Samoloty Luftwaffe okładka

Samoloty Luftwaffe |Recenzja

Marek J. Murawski, Samoloty Luftwaffe, tom 1

Jeśli interesuje was technika wojskowa, książka Marka Murawskiego pod tytułem Samoloty Luftwaffe, tom 1, jest czymś co może was zainteresować. Znajdziecie tutaj mnóstwo zdjęć, grafik i danych technicznych. Rozrzut między modelami samolotów niemieckich sił powietrznych jest ogromny, choć z przyczyn wydawniczych, mocno ograniczony. W tej publikacji znajdziecie tylko niewielki wycinek dotykający tego tematu. Sięgając po tę książkę liczyłem na nieco więcej, ale okazało się, że książka pomyślana jest bardziej jako pierwsza część swoistego atlasu uzbrojenia. Ale do rzeczy.

Zakończenie tak zwanej „Wielkiej Wojny” przyczyniło się do wprowadzenia przemian nie tylko w doktrynie wojennej, ale i rozbudowie technologii i sprzętów wojskowych. Jednak ze strony aliantów bardziej skupiono się na kwestii niedopuszczenia do wybuchu nowego konfliktu. Zachodni wojskowi zakładali, że potencjalny konflikt w przyszłości, będzie mocno przypominał I wojnę światową.

Dlatego w zasadzie nie zrobiono nic, aby unowocześnić nie tylko wojskowe wyposażenie, ale i przekształcić własną doktrynę obronną. Wprawdzie pojawiali się wojskowi-wizjonerzy, którzy sugerowali konieczność zmian, ale przez dłuższy czas nie zyskali oni dostatecznego zrozumienia.

Tego samego błędu nie powtórzyli przegrani. Państwa, które poniosły w wymienionym konflikcie porażkę, jak Niemcy czy Związek Sowiecki, szybko przystąpiły do przemian nie tylko strukturalnych w swych armiach, ale i do ulepszenia wyposażenia własnych wojsk.

Szczególny nacisk kładziono na rozwój sił powietrznych i wojsk pancernych. Dla przykładu generał Heinz Guderian rozpoczął opracowywanie doktryny wykorzystującej użycie wojsk pancernych. Podobnie było z siłami powietrznymi. Nowe, błyskotliwe strategie wojenne zachwyciły Hitlera. O ich skuteczności świadczy choćby fakt, że łatwe sukcesy lat 1939-1940 były udziałem niemieckich samolotów i spadochroniarzy, którzy niepostrzeżenie zajmowali przeprawy, mosty czy inne ważne strategicznie punkty, ułatwiając działania wojskom lądowym.

Samoloty odegrały duże znaczenie podczas wszystkich kampanii II wojny światowej, od kampanii wrześniowej poczynając. Jednak największe znaczenie niemiecka flota powietrzna miała podczas bitwy o Anglię.

Gdy niemieckie ofensywy zdołały podporządkować Niemcom Norwegię, Francję i kraje Beneluksu, Hitler kazał rozmieścić niemieckie samoloty wzdłuż wybrzeża Wielkiej Brytanii. Niemcy wiedzieli, że brytyjskie siły powietrzne są mocno przetrzebione w wyniku walk w tych krajach, toteż czuł się na tyle silny, aby rzucić Albionowi wyzwanie.

Luftwaffe została podzielona na trzy obszary działań – jedna flota powietrzna rozmieszczona była wzdłuż północno-zachodniej Francji, druga w północno-wschodniej Francji i Holandii, trzecia – w Danii i Norwegii. Ich celem było nie dopuszczenie brytyjskiego RAF-u do przeszkodzenia w coraz bardziej zaawansowanych przygotowaniach do operacji „Seelöwe”.

Na początku lipca siły Luftwaffe przeznaczone do ataku na Anglię składały się już z 2800 samolotów. Główną ich część stanowiły bombowce Heinkel He 111, Junkers Ju 88 i Dornier Do 17. Dalej wymienić można 280 bombowców Junkers Ju 87, 790 myśliwców Messerschmitt Bf 100 oraz 170 samolotów rozpoznawczych różnego rodzaju. Jednak nie wszystkie one były odpowiednio przygotowane do podjęcia działań.

