Amelia Dyer

10 czerwca 1896 zmarła Amelia Dyer, Ogrzyca z Reading, fabrykantka aniołków

Tego dnia 1896 roku zmarła Amelia Dyer, Ogrzyca z Reading, seryjna morderczyni, fabrykantka aniołków

Z pozoru była tylko jedną z wielu kobiet epoki wiktoriańskiej – skromna, serdeczna, oferująca pomoc tym, które najbardziej jej potrzebowały. Za maską troskliwej opiekunki kryła się jednak fabrykantka aniołków, dla której życie dziecka miało wartość jednej monety i białej wstążki. Amelia Dyer przez lata budowała swoją ciszę na płaczu, którego nikt nie słyszał – aż do chwili, gdy cisza ta stała się zbyt głośna, by ją zignorować.

10 czerwca 1896 roku na szubienicy w więzieniu Newgate zakończyło się życie Amelii Elizabeth Dyer, jednej z najbardziej przerażających postaci w historii brytyjskiej kryminalistyki. Nazwisko tej kobiety, choć dziś nieco zapomniane, na przełomie XIX i XX wieku wzbudzało grozę w całej Wielkiej Brytanii. Była seryjną morderczynią, która swoje zbrodnie popełniała w cieniu szacownej, wiktoriańskiej Anglii, wykorzystując istniejący wówczas system opieki nad nieślubnymi dziećmi.

Amelia Dyer, z domu Hobley, urodziła się w 1837 roku w niewielkiej osadzie Pyle Marsh, położonej na wschód od Bristolu. Była najmłodszą z pięciorga dzieci Samuela Hobleya, szewca i właściciela warsztatu obuwniczego, oraz jego żony Sary z domu Weymouth. Rodzina, mimo ograniczonych środków, przywiązywała wagę do edukacji – Amelia nauczyła się czytać i pisać, a z czasem rozwinęła zamiłowanie do literatury i poezji, co nie było wówczas powszechne wśród dziewcząt z niższych warstw społecznych.

Jej dzieciństwo zostało jednak głęboko naznaczone cierpieniem. Matka Amelii zapadła na tyfus, co doprowadziło do poważnych zaburzeń psychicznych. Dziewczynka, będąca jeszcze w wieku szkolnym, zmuszona była opiekować się matką w czasie jej licznych napadów. To właśnie wtedy Amelia po raz pierwszy zetknęła się z obrazem człowieka tracącego kontakt z rzeczywistością. W późniejszych latach niektórzy badacze sugerowali, że to wczesne doświadczenie mogło wpłynąć na jej późniejsze zachowania, w tym manipulowanie objawami chorób psychicznych, by uniknąć konsekwencji prawnych.

Rodzeństwo Amelii również nie zaznało długiego życia – jej starsza siostra, również nosząca imię Sarah Ann, zmarła w wieku sześciu lat, a druga, młodsza dziewczynka o tym samym imieniu, zmarła jeszcze jako niemowlę. W tym samym czasie w rodzinie pojawiła się nieślubna córka kuzyna, którą później formalnie uznali za własną jego rodzice – ciotka i wuj Dyera, William i Martha Hobley. Po śmierci matki w 1848 roku młoda Amelia trafiła pod opiekę tej właśnie rodziny w Bristolu, co rozpoczęło jej drogę ku niezależności, ale i ciemniejszej stronie życia.

Amelia Dyer – małżeństwo i droga do zawodu pielęgniarki

W wieku 24 lat, w roku 1861, Amelia zerwała relacje z częścią rodziny, w tym z bratem Jamesem, i przeprowadziła się do miasta. Tam, w dzielnicy Trinity Street w Bristolu, rozpoczęła nowe życie. Wkrótce potem poślubiła George’a Thomasa, znacznie starszego od siebie mężczyznę – miał 59 lat, podczas gdy Amelia przedstawiała się jako 30-latka, chociaż miała zaledwie 24 lata. Para celowo skłamała w akcie ślubu, aby zmniejszyć widoczną różnicę wieku – George odmłodził się o 11 lat, a Amelia postarzyła o 6 lat. Wprowadzone dane były później źródłem licznych pomyłek w literaturze opisującej jej życie.

