Przeludnienie, walka o władzę, chęć zdobycia sławy, bogactwa i nowych ziem. Historia wikingów jest znacznie bardziej złożona niż opowieść o grabieżcach. Poznaj ją czytając fragment książki pt. „Wikingowie. Najeźdźcy z Północy”.
Pierwsze najazdy
Gdy pod koniec VIII wieku na angielskim wybrzeżu pojawiło się mrowie morskich najeźdźców, wydawało się, że przybywają z samego piekła. Nie przypadkiem wikingowie wylądowali w Anglii. Od dłuższego czasu szykowali się do napaści. Dla nich wojna toczyła się wszędzie. Ich społeczeństwo było silnie zmilitaryzowane, honor uważali za najważniejszą cnotę, a utratę reputacji – za gorszą niż śmierć. Uszczerbek na honorze likwidowano tylko poprzez walkę lub krwawą zemstę. Wojowanie stanowiło element wikińskiego życia społecznego i jak wszystkie ówczesne walki miało charakter brutalny i krwawy.
Wojny toczone przez wikingów spowodowały wiele wstrząsów politycznych w Europie. Między innymi doprowadziły do zjednoczenia Anglii pod jednym berłem, połączenia podzielonych północnych ziem w niepodległe państwa, stworzenia podwalin do rozwoju państw narodowych w północnej Europie i Rusi na wschodzie.
W większości podręczników historii za symboliczny początek epoki wikingów przyjmuje się 8 czerwca 793 roku. W ten letni dzień wikingowie zaatakowali klasztor na wyspie Lindisfarne u północno-wschodniego wybrzeża Anglii, skradli tamtejsze skarby i zabili mnichów. Ten incydent został dobrze udokumentowany w Kronice anglosaskiej i w listach napisanych przez kleryków. Nie była to jednak pierwsza napaść skandynawskich wojowników na angielskie wybrzeże. Latem 789 roku trzy statki z Hordalandu w Norwegii wylądowały na wyspie Portland u południowego wybrzeża Anglii. Ich załoga zaczęła ściągać haracz od przepływających tamtędy statków oraz żądać wsparcia od rybaków i rolników mieszkających na wyspie i na pobliskim lądzie. Królewski urzędnik przyjechał na wybrzeże z zamiarem doprowadzenia cudzoziemców do bajlifa króla Beorhtrica w Winchesterze i pobrania od nich podatku od towarów handlowych, które z pewnością posiadali. Spotkanie skończyło się konfrontacją, a Norwegowie zabili urzędnika i jego ludzi. Był to pierwszy odnotowany w historii przypadek, gdy żeglarze ze Skandynawii uciekli się do przemocy. Tamto straszne wydarzenie odbiło się szerokim echem w całym chrześcijańskim świecie. Trzy lata później podjęto pierwsze działania defensywne. Wtedy to król Off a z Mercji zorganizował straż wybrzeża Kentu, najprawdopodobniej dla obrony przed wikińskimi piratami.
Pierwsze bandy napastników były różne – od jednego statku z trzydziesto- czy czterdziestoosobową załogą do grup liczących 400 ludzi. Stosowały nietypowe strategie i podejmowały nieprzewidywalne działania, zwłaszcza łącząc operacje morskie i lądowe, z którymi nie potrafiły sobie poradzić bardziej zorganizowane siły. Zwykle wikińskie statki pod żaglami stały w miejscu niewidocznym z lądu. Gdy nadchodziła pora ataku, wikingowie opuszczali maszt i na wiosłach szybko podpływali do wybrzeża lub wpływali w górę rzeki. Bez żagli wąskie i niskie łodzie wikingów pozostawały niezauważone do czasu, aż przybiły już do brzegu. Krótki kil umożliwiał im lądowanie praktycznie w dowolnym miejscu. Najbardziej do sukcesu wikingów przyczyniła się podstawowa strategia – oskrzydlenie przeciwnika przy podejściu od strony morza oraz szybki, gwałtowny atak z wyciem, krzykiem i uderzaniem bronią w tarcze, aby wroga sparaliżował strach. Przed atakiem wikingowie przeprowadzali rekonesans terenu i wyznaczali cel. Atak musiał się odbyć błyskawicznie, aby napadnięci ludzie nie zdążyli się wystraszyć i uciec ani zorganizować obrony, a wikingowie zdołali pojmać zwykłych ludzi do sprzedania w niewolę i tych wysoko postawionych do wymiany za okup. Zwykle wikingowie ruszali do akcji wczesnym rankiem, zanim ludzie rozpoczęli swoje codzienne zajęcia. Cała operacja trwała zaledwie kilka godzin. Nierzadko podczas tych ataków ginęli ludzie, ale celowe egzekucje osób, które nie nadawały się na sprzedaż w niewolę ani do wykupienia, nie były tak częste, jak sugerują chrześcijańskie źródła.
