Ewelina Kasiuba, Wybranka boga słońca
Religia wyznawana na ziemiach polskich przed przyjęciem chrztu wciąż budzi ciekawość. Przyciąga nas, bo jest spowita mgłą niepewności i niedopowiedzeń. Najczęściej nasza wiedza o historii zaczyna się dopiero w okolicach roku 966, dlatego o wcześniejszych wierzeniach wiemy niewiele – głównie to, że miały charakter politeistyczny i były silnie związane z kultem natury. Mimo skromnej wiedzy wciąż czerpiemy z tamtych tradycji – dożynki, puste miejsce przy wigilijnym stole czy topienie Marzanny mają swoje korzenie właśnie w tym okresie. Mira, główna bohaterka książki Wybranka boga słońca Eweliny Kasiuby, okazuje się tytułową Wybranką – łącznikiem pomiędzy dwoma światami. To rola wymagająca odwagi i determinacji.
O czym szumią wierzby i topole?
W okresie wczesnopiastowskim codzienność była zarazem prosta i obarczona ryzykiem. Prosta, ponieważ opierała się przede wszystkim na ciężkiej pracy – w polu lub przy wyrobie przedmiotów codziennego użytku, takich jak kosze z wikliny, tkaniny, buty z łyka, groty do strzał, hodowla rogacizny czy warzenie soli. Jeśli ktoś miał odrobinę szczęścia i został obdarzony tężyzną fizyczną, mógł trafić do drużyny książęcej.
Podobnie codzienność w grodzie wyznaczał rytm różnorodnych zadań i poleceń. Ryzyko natomiast wiązało się przede wszystkim z niebezpieczeństwem utraty życia – w wyniku choroby, wzięcia w niewolę lub podboju przez silniejsze plemię. Każdy dzień mógł być tym ostatnim. Dlatego w wolnych chwilach cieszono się życiem i oddawano mu cześć poprzez śpiew i taniec. Autorka, Ewelina Kasiuba, wprowadza czytelnika w świat sprzed ponad tysiąca lat. Świat tak odmienny, a może jednak w pewnym sensie podobny do tego, w którym przychodzi nam spędzić 80 czy 90 lat. Wszystko zależy od punktu widzenia i naszego nastawienia do historii zamkniętej w okładce.
Wybranka boga słońca to kolejna odsłona serii „Słowiańskie Światy” z wydawnictwa Replika. Autorka ponownie przenosi czytelnika w realia dawnych wierzeń, odwołując się do tego fragmentu dziedzictwa, który pozostaje dla nas najbardziej tajemniczy i najmniej uchwytny. Nie znajdziemy tu jednej, wspólnej fabuły – każda część serii opowiada bowiem odrębną historię. To rozwiązanie okazuje się trafne, bo pozwala swobodnie sięgać po kolejne tomy bez obawy o utratę ciągłości narracji.
Na pierwszy plan wysuwają się słowiańskie korzenie i kultura – to one stanowią fundament fabuły i punkt wyjścia dla konstruowania opowieści. Właśnie ta konsekwencja jest największą siłą cyklu: im więcej takich narracji, tym wyraźniej dostrzegamy, jak mało wiemy o własnym dziedzictwie, które w przeciwieństwie do późniejszych epok wciąż ginie w gąszczu suchej faktografii. W Wybrance boga słońca udało się uniknąć nadmiaru historycznych wyjaśnień – i dobrze, bo to nie dokument, a literatura, w której ważniejsza jest atmosfera niż naukowa precyzja.
Łącznik światów
W świat pogańskich bóstw czytelnika wprowadza młoda dziewczyna, pomagająca swojemu wujostwu. Jak każda kobieta ma wiele planów i marzeń, choć wie, że niewiele z nich uda się spełnić. Mimo to potrafi cieszyć się tym, co ma i uśmiecha się do życia, starając się dostrzegać przede wszystkim jego jasne strony. Jej atutem jest nie tylko inteligencja i sposób bycia, lecz także uroda, z której korzysta z dużą rozwagą. Nie prowokuje i nie uwodzi, pragnie raczej poczekać na tego jedynego.
A jeśli rzeczywiście wygląda tak, jak przedstawiono ją na okładce, mogłaby spokojnie aspirować do tytułu miss swojego opola, a może nawet całego plemienia. Ten sielankowy obraz szybko się kończy. Już od pierwszych stron bohaterka musi mierzyć się z przeciwnościami losu – jej wioska staje w płomieniach, co w tamtych realiach wcale nie należało do rzadkości.