Po ślubie Amelia rozpoczęła edukację pielęgniarską – zawód ten, choć trudny i nisko opłacany, dawał kobietom możliwość zarobku oraz dostępu do środowisk medycznych i społecznych. To właśnie podczas jednej z praktyk poznała kobietę, która miała zmienić jej życie – Ellen Dane, położną, która otworzyła przed nią świat baby farming.

Zaraz po śmierci swojego pierwszego męża, George’a Thomasa, w 1869 roku, Amelia Dyer stanęła w obliczu poważnych problemów finansowych. W tamtych czasach owdowiała kobieta bez majątku i wsparcia rodziny miała ograniczone możliwości zarobkowe. Pielęgniarstwo nie dawało jej wystarczających dochodów, a samotne macierzyństwo wiązało się z ogromnym społecznym stygmatem. To wtedy podjęła decyzję, która z czasem miała przynieść setki ofiar – zajęła się hodowlą dzieci, znaną też jako baby farming.

Czym była „hodowla dzieci”?

To zjawisko, typowe dla epoki wiktoriańskiej, polegało na tym, że kobiety – często owdowiałe lub samotne – oferowały zakwaterowanie i opiekę dla nieślubnych dzieci w zamian za jednorazową opłatę lub regularne płatności od matki. W praktyce kobieta “adoptowała” niemowlę, którego matka nie mogła wychować z powodu biedy, wstydu społecznego lub braku wsparcia ze strony ojca dziecka.

W kontekście XIX-wiecznego społeczeństwa angielskiego miało to ogromne znaczenie:

  • Ustawa o ubogich z 1834 roku (Poor Law Amendment Act) zniosła obowiązek finansowego wspierania nieślubnych dzieci przez ich ojców.
  • Samotne matki były społecznie napiętnowane i bardzo często pozbawione możliwości legalnego zatrudnienia.
  • Opieka społeczna była znikoma, a bieda powszechna.

W efekcie wiele zdesperowanych kobiet decydowało się przekazać dziecko pod opiekę osoby trzeciej, często w zamian za wszystko, co posiadały – a nawet więcej.

Ellen Dane, która zainspirowała Dyer, szybko wycofała się z tego biznesu, wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych, zanim zdążyły zainteresować się nią władze. Amelia natomiast zdecydowała się pójść dalej, korzystając z modelu, który opierał się na cynicznym wykorzystaniu systemu prawnego i ludzkiej desperacji.

Głód, opium i śmierć – cienie baby farmingu

Amelia Dyer zaczęła przyjmować dzieci niezamężnych matek, obiecując im troskę, opiekę i miłość – wszystko to w zamian za jednorazową opłatę, która mogła sięgać od 5 do nawet 80 funtów, w zależności od zamożności rodziców i ich chęci utrzymania narodzin w tajemnicy. Dla porównania: przeciętny robotnik zarabiał wtedy około funta tygodniowo. Dzieci od zamożniejszych rodziców były więc wyjątkowo “opłacalne”.

Jednak za tym wszystkim kryła się mroczna praktyka – oszczędności osiągano przez:

  • zaniedbanie dzieci, prowadzące do śmierci z głodu lub odwodnienia,
  • uspokajanie niemowląt opiatami, np. nalewką Godfreya, znaną również jako Mother’s Friend, zawierającą opium,
  • brak jakiejkolwiek medycznej pomocy czy dbałości o higienę.

Jak zauważył dr Greenhow, badający później podobne przypadki dla Tajnej Rady:
Dzieci utrzymywane w stanie ciągłego narkotyzmu nie będą przez to skłonne do jedzenia i będą tylko niedoskonale odżywione.

W praktyce wiele dzieci umierało w wyniku chronicznego niedożywienia, odwodnienia lub zatrucia opiatami. Śmierć zapisywano w aktach zgonu jako osłabienie od urodzenia, brak mleka matki lub po prostu głód. Koronerzy, często bez dostępu do dokładnych danych, przyjmowali takie wyjaśnienia bez większych wątpliwości.

