Radosław Lewandowski, Wikingowie. Kraina Proroka
Skoro Wikingowie są ostatnimi czasy chwytliwym tematem jeśli chodzi o literaturę oraz popkulturę to czy nadal da się napisać wciągającą i zaskakującą sagę o Ludziach Północy? Czy losy Oddiego Asgotssona i Erika Erikssona są dobrym materiałem na polską wersję topowego seriali „Wikingowie”?
Przypomnijmy pokrótce. Radosław Lewandowski znany jest fanom powieści historycznych z duologii Yggdrasil. Jak widać postanowił iść dalej w tym kierunku serwując czytelnikom kolejną serię osadzoną w wikińskim świecie. Czy i tym razem będzie to saga godna najlepszego opowiadacza?
W poprzednich tomach śledziliśmy niesamowite losy Oddiego, syna buntownika Asgota z Czerwoną Tarczą. Bogowie uśmiechali się do niego, więc z każdej opresji wychodził zwycięsko. Jednak zarówno tom drugi, jak i trzeci sagi nie kontynuowały opowieści o Eriku Erikssonie oraz Zeno, jego niewolniku. Zostawiliśmy ich podczas wyprawy do Kalifatu po obiecaną nagrodę. Jednak Norny znowu splotą nasze losy z nimi.
Erik wraz ze swoim niewolnikiem dzielnie stają w coraz to nowych potyczkach u boku druhów. Na horyzoncie majaczy im obiecany skarb. Niestety, gdy ludzie planują Bogowie śmieją się szyderczo. Nie dość, że ich cenni więźniowie uciekają, to co i rusz ktoś próbuje ich wciągnąć w niezłą awanturę. Wydaje się, że sam Loki przesuwa ich jak pionki na olbrzymiej planszy do gry w hnefatafla.
Niestety, każde starcie pociąga za sobą ofiary. Do Walhalli odchodzą zarówno mniej znani towarzysze, jak i serdeczni druhowie. Niemniej perspektywa olbrzymich łupów pcha ich wciąż do przodu. Erik nawet nie przypuszcza jak splotą się jego losy.
Trzeba uczciwie przyznać, że Radosław Lewandowski osiągnął poziom obrzydliwej wręcz perfekcji w konstruowaniu narracji. Pomimo, że jest to czwarty tom sagi emocje są tak samo duże, jak przy Wilczym dziedzictwie. Krwawa waśń zbierze swoje ostateczne żniwo i to w sposób absolutnie nieprzewidywalny. Dodatkowo czytelnikowi zostanie objawiona tajemnica chyba najmniej interesującej postaci. A zdecydowanie warto ją poznać!
Tak jak poprzednie tomy, tak i wyprawa do Krainy Proroka oparta jest na niemałej wiedzy historycznej autora. Sprytne wkomponowanie faktów z dziejów Wikingów w fikcyjne wydarzenia dodaje nie tylko uroku. Przede wszystkim sprawia, że opisywana saga jest łudząco prawdopodobna. Nie jest to jednak tylko opowieść o żądnych złota Wikingach. Wbrew pozorom możemy w niej zauważyć frapujący (i rzeczywisty!) obraz wczesnośredniowiecznych systemów religijnych. Rodzima wiara słowiańska, Bogowie Północy, chrześcijaństwo i islam rozpoczynają swój taniec. Dwie ostatnie, najbardziej ekspansywne mają największe szanse na podbicie dusz i sumień wielobogów.
Lewandowski nie obniża również poziomu jeśli chodzi o konstrukcję postaci. Każdy jest do bólu autentyczny, a poszczególne zachowania i podejmowane wybory idealnie korespondują z opisywaną epoką. Za ten wysiłek włożony w idealnie skonstruowane uniwersum należy mu się najwyższy szacunek.
Niestety, Wikingowie. Kraina Proroka jest ostatnim tomem sagi. Niemniej pozostaję z nadzieją, że kiedyś dane mi będzie poznać dalsze losy Erika Erikssona oraz jego sługi Zeno. Bardzo bym tego chciała.
Wydawnictwo: Akurat
Ocena recenzenta: 6/6
Daria Czarnecka