Na zakończenie całej operacji wikingowie podkładali ogień i wycofywali się. Wierzyli, że jeśli spalą splądrowane budynki, to mogą mieć pewność, że tamtejsze duchy nie podążą za nimi do ich domów, aby się mścić. Ogień uchodził za najlepszą obronę przed magią i siłami nieczystymi.
Dlaczego atakowali?
Od epoki brązu mieszkańcy krajów nordyckich, Wysp Brytyjskich i kontynentu europejskiego często nawiązywali ze sobą kontakty. Prace wykopaliskowe w krajach nordyckich i innych potwierdziły, że dochodziło do takich interakcji i że głównie miały one charakter pokojowy. Jednak pod koniec VIII wieku stosunki uległy zmianie i przybrały postać gwałtownych ataków. Nie ma jednego prostego wyjaśnienia, dlaczego nastąpiła taka zmiana. Wynikało to z przeobrażeń społecznych zarówno w krajach nordyckich, jak i poza nimi.
Tekst jest fragmentem książki Wikingowie. Najeźdźcy z Północy, która czeka na Ciebie tutaj:
W zachodniej Europie cesarz Karol Wielki z królestwa Franków i król Off a z Mercji (największego ówczesnego królestwa na terenie Anglii) zapewnili swoim poddanym pokój i dobrobyt. Porty i miasta były otwarte dla handlu. Wojny jedynie od czasu do czasu zakłócały powszechny pokój. Nikt nie obawiał się najeźdźców z morza i umocnienia obronne na wybrzeżach niszczały albo w ogóle nie powstały na znacznych obszarach dzisiejszej Francji i Anglii.
Z kolei Skandynawia we wczesnej epoce wikingów była podzielona na szereg małych królestw, ziem, hrabstw i okręgów, rządzonych przez wodzów i pomniejszych królów. Od końca VIII wieku zaczęła się zmieniać. Europejska kultura i polityka stały się dla pomniejszych władców i wodzów przykładem do naśladowania i zainspirowały ich, aby dążyli do skoncentrowania władzy w swoich rękach. Rosnąca populacja potrzebowała bardziej stabilnych i trwałych instytucji politycznych. Kontrola nad lukratywnymi szlakami i ośrodkami handlowymi zapewniała wodzom i królom większą władzę, bogactwo i mocniejszą pozycję. W tym okresie stary kult Odyna zaczął słabnąć i wielu rozczarowanych młodych ludzi szukało innego sposobu na wyrażanie siebie. Jednocześnie elity mające dostęp do zasobów w postaci statków i uzbrojonych ludzi czuły się zmuszone do rozszerzenia obszaru swoich działań i wpływów. Na początku IX wieku mogły to być ważne czynniki skłaniające kolejne fale najeźdźców do ataków na Europę.