Od zaniedbania do morderstwa: narodziny prawdziwego potwora

Po śmierci pierwszego męża i rozpoczęciu działalności jako baby farmer, Amelia Dyer przez pewien czas ograniczała się do biernej formy przemocy – głodzenia dzieci, podawania im opium, ignorowania podstawowych potrzeb. Jednak około 1872 roku, po ponownym zamążpójściu za Williama Dyera, robotnika piwowarskiego z Bristolu, zaczęła wybierać jeszcze prostszą i szybszą metodę.

Zamiast pozwalać dzieciom umierać z wycieńczenia, Amelia Dyer zaczęła je zabijać zaraz po otrzymaniu opłaty adopcyjnej. Mordując niemowlęta tuż po ich przyjęciu, nie musiała ich karmić, pielęgnować, a co najważniejsze – mogła przyjąć kolejne dziecko i kolejną opłatę. Oszczędność była więc nie tylko brutalna, ale też opłacalna.

Amelia Dyer i życie na walizkach

Aby uniknąć podejrzeń, Dyer prowadziła życie w ciągłym ruchu. Przemieszczała się z miasta do miasta, zmieniając nazwiska i tożsamości – w różnych miejscach występowała jako pani Thomas, pani Harding czy pani Smith. Wraz z nią podróżowali najbliżsi: córka Mary Ann (Polly), zięć Arthur Palmer i jej wspólniczka Jane “Granny” Smith.

W ciągu dekad Dyer zbudowała sieć oszustwa i pozorów, która chroniła ją przed zdemaskowaniem. Na ogół była opisywana jako miła, starsza kobieta, która wzbudzała zaufanie – zwłaszcza u młodych, przestraszonych matek, desperacko poszukujących pomocy. Potrafiła wzbudzić sympatię i przedstawić siebie jako troskliwą opiekunkę.

Reklamowała się w gazetach i odpowiadała na ogłoszenia samotnych matek, oferując ciepły dom, opiekę i „miłość matczyną”. Pisała: Jesteśmy prostymi, domowymi ludźmi, żyjącymi w dość dobrych warunkach. Nie chcę dziecka ze względu na pieniądze, ale towarzystwo i domowy komfort… Ja i mój mąż bardzo lubimy dzieci. Nie mam własnego dziecka. Dziecko, które jest ze mną, będzie miało dobry dom i matczyną miłość.

Sześć miesięcy kary za dziesiątki istnień

W 1879 roku Dyer po raz pierwszy wpadła w konflikt z prawem. Pewien lekarz, zauważając podejrzaną liczbę zgonów dzieci pod jej opieką, powiadomił władze. Choć istniały wystarczające powody, by podejrzewać ją o morderstwa, została skazana jedynie za zaniedbanie – otrzymała sześć miesięcy ciężkich robót. Kara ta – niewspółmiernie niska do jej czynów – zdaniem późniejszych komentatorów była jedną z największych porażek ówczesnego systemu sądowniczego.

Po wyjściu na wolność Amelia Dyer próbowała wrócić do zawodu pielęgniarki. Przez pewien czas przebywała w szpitalach psychiatrycznych, gdzie rozpoznawano u niej objawy niestabilności psychicznej oraz skłonności samobójcze. Część badaczy uważa, że celowo inscenizowała takie stany, by zyskać schronienie i uniknąć podejrzeń. Jako była pracownica szpitala, Dyer znała symptomy i potrafiła je wiarygodnie odegrać. W tamtym czasie również zaczęła nadużywać alkoholu i preparatów opiumowych, m.in. laudanum, co mogło pogłębiać jej rzeczywiste problemy psychiczne.

W 1890 roku doszło do kolejnego incydentu – kobieta, która powierzyła jej swoje dziecko, wróciła, by je odwiedzić, i zauważyła, że nie posiada ono charakterystycznego znamienia, które powinno być widoczne. Podejrzenia się nasiliły. W obliczu presji Dyer próbowała popełnić samobójstwo, wypijając dwie butelki laudanum. Przeżyła tylko dlatego, że organizm przyzwyczajony do opiatów nie zareagował w sposób śmiertelny.