Ciekawym typem był również Messerschmitt Bf 109, wyposażony w dwa działka kaliber 20 mm oraz dwa karabiny maszynowe kaliber 7,92 mm. Ten niemiecki samolot był bardzo zwinny i szybki, co sprawiło, że pozostał na wyposażeniu Luftwaffe aż do końca wojny. Szczyt ich znaczenia przypadł na wrzesień 1940 roku, gdy skutecznie bombardowały alianckim myśliwcom ogromne straty. Były niewykrywalne, dlatego świetnie nadawały się do niszczenia przeciwnika nad jego macierzystymi lotniskami.

Technika, technika…

Książka Marka Murawskiego przedstawia nam właśnie nie tylko strukturę organizacyjną niemieckich sił powietrznych, ale i również ich wyposażenie. Muszę przyznać, że praca jest dobrze przygotowana merytorycznie. Znalazłem w niej mnóstwo ciekawych faktów i miałem okazję poznać sprzęt, o którym wcześniej, w innych publikacjach, nie czytałem. Dlatego przyznaję tutaj ogromnego plusa.

Jak można się zorientować, Autor wymienia kolejne samoloty według wzorca alfabetycznego. W tym tomie mamy głównie do czynienia z różnymi rodzajami samolotów typu Arado, Bachem Ba 349 Natter czy HFB Ha oraz Blohm & Voss. I przyznam, że nie znam ani jednego typu. Autor wszedł na wyższy poziom wiedzy, dlatego nieśmiało muszę przyznać, że „wymiękłem”.

Co warte podkreślenia, w publikacji znajdziecie mnóstwo danych technicznych, charakteryzujących typ maszyny, rodzaj napędu, osiągi, masę i wymiary. W krótkich podsumowaniach kolejnych modeli możecie znaleźć kilka ciekawych anegdotek.

Ilustracje w książce są dwojakiego typu – czarno-białe oraz kolorowe. Trochę to dla mnie dziwny zabieg, bo łatwiej jest sobie wyobrazić coś, gdy posiada konkretne barwy. No ale cóż począć. Na plusa zaliczyć można sporą dawkę zdjęć z epoki. Miejscami można się rozkoszować schematami budowy poszczególnych modeli sprzętu bojowego.

Dla kogo i dlaczego Samoloty Luftwaffe?

Ta książka przeznaczona jest głównie dla pasjonatów militariów. Dla mnie pod wieloma względami była to książka trudna. Po pierwsze – nie posiadam tak ogromnej i specjalistycznej wiedzy, żeby móc nacieszyć się zebraną przez Autora wiedzą. Po drugie – jest tu zdecydowanie za dużo informacji z zakresu techniki, które dla takiego malkontenta jak ja, są mało interesujące. Momentami ciężko było mi się skupić na czytanym tekście, bo przysypiałem.

Po trzecie – zabrakło mi tutaj szerszego opisu, gdzie i w jakich bataliach używany sprzęt miał okazję się wykazać. Poczułem się trochę tak, jakbym oglądał atlas uzbrojenia niemieckich sił powietrznych. Dla pasjonatów i znawców to dobrze, ale zwykłego czytelnika może nieco przytłoczyć.

Książkę czytało się różnie. Były momenty, gdy „akcja” przyspieszała i nabierała rumieńców. Ale częściej czułem się przywalony całą tą masą technicznej terminologii. Tak więc, jeśli sięgniecie po tę książkę, robicie to na własną odpowiedzialność. O ile sam pomysł publikacji bardzo mi się podoba, jest potrzebny, o tyle wykonanie, trochę mnie przytłoczyło. Muszę się jeszcze wielu rzeczy nauczyć, by móc w odpowiedni sposób odczytywać taki rodzaj literatury.


Wydawnictwo Alma Press
Ocena recenzenta: 4/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Alma Press. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.