Mieszkańcy od początku traktują Mirę z dystansem. Krążą pogłoski, że utrzymuje kontakty z bogami. A to według nich oznaczało, że może być czarownicą lub kimś w rodzaju wajdeloty. Od takich osób lepiej było trzymać się z dala, bo ich postępowania nie sposób było przewidzieć. Jak to zwykle bywa, w podobnych oskarżeniach kryje się tyle samo prawdy, co fantazji.
Wielowątkowość to siła
Proszę się nie martwić – nie trzeba znać na pamięć całego panteonu bóstw naszych przodków. Autorka prowadzi czytelnika w taki sposób, że nawet bez tej wiedzy łatwo odnaleźć się w opowieści. W kolejnych rozdziałach pozwala skupić się na prostym życiu, pierwszych miłostkach – relacji Miry i Jaromira, poszukiwaniu dróg do szczęścia, walce o lepszy byt, ochronie ojcowizny, a przede wszystkim na sile rodziny, która wówczas – podobnie jak dziś – stanowiła podstawową komórkę społeczną, by sparafrazować dobrze znany slogan powtarzany podczas ceremonii ślubnych w urzędach stanu cywilnego.
Każdy znajdzie tu coś, co przyciągnie jego uwagę na dłużej – coś, co sprawi, że lektura będzie wciągająca od pierwszej do trzysta siedemdziesiątej strony. Na pierwszy rzut oka można by uznać, że to powieść adresowana głównie do kobiet – i byłoby w tym sporo racji. Pierwiastek kobiecy jest tu bowiem wyjątkowo wyraźny.
Nie oznacza to jednak, że męska część czytelników będzie się nudzić. Dla nich szczególnie interesujący okaże się wątek walki między bogami. Choć w ogólnym zarysie motyw ten pojawia się w niemal każdej mitologii, w historii Miry nabiera szczególnego znaczenia. Sprzyja temu zarówno barwność opisów, jak i wyrazistość kreowanych postaci. Jak to zwykle bywa, znajdziemy tu bohaterów dobrych i złych, czarno-białych, ale też takich, którzy dopiero poszukują własnej drogi i jeszcze nie zdecydowali, po której stronie się opowiedzą.
Wzrok przede wszystkim
Podobnie jak w przypadku recenzowanej wcześniej Przysięgi, także tutaj nie sposób pominąć kwestii szaty graficznej, która robi ogromne wrażenie. Tak pięknie wydane książki aż chce się czytać, a potem ustawić na półce, by cieszyły oko. Połączenie brązu i pomarańczu na okładce doskonale współgrają z treścią opowieści.
Nadal jednak brakuje mi choćby kilku ilustracji wewnątrz tomu – najlepiej prostych szkiców ołówkiem, które idealnie uzupełniłyby narrację. Zostawiam tę uwagę jako sugestię na przyszłość. Może przy kolejnym wydaniu okaże się szczególnie przydatna. Na uznanie zasługują natomiast duże, wyraźne litery, które odciążają wzrok, oraz wysokiej jakości papier kredowy. Pod względem edytorskim to prawdziwa perełka. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne tomy serii utrzymają równie wysoki poziom – zarówno fabularny, jak i wydawniczy.
Mówiąc o wzroku, warto podkreślić, że równie ważne jest zaczytanie się w historii. Nietrudno dostrzec, że Autorka czerpie inspiracje z dawnych czasów i robi to w sposób przemyślany. Trudno się temu dziwić – jest etnologiem i antropologiem kultury, osobą o szerokiej wiedzy, którą umiejętnie łączy z ogromną wyobraźnią i znajomością historii.
Nasze początki kryją w sobie coś, co pozwala snuć opowieści – takie jak Wybranka boga słońca i wiele innych. Warto więc zanurzyć się w tę powieść, pozwalając, żeby pokazała nam, jak łączyć to, co tajemnicze i nieznane, w spójną całość; jak być jednocześnie skromnym i bogatym; jak pomagać innym tak, by nie sprawiać im przykrości. Ostateczny wybór między tym, co realne, a tym, co nadprzyrodzone, autorka pozostawia czytelnikowi, podobnie jak swojej bohaterce, i właśnie to nadaje powieści uniwersalnego wymiaru.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 5/6
Dominik Majczak
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.