Amelia Dyer – ostatnie ofiary: Doris Marmon i Harry Simmons

Na początku 1896 roku, Evelina Marmon, 25-letnia, samotna matka i barmanka z Cheltenham, urodziła córeczkę, którą nazwała Doris. Kobieta, próbując odzyskać kontrolę nad swoim życiem, postanowiła znaleźć osobę, która mogłaby tymczasowo zaopiekować się niemowlęciem. Zamieściła ogłoszenie w dziale „Różne” gazety Bristol Times & Mirror, w którym napisała: Poszukiwana, szanowana kobieta, która weźmie małe dziecko. Evelina miała nadzieję, że gdy stanie na nogi, odzyska córkę.

Na ogłoszenie odpowiedziała „pani Harding” z Reading – była to jedna z fałszywych tożsamości Amelii Dyer. W liście, pełnym emocji i zapewnień o trosce, napisała:

Powinnam się cieszyć, że mam kochaną córeczkę, którą mogłabym wychować i nazwać swoją własną… Nie chcę dziecka ze względu na pieniądze, ale towarzystwo i domowy komfort… Ja i mój mąż bardzo lubimy dzieci. Nie mam własnego dziecka. Dziecko, które jest ze mną, będzie miało dobry dom i matczyną miłość.

Początkowo Evelina chciała płacić tygodniowo za opiekę nad córką, jednak “pani Harding” stanowczo nalegała na jednorazową zapłatę – dziesięć funtów i komplet ubrań dla dziecka. Choć zaniepokojona wiekiem i wyglądem kobiety, Evelina oddała Doris, towarzysząc jej jeszcze na stację kolejową. Po wszystkim wróciła do swojego pokoju jako, jak sama mówiła, „złamana kobieta”.

Dwa morderstwa w dwa dni

Zamiast wrócić do Reading, Dyer udała się z Doris do mieszkania swojej córki Polly przy 76 Mayo Road w Willesden w Londynie. Tam znalazła białą taśmę do obszywania, którą owinęła dwukrotnie wokół szyi niemowlęcia i zacisnęła węzeł. Śmierć nie nastąpiła natychmiast. Później, w śledztwie, powiedziała:
Kiedyś lubiłam oglądać ich z taśmą na szyi, ale wkrótce wszystko się z nimi skończyło.

Następnego dnia, 1 kwietnia 1896 roku, do domu trafiło kolejne dziecko – Harry Simmons, trzynastomiesięczny chłopiec. Nie mając już zapasowej taśmy, Dyer rozwiązała tę, którą wcześniej udusiła Doris, i użyła jej ponownie.

Zamordowane dzieci zostały owinięte w tkaniny i upchnięte do torby na dywan, do której dorzucono kilka cegieł dla obciążenia. 2 kwietnia, znając dobrze okolice, Dyer udała się w okolice Caversham Lock w Reading i wrzuciła torbę do Tamizy.

Zwłoki w rzece i początek końca

Jeszcze zanim pozbyła się ciał Doris i Harry’ego, 30 marca 1896 roku, z wody wyłowiono inne zawiniątko – zawierało zwłoki dziewczynki, Heleny Fry. W środku znajdowała się etykieta z nazwiskiem nadawcy: pani Thomas, oraz adresem, co pozwoliło detektywowi Jamesowi Andersonowi z policji w Reading na rozpoczęcie zakrojonego na szeroką skalę śledztwa.

Policja postanowiła podstępem zbliżyć się do Dyer. Z pomocą młodej kobiety przebranej za matkę szukającą opiekunki, zorganizowano spotkanie, by upewnić się, że “pani Thomas” to ta sama kobieta, która odpowiadała na ogłoszenia adopcyjne. 3 kwietnia – w Wielki Piątek – funkcjonariusze wkroczyli do domu Amelii Dyer.

Amelia Dyer – dowody zbrodni i zatrzymanie

Mimo że w domu nie znaleziono ciał, zapach rozkładu był wszechobecny. Wśród dowodów, które zgromadzono, znajdowały się:

  • telegramy i listy od matek poszukujących swoich dzieci,
  • bilety z lombardów, na których zastawiono ubrania dziecięce,
  • białe taśmy, identyczne z tymi, które znaleziono przy zwłokach,
  • ogłoszenia adopcyjne z gazet,
  • oraz osobiste przedmioty należące do zaginionych dzieci.

Policja ustaliła, że tylko w ostatnich miesiącach co najmniej dwadzieścioro dzieci zostało oddanych pod opiekę „pani Thomas”. Z czasem liczba ofiar oszacowana została nawet na ponad 400, co czyniło Amelię Dyer jedną z najbardziej płodnych seryjnych morderczyń w historii.