Niektórzy historycy sądzą, że powodem ekspansji wikingów była presja społeczna. Wyjaśnia to sytuację na tych obszarach Norwegii, gdzie znajdowało się niewiele użytków rolnych, na przykład w zachodniej części kraju, więc znalezienie nowej ziemi pod uprawę okazywało się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Jednakże dopiero pod koniec epoki wikingów nastąpiły duże przesiedlenia z Danii na podbite tereny w Anglii – Danelaw – oraz do Normandii w królestwie Franków. Wyspy na Morzu Północnym, Islandia i Grenlandia, zostały skolonizowane głównie przez mieszkańców zachodniej Norwegii i to dopiero w drugiej połowie IX wieku.
Nordyckie społeczności epoki wikingów były silnie zmilitaryzowane i kierowały się surowym kodeksem honorowym. We wczesnej epoce wikingów przeprowadzanie udanych napadów na sąsiednie regiony przysparzało szacunku i budziło po dziw. Za szczególnie zaszczytne wikingowie uważali zabijanie wrogów podczas wojny. Mordowanie ludzi spoza własnego regionu stawało się większym powodem do chwały, a mord „w domu” był uznawany za zbrodnię i wymagał pomszczenia oraz wymierzenia kary. Silniejsza władza centralna w Skandynawii oznaczała większą kontrolę nad zachowaniami poddanych. System grzywien i kar wprowadzony przez zgromadzenie na pingu i koncentracja władzy utrudniały młodym ludziom zdobycie sławy i chwały, a w konsekwencji uniemożliwiały awans społeczny. Te trudności wciąż narastały, więc chęć zdobycia chwały pchnęła wikingów do wypraw daleko poza granice ojczyzny w poszukiwaniu sławy i bogactwa.
Zgodnie ze starą germańską tradycją królestwo dzielono między wszystkich synów zmarłego władcy, ale w epoce wikingów coraz istotniejsze stawało się zachowanie jedności monarchii. Zmiany u władzy były częste i krwawe, a wielu ludzi wysokiej rangi zostało zmuszonych do opuszczenia kraju wraz ze swoimi zwolennikami. Później pojawili się na czele wikińskich band w królestwie Franków i w Anglii. Gdy władze centralne w tamtejszych królestwach okazały się niezdolne do odparcia ataków oraz do chronienia świętych miejsc i poddanych, wikingowie uznali je za łatwe cele. Bogactwa, niewolnicy i honor zdobyte na tych grabieżczych wyprawach robiły duże wrażenie na Skandynawach i zachęcały ich do kolejnych ekspedycji.
Będący poganami wikingowie nie szanowali zasad obowiązujących w chrześcijańskim świecie i nie traktowali kościołów ani klasztorów jak miejsc świętych. Ludzie z Północy mieli zupełnie inny system wartości niż chrześcijanie z Europy. Dlatego dopóki kraje nordyckie nie przyjęły chrztu, dopóty wikingowie nie mieli ideologicznych, religijnych ani etycznych dylematów z napadaniem na miejsca święte dla chrześcijan. Pozbawione obrony kościoły, klasztory i porty handlowe padły więc ofiarą pierwszych wikińskich najazdów. Chrześcijanie widzieli w nich karę od Boga. Arcybiskup Yorku Wulfstan w następujący sposób wyjaśnił wikińskie ataki:
Anglicy od dłuższego czasu ponosili całkowite porażki i byli przygnębieni gniewem Bożym, ponieważ piraci są na tyle silni dzięki Jego przyzwoleniu, że czasem zaledwie jeden z nich doprowadza dziesięciu do ucieczki z pola walki […] wszystko to z powodu naszych grzechów […] Cóż innego może być tego powodem niż oczywisty i widoczny gniew Boga na jego lud?
Fragment homilii Sermo Lupi ad Anglos
(Słowa wilka do Anglików) z 1014 roku
Tekst jest fragmentem książki Wikingowie. Najeźdźcy z Północy, Kim Hjardar, Wydawnictwo RM, Rozdział 4, s. 131-136.
Fot. Kamień określany jako Viking Raider Doomsday Stone, związany z Lindisfarne. Fot. Schillerwein, Wikimedia Commons, CC0
