Rosjanie w Polsce. Czas zaborów 1795-1915 | Recenzja

Violetta Wiernicka, Rosjanie w Polsce. Czas zaborów 1795-1915

Zabór rosyjski kojarzy się z wynaradawianiem, rusyfikacją, powstaniami, represjami, a czasem też z rozwojem gospodarczym. Czy to jednak wszystko? Violetta Wiernicka przekonuje, że zwierzchność Rosji nad Polską ma też inne oblicze. W książce „Rosjanie w Polsce” autorka stara się pokazać współżycie dwóch narodów na przestrzeni całego XIX wieku.

Violetta Wiernicka podjęła się trudnego zadania zaprezentowania roli Rosjan w dziejach XIX-wiecznej Polski, a zarazem wspólnych losów tych dwóch narodów. Na ponad 450 stronach autorka snuje opowieść o przedstawicielach Petersburga zarządzających Krajem Nadwiślańskim i jego mieszkańcach. Violetta Wiernicka podzieliła książkę na 13 rozdziałów, z których każdy poświęcony został innej kwestii. Mamy rozdziały dotyczące Romanowów, Warszawy, Łodzi, Skierniewic, Białowieży, Spały, cerkwi prawosławnych, rosyjskich garnizonów, życia prywatnego i rodzinnego, dekabrysty Michaiła Łunina, generała Antonowa Denikina, Borysa Sawinkowa, Dmitrija Mereżkowskiego i Zinaidy Gippius. Każda z części zawiera dygresje i faktycznie wybiega poza zakreślony temat, zazębia się z pozostałymi.

Każdy z rozdziałów opowiada pewien wycinek dziejów, choć tytuły rozdziałów sugerują skupienie się na osobie bądź miejscu. I tak rozdziały dotyczące Aleksandra I i Konstantego są w pewnym sensie panoramą stosunku władz Rosji do Polski, ale i Polaków do Rosji w pierwszych dekadach XIX wieku. Jednocześnie to niejednokrotnie skomplikowane relacje osobiste w łonie rodziny cesarskiej, stosunek Romanowów do Polaków w ogóle i do konkretnych osób, a także wgląd w życie prywatne cesarzewicza Konstantego.

Ten sposób snucia opowieści jest charakterystyczny dla całej książki. Wybrana postać czy miejsce staje się punktem wyjścia dla poruszenia wielu kwestii. Dzieje Warszawy i jej rozwój nierozerwalnie wiążą się z Sokratesem Starynkiewiczem, człowiekiem, który był nie tylko urzędnikiem rządzącym Warszawą, ale i jej gospodarzem. Gospodarzem, który zachował się w pamięci Warszawiaków nie tylko jako modernizator, ale i jako porządny człowiek. Inaczej jednak wygląda opowieść o Łodzi. O ile w przypadku Warszawy mamy konkrety dotyczące inwestycji, zmian i samego Starynkiewicza, o tyle narracja o Łodzi jest o wiele bardziej ogólna, mówi o tematach pobocznych, choć ciekawych. Mamy tu bardzo syntetycznie pokazane losy Łodzi i okolic, a autorka skupia się na powiązaniach między Rosjanami a innymi narodowościami zamieszkującymi budowane miasto przemysłowe. Wiernicka skupia się na mieszanych związkach małżeńskich, kwaterunku wojsk czy budowie cerkwi przez fabrykantów oraz osiedlaniu się Rosjan w Polsce po rewolucji bolszewickiej.

Z kolei rozdziały poświęcone carskim rezydencjom – pałacowi w Skierniewicach oraz rezydcencjom w Białowieży i Spale to opowieść o polityce, cesarzach i ich rodzinach, rozrywkach, łowach, odpoczynku, ale i niejednokrotnie rozterkach, czego przykładem jest problem hemofilii Aleksego. Violetta Wiernicka porusza tu również kwestie na pozór błahe i nieistotne dla tematu, jak rola cesarzy w ochronie Puszczy Białowieskiej czy koligacje rodzinne europejskich dworów z Romanowami.

Pozostałe rozdziały mówią o rosyjskich garnizonach, cerkwiach i życiu rodzinnym. W opowieściach tych przeplatają się wątki związane z oficjalną polityką władz rosyjskich wobec ziem polskich z narracją o architekturze czy kulisach inwestycji budowlanych. Dosyć dużo miejsca autorka poświęciła Soborowi na placu Saskim w Warszawie i twierdzy Modlin oraz jej roli w systemie obronnym. Z kolei rozdział o życiu rodzinnym to mozaika ludzkich losów, opowieść o styku na linii Polacy-Rosjanie w życiu codziennym, w towarzystwie, w sferach arystokratycznych, ale i urzędniczych, a także różnicy wyznań, która była niebagatelną kwestią w przypadku związków małżeńskich.

Przy okazji omawiania różnych problemów Violetta Wiernicka często sięga po konkretne postaci – mamy więc księcia Adama Czartoryskiego czy Carla Gustava Mannerheima. Innym zaś autorka poświęciła całe rozdziały – życiorysy Denikina, Łunina, Sawinkowa, Mereżkowskiego i Gippius stają się kanwą dla snucia opowieści o skomplikowanych losach Rosjan w różny sposób związanych z Polską i Polakami.

Ciekawy jest ten dobór omawianych problemów. Opowieść o Rosjanach w Polsce 1795-1915 opiera się w zasadzie na na postaciach i miejscach – to dwa klucze, otwierające drogę do poznania historii zaboru rosyjskiego. Czy jednak prezentowana wizja dziejów Rosjan w Polsce jest pełna? Odpowiedź brzmi: nie. Brakuje tu Rosjan nieprzychylnych Polakom, rusyfikatorów. Choć książka mówi o Rosjanach, a nie carskiej polityce wobec Polaków, ukazanie w większy, wymiarze Rosjan przeciwnych Polakom dałoby pełniejszy obraz sytuacji. A tak mamy nieco wybieloną opowieść. Minusem książki są też niepełne i powierzchowne a przez to mylące wzmianki o realiach politycznych, jak choćby opinia o stosunku Józefa Piłsudskiego do „białych” i „czerwonych” w czasie wojny domowej w Rosji i walk polsko-bolszewickich.

Mimo wskazanych minusów książka stanowi ciekawą opowieść o losach Rosjan, choć trzeba wziąć poprawkę na dwie kwestia: pierwsze to fakt, iż często mamy do czynienia z konkretnymi ludźmi, a nie uogólnieniem, statystycznym Rosjaninem w XIX-wiecznej Polsce; druga to wspomniane skupienie się na bardziej pozytywnej stronie obecności Rosjan w Polsce pod zaborem. Nie mniej jednak „Rosjanie w Polsce” to ciekawa lektura, dla osób chcących poznać mniej szkolną stronę historii zaboru rosyjskiego i społeczności rosyjskiej w Polsce.

Ocena 4/6

Robert Witak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*