Amelia Dyer – proces i ostatnie dni

4 kwietnia 1896 roku Amelia Dyer została formalnie aresztowana i oskarżona o morderstwo. Wraz z nią zatrzymano jej zięcia, Arthura Palmera, który początkowo został oskarżony o współudział. Dwa dni później rozpoczęto pogłębianie koryta Tamizy w Reading, co doprowadziło do odkrycia sześciu kolejnych ciał, w tym Doris Marmon i Harry’ego Simmonsa.

Każde z dzieci zostało uduszone za pomocą białej taśmy, której Amelia Dyer używała niczym sygnatury. Podczas przesłuchania przyznała policjantom: Taśma była dowodem, że to jedno z moich.

Evelina Marmon, matka Doris, została poproszona o identyfikację szczątków swojej córki. Na podstawie odnalezionych przedmiotów – w tym ubrań i listów – potwierdziła tożsamość dziecka. Był to moment przełomowy, ponieważ wzmocnił materiał dowodowy przeciwko Dyer, jednocześnie pozwalając na oczyszczenie z zarzutów jej córki i zięcia.

W areszcie Amelia Dyer napisała dramatyczne oświadczenie, które datowała na 16 kwietnia 1896 roku. W dokumencie, pełnym religijnych odniesień i błędów ortograficznych, wyznała:

Szanowny Panie, czy zechce mi Pan łaskawie przedstawić to sędziom w sobotę 18 bm., kiedy złożyłem to oświadczenie, bo mogę nie mieć takiej możliwości, muszę wtedy ulżyć mojemu umysłowi… ani moja córka Mary Ann Palmer, ani jej mąż Alfred Ernest Palmer, z całą powagą oświadczam, że żadne z nich nie miało z tym nic wspólnego… ja i tylko ja muszę stanąć przed moim Stwórcą w Niebie, aby odpowiedzieć na to wszystko, czego świadkiem jest moja ręka, Amelia Dyer.

Szybki wyrok i ostatnia spowiedź

Proces odbył się 22 maja 1896 roku w Old Bailey w Londynie. Dyer została oskarżona o jedno morderstwo – Doris Marmon – choć śledczy i opinia publiczna nie mieli wątpliwości, że odpowiadała za setki zgonów. Podczas rozprawy:

  • jej córka Polly oraz Arthur Palmer złożyli zeznania oczyszczające ich z zarzutów,
  • świadkowie opisali zachowanie Dyer podczas pozbywania się ciał w Caversham Lock,
  • obrońcy próbowali argumentować, że była niepoczytalna, wskazując na jej wcześniejsze pobyty w szpitalach psychiatrycznych.

Jednak prokuratorzy skutecznie wykazali, że każdy epizod „załamania nerwowego” miał miejsce w chwilach grożącego zdemaskowania, co sugerowało celową manipulację. Ława przysięgłych potrzebowała zaledwie czterech i pół minuty, by wydać wyrok: wina.

W celi śmierci Amelia Dyer napisała pięć zeszytów ze swoją „ostatnią prawdziwą i jedyną spowiedzią”. Gdy w noc poprzedzającą egzekucję odwiedził ją kapelan i zapytał, czy ma coś do dodania, odpowiedziała jedynie: Czy to nie wystarczy?

Amelia Dyer – egzekucja i reakcja społeczeństwa

Wyrok wykonano w środę 10 czerwca 1896 roku. Katem był James Billington, znany z przeprowadzania wielu egzekucji. Na szafocie, zapytana, czy ma coś do powiedzenia, Amelia Dyer odpowiedziała tylko: „Nie mam nic do powiedzenia”, po czym została powieszona punktualnie o godzinie 9:00 rano.

Ciekawym epilogiem był fakt, że Dyer miała złożyć zeznania w sprawie swojej córki Polly dokładnie tydzień po egzekucji. Sąd orzekł jednak, że osoba prawnie martwa nie może występować w charakterze świadka, a zarzuty wobec Mary Ann Palmer zostały oficjalnie wycofane.

