Bohdan Cywiński, Baśń niepodległa czyli w stronę politologii kultury. Wykłady witebskie
Nie każda historia o wolności zaczyna się od krwi i bitew — czasem jej początki ukryte są w wierszach, ideach i cichym oporze ducha. Właśnie tę mniej oczywistą opowieść odsłania książka Baśń niepodległa czyli w stronę politologii kultury, pokazując, jak literatura stała się schronieniem i bronią zniewolonego narodu. Bohdan Cywiński prowadzi nas śladami tych, którzy, wierząc w słowo, nie pozwolili umrzeć nadziei.
To jedna z tych książek, które opisują skryte przed większością naszych rodaków ukryte znaczenia, tego co wydaje się oczywiste. Choć w szkołach uczymy się o znaczeniu romantyzmu i pozytywizmu, ich głębszy sens pozostaje dla nas nieoczywisty. W czasach, gdy spora część ludzi zapomina o naszym trudnym dziedzictwie, lub go wypacza dla swych politycznych interesów, książka Bohdana Cywińskiego pod tytułem „Baśń niepodległa, czyli w stronę politologii kultury. Wykłady witebskie” przychodzi jak ożywczy deszcz.
Autor w swej ciekawej pracy kreśli nam nie tylko ukryte znaczenia bohaterów, o których czytaliśmy w latach szkolnych, ale i o tym, co napędzało naszych pisarzy, poetów i literatów, do pisania „ku pokrzepieniu serc” zniewolonego narodu. Wbrew pozorom, to była naprawdę świetna przygoda.
Romantyzm polski
Romantyzm rozwinął się na ziemiach polskich w czasie niewoli, represji wypływających ze stron zaborców, a także chwały napoleońskiego oręża, na którym Polacy pragnęli oprzeć odbudowę wolnej Rzeczypospolitej. Ta niezwykle barwna epoka sprawiła, że w świadomości Polaków zwyciężył nurt patriotyczny, reprezentowany przez romantyków, którzy traktowali byt państwowy jako swego rodzaju wartość duchową narodu polskiego.
Nasi poeci głosili, że poezja jest formą naszej tożsamości narodowej, a sami poeci stali się herosami, duchowymi przywódcami Polaków. I co ważne – udało im się to osiągnąć.
Najciekawszymi twórcami polskiego romantyzmu byli Kazimierz Brodziński, Maurycy Mochnacki, Joachim Lelewel, Seweryn Goszczyński (Zamek kaniowski) i Antoni Malczewski (Maria), Adam Mickiewicz (Dziady, Ballady i romanse, Konrad Wallenrod, Sonety krymskie, Pan Tadeusz), Juliusz Słowacki (Kordian), Zygmunt Krasiński (Nie-Boska komedia), Cyprian Kamil Norwid (poezje), Kamil Ujejski, Teofil Lenartowicz czy Władysław Syrokomla.
Polski romantyzm zamyka się, mniej więcej, w latach 1822-1863, i tradycyjnie dzieli się go na dwa okresy – 1822-1830 9Wilno i Warszawa) oraz 1831-1862 (okres emigracyjny).
Pierwszy wykreował typ buntownika, bohatera nie zgadzającego się przeciwko zastanym zasadom, normom i zwyczajom. W nurcie tym odnaleźć można elementy ludowości (ludowa fantastyka), orientalizm, spirytualizm oraz „debaty” o aktualnych wydarzeniach politycznych.
Okres drugi cechuje się dominacją motywu odzyskania przez Polskę niepodległości, kreśli wszelkiego rodzaju koncepcje odnoszące się do przyszłości odbudowanego państwa.
Pozytywizm
Literaturoznawcy przyjmują, że początek nowej epoki w literaturze polskiej, pozytywizm, datuje się na upadek powstania styczniowego lub reformę uwłaszczeniową w Królestwie Polskim (1864). Zmierzch tej epoki nastąpił w pierwszej połowie lat 90. XIX stulecia (1890-1895). Jednak twórcy pozytywistyczni pozostawali nadal aktywni aż do 1914 roku.
