na Ciebie tutaj:
Fortyfikacje nie były jednak niezbędnym elementem konfliktów. Na przykład ludy, które kolejno opanowywały Indie Zachodnie, nie robiły tego w sposób pokojowy. Ślady ostatniego etapu tego procesu, czyli zajmowania kolejnych terytoriów przez Karaibów od 1200 roku n.e., wskazują, że ta grupa zabijała lub zniewalała Arawaków, gdy się na nich natknęła.
Tożsamość była silnie związana z konfliktami, o czym świadczą chociażby ślady kultury Colima, która rozwijała się w zachodnim Meksyku od 100 roku p.n.e. do 300 roku n.e. Należący do niej szamani komunikowali się z bogami w imieniu ludu i byli wspaniałymi wojownikami przedstawianymi z głowami pokonanych. Takie traktowanie przegranych miało na celu przejęcie ich siły i magicznych mocy, a także zademonstrowanie zwycięstwa nad żywymi i martwymi.
Istotnym elementem tego procesu było wzbudzanie strachu. Odnalezione pozostałości kultury Veracruz ze wschodniego Meksyku obejmują między innymi głowy w wężowym hełmie z około 300–900 roku n.e. Z kolei Majowie stworzyli chociażby terakotową figurkę przedstawiającą stojącego wojownika z toporem i okrągłą tarczą, ubranego w zbroję i zdejmowaną maskę, która miała przerażać przeciwników.
Spośród wszystkich prekolumbijskich imperiów największy zasięg miało państwo Inków, które także powstało dzięki użyciu siły. W XIII wieku był to niewielki kraj w środkowych Andach na terenie współczesnego Peru, lecz zyskał na znaczeniu w wyniku ekspansji za rządów Pachacuteca (lata panowania: 1438–1471) i jego następców. Túpac Yupanqui (lata panowania: 1471–1493) poszerzył granice państwa nie tylko na północ, gdzie w 1476 roku pokonał mniejsze imperium Chimú, lecz także daleko na południe, do środkowego Chile. Było to możliwe między innymi dzięki zaawansowanemu systemowi rządowemu, który umożliwiał rozlokowanie licznej armii. Rozległa sieć dróg pomagała Inkom utrzymać zajęte terytoria, a podbite ludy dostarczały tragarzy będących podstawą systemu logistycznego podczas kampanii w odległych regionach. Inkaskie wojska używały włóczni, łuków, maczug, proc, mieczy i toporów, lecz ich uzbrojenie było wykonane tylko z drewna, kamienia, brązu i miedzi, a nie z żelaza. Armie składały się z przymusowo wcielanych wojowników wywodzących się najczęściej z podporządkowanych ludów, co przekładało się na dużą różnorodność oręża i metod walki. Dodatkowo rozwiązanie to sprawiało, że każda wojna napędzała kolejne. Dzięki tej metodzie Inkowie zbierali bardzo liczne siły. Mniejsze i gorzej zorganizowane społeczności żyjące na południe od centrum inkaskiego państwa – czyli na głównym kierunku ekspansji mocarstwa – nie mogły tworzyć porównywalnych armii. W rezultacie były wchłaniane przez stworzony przez Inków system i stawały się kolejnymi podległymi ludami, a ich obiekty czci religijnej trafi ały pod inkaską kontrolę, co miało dowodzić wyższości Intiego, boga słońca Inków. Siły imperium zostały jednak zatrzymane na południe od rzeki Maule w Chile przez lud Mapuche, który później, w XVI wieku, zablokował też ekspansję Hiszpanów.
Położenie Inków było o tyle korzystne, że ani rolnicy zamieszkujący wioski w lasach tropikalnych na wschód od Andów, ani koczownicze społeczności łowiecko-zbierackie żyjące na południowym wschodzie nie stanowiły zagrożenia militarnego. Inkaskie imperium nie próbowało zawładnąć tymi obszarami, zwłaszcza ziemiami nomadów. Była to rozsądna decyzja wynikająca z warunków środowiskowych. Środowisko naturalne – podobnie jak w wielu innych rejonach – miało też wpływ na różnice w uzbrojeniu i taktyce: pochodzący z bezdrzewnych wyżyn Inkowie nie używali łuków, podczas gdy mieszkańcy lasów byli wprawnymi łucznikami, co dawało im przewagę w walce. Niemniej te ludy nie chciały podbić pobliskich terenów wyżynnych.
Aztekowie nie stworzyli tak dużego imperium jak Inkowie, ale w ramach prowadzonej od 1427 roku ekspansji zajęli ziemie od Zatoki Meksykańskiej do Pacyfiku. Centralną postacią ich panteonu był bóg wojny Huitzilopochtli, a składanie ofiar z ludzi odgrywało istotną rolę w azteckiej kulturze. Państwa-miasta leżące na terytorium imperium pozostawały w znacznej mierze niezależne, lecz musiały płacić daniny, a kontrolę nad tymi terenami utrzymywano poprzez dużą aktywność militarną. Elitarne wojska były dostępne przez cały rok, jednak większość wojowników miała niższy status. Podczas wojen Aztekowie wykorzystywali różne techniki. Na przykład około 1450 roku podczas bitwy, w której pokonali Huasteków, zastosowali rozwiązanie używane na całym świecie: udawali odwrót, żeby wciągnąć wroga w zasadzkę. Centra państw Azteków i Inków znajdowały się daleko od wybrzeży i żaden z tych ludów nie stworzył sił morskich, Majowie zaś używali ich w ograniczonym stopniu. Atlantyk miał się okazać drogą ekspansji ze wschodu na zachód, a nie w odwrotnym kierunku.
Mimo to silny opór stawiany Hiszpanom i okazjonalne zwycięstwa nad ich siłami świadczyły o skuteczności metod walki tubylców i determinacji tych ludów. Karaibowie i zamieszkujący Gujanę Arawakowie odpierali hiszpańskie natarcia i przeprowadzali kontrataki z użyciem szybkich, zwrotnych łodzi o niewielkim zanurzeniu wyciosanych z tropikalnych drzew. Karaibom z Saint Vincent udało się nawet powstrzymać Hiszpanów przed osiedleniem się na wyspie.
Tekst jest fragmentem książki Wojna. Krótka historia, Jeremy Black, Wydawnictwo RM, Rozdział 14, s.116-120.
Fot. Mury inkaskiego kompleksu Sacsayhuamán