Egzekucja Amelii Dyer nie zamknęła sprawy – wręcz przeciwnie, wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała ogólnonarodową debatę na temat bezpieczeństwa dzieci, systemu adopcyjnego i kontroli nad opieką nad niemowlętami. Historia „opiekuńczej pani z Reading”, która przez dekady bezkarnie zabijała niemowlęta, sprawiła, że społeczeństwo po raz pierwszy w pełni uświadomiło sobie skalę problemu.

Dyer zyskała mroczne miano „Ogrycy z Reading” (The Ogress of Reading), a sprawa posłużyła jako inspiracja dla licznych ballad, w tym jednej szczególnie popularnej:

Stara farmerka, nieszczęsna panna Dyer
W Old Bailey płaci się jej pensję.
Dawno, dawno temu, robiliśmy wielki fy-er
i piekliśmy tak ładnie ten paskudny stary jadeit.

Pod wpływem skandalu brytyjski rząd przystąpił do reformy przepisów dotyczących adopcji i opieki nad dziećmi. Władze lokalne uzyskały nowe uprawnienia:

  • obowiązkowe inspekcje domów, w których przebywały dzieci oddane do opieki,
  • rejestrację wszystkich “opiekunów” przyjmujących dzieci na stałe,
  • lepsze powiązanie urzędów lokalnych z Narodowym Towarzystwem Zapobiegania Okrucieństwu wobec Dzieci (NSPCC).

To właśnie NSPCC, utworzone w 1884 roku, zyskało ogromne poparcie po sprawie Dyer, zyskując prestiż i legitymizację społeczną. Dzięki tej tragedii jego działania zaczęto postrzegać nie jako ingerencję w życie rodzin, lecz jako konieczność ochrony najmłodszych i najbardziej bezbronnych.

Mimo nowelizacji przepisów i medialnego rozgłosu, problem baby farmingu nie zniknął całkowicie. Dwa lata po egzekucji Amelii Dyer, podczas inspekcji wagonów towarowych na stacji Newton Abbot w hrabstwie Devon, kolejarze znaleźli paczkę zawierającą trzytygodniową dziewczynkę. Dziecko, choć przemarznięte i przemoczone, wciąż żyło. Okazało się, że pochodziło od wdowy Jane Hill, która zapłaciła 12 funtów kobiecie przedstawiającej się jako “pani Stewart”.

Niektórzy sugerowali, że „panią Stewart” była Polly, córka Amelii Dyer. Choć nie ma na to jednoznacznych dowodów, hipoteza ta pozostaje przedmiotem historycznych dociekań. Nieudana próba porzucenia dziecka w pociągu dowodzi, że nawet po śmierci Dyer, proceder handlu niemowlętami trwał w najlepsze.

A może… Kuba Rozpruwacz?

Z racji działalności w drugiej połowie XIX wieku, niektórzy zaczęli spekulować, czy Amelia Dyer mogła być Kubą Rozpruwaczem – tajemniczym mordercą kobiet z Whitechapel. Tę teorię wysunął między innymi autor William Stewart, choć jako główną podejrzaną wskazywał ostatecznie Mary Pearcey.

Żadne dowody nie łączą Dyer z morderstwami Kuby Rozpruwacza, a ona sama nigdy nie pojawiła się na oficjalnej liście podejrzanych. Jej ofiarami były niemowlęta, a motywem – zysk. Rozpruwacz natomiast działał z sadyzmu, atakując dorosłe kobiety, zazwyczaj prostytutki. Jednak sama sugestia, że Dyer mogła mieć coś wspólnego z tą sprawą, pokazuje, jak głęboko osiadła w wyobraźni społecznej jako uosobienie zła.

Choć Amelia Dyer została skazana tylko za jedno morderstwo, śledczy oceniali, że przez kilkadziesiąt lat działalności mogła zabić od 200 do nawet 400 dzieci. Jej przypadek uczy, jak niebezpieczne są luki w prawie i jak tragiczne skutki może mieć brak nadzoru nad instytucjami zastępczej opieki.

W historii Wielkiej Brytanii zapisała się nie jako zwykła zbrodniarka, lecz jako symbol społecznej i instytucjonalnej porażki, która kosztowała życie setek dzieci – ofiar biedy, wstydu i obojętności.

Comments are closed.