Pozytywizm na ziemiach polskich nie był jednorodny. Inaczej było pod zaborem austriackim, gdzie Polacy cieszyli się sporą dozą autonomii, co wywołało formą lojalizmu wobec cesarstwa austriackiego. Działały tutaj dwa uniwersytety (w Krakowie i we Lwowie). W szkołach i urzędach mówiono po polsku, a cenzura była rzadko stosowana. I pal licho, że ceną za to było ogromne ubóstwo (tak zwana nędza galicyjska).
Odmienną rolę pełnił pozytywizm w zaborze pruskim i rosyjskim, których władze stosowały represje, zmierzające do wynarodowienia Polaków.
Zabór pruski, dzięki reformom rolnym, zaczął szybko się rozwijać i wkrótce stał się najzamożniejszą częścią dawnej Rzeczpospolitej. Polscy działacze starali się uświadamiać chłopów, zakładali placówki oświatowe, popierali zakładanie spółdzielni. Jednak w latach 80. XIX wieku nasiliła się akcja germanizacyjna pod okiem kanclerza Bismarcka, zaczęła działać Hakata i Komisja Kolonizacyjna, zaczęto walczyć z Kościołem katolickim, który stał się ostoją polskości.
W zaborze rosyjskim po upadku powstania styczniowego, wprowadzono uwłaszczenie chłopów, co przyniosło pogorszenie sytuacji materialnej chłopów. Szlachta była mocno represjonowana (grzywny, podatki, wywózka na Syberię, wywłaszczenie z majątków). Zaczęto wprowadzać język rosyjski do urzędów, szkół. Zapanowała ostra cenzura, wszelkie stanowiska obsadzano Rosjanami…
Gdzie oko nie sięga…
Aby dowiedzieć się czegoś więcej, musicie sięgnąć po naprawdę interesującą pracę Bohdana Cywińskiego. Autor w ciekawy sposób opisuje wszystkie zagadnienia polskiej literatury okresu zaborów. Wiele informacji tutaj uzyskanych, wcześniej nie znałem. A to, co już wiedziałem ze szkoły, zostało znacznie rozbudowane.
Autor nie zajmuje się bowiem wyłącznie samą literaturą. W intrygujący sposób kreśli również sylwetki naszych poetów i pisarzy, w tym Mickiewicza czy Słowackiego, których działalności literackiej nie da się oderwać od ich własnych przeżyć i działalności publicznej. Najbardziej podobały mi się właśnie rozdziały opisujące tych dwóch powyżej wymienionych wieszczy.
Rozdział poświęcony Henrykowi Sienkiewiczowi nieco mnie rozczarował. Było to powtórzenie wszystkiego tego, co zasłyszałem w szkołach. Tekst był krótki, taki powierzchowny. A przecież wiele z jego prac było zwyczajnym kłamstwem, przeinaczeniem lub ignorancją.
Weźmy tu na przykład „W pustyni i w puszczy”, w których przedstawia mahdystów jako ludzkie bestie. Nie dostrzega w nich nic dobrego, nazbyt gloryfikując Brytyjczyków, którzy w tym konflikcie zachowywali się jeszcze brutalniej niż pisał o tym Sienkiewicz o tutejszych muzułmanach. I wcale nie usprawiedliwia tego nasza europejska przynależność kulturowa czy narodowe racje…
Baśń niepodległa – podsumowanie
Publikacja składa się z 26 wykładów, łącznie zamykających się na 311 stronach tekstu. To książka skierowana dla literaturoznawców, historyków okresu zaboru, nauczycieli i wszystkich tych, którzy interesują się historią naszego kraju.
Przyznam, że nie wszystko, co zapisał Autor, zrozumiałem. Zabrakło mi ukazania twórczości Goszczyńskiego czy Malczewskiego, bo prawdę powiedziawszy – nigdy o nich nie słyszałem. Wprawdzie „Zamek karniowski” gdzieś obił mi się o uszy, ale nigdy jej nie czytałem, a autora zwyczajnie nie znałem.
W książce znajdziecie niewielką ilość reprodukcji ukazujących portrety najbardziej znanych przedstawicieli romantyzmu, nie tylko polskiego, ale i europejskiego (Byron, Fichte, Karamzin, de Chateaubriand – twórcy, którzy mocno odcisnęli swoje piętno na polskim romantyzmie). Wielka szkoda, że są czarno-białe, a właściwie w odcieniach szarości, niczym litografie, tylko jaśniejsze.
Wydawnictwo Avalon
Ocena 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Avalon. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.