Sarah Beth Watkins, Smoki w wierzeniach i kulturze
Mimo imponującego smoka na okładce, w środku Smoki w wierzeniach i kulturze, słabo. Nawet bardzo. Naprawdę miałem nadzieję, że dostanę dużą rzecz. Wszak smoki znane są na całym świecie i wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością. Nadzieje były wielkie (jak smok), a dostałem coś gabarytów i pokroju niewyględnej jaszczurki.
Sarah Beth Watkins jest autorką, wydawczynią i redaktorką. Pisze od wielu lat i ma na koncie bestsellery o Tudorach i Stuartach (a przynajmniej tyle pisze o sobie na tylnej okładce). Smoki ukazały się w 2025 r. nakładem Repliki. Wydanie jest ładne, oprawa twarda, szyta, okładka lakierowana z przyciągającym wzrok smokiem. Grubość, to niecałe 300 stron. Wygląda na mniej.
Smoki w wierzeniach i kulturze – zawartość i wrażenia
Książka jest krótka, to i recenzja będzie krótka, bo naprawdę nie ma się nad czym rozwodzić, czego analizować, a nie chcę się pastwić bez sensu. Książka w pierwszym rozdziale zapowiada, że będzie dobrze. Autorka skupia się w nim na przedstawieniach smoków na przestrzeni wieków i kultur. Naprawdę zarysowuje bardzo szerokie spektrum zagadnienia. Potem jest gorzej.
Trochę różnych wyliczanek, jakieś historyjki, trochę cytatów. Słowem wszystko tylko nie treść. Jakby wyrzucić wszystkie opowiedziane opowieści (jestem przewodnikiem z zawodu i na zwiedzaniach opowiadam legendy czy inne historie. Czasem zamyka się to w zdaniu, które zaczyna się od Legenda głosi… Czasem, a nawet częściej, po prostu opowiadam daną historię, co zajmuje kilka minut niekiedy. Ale jeśli wycieczka nie jest poświęcona legendom krakowskim, to stanowią one zwykle niewielką część całości.) czy absolutnie niepotrzebne cytaty, to książka by się odchudziła o dobrą setkę stron.
Czytając doszedłem do wniosku, że pani raczej nie miała pomysłu co z tym tematem zrobić. Nie chcę powiedzieć, że nie miała wystarczającej ilości informacji (próbuję walczyć z konstruktem nie miała wiedzy), żeby to napisać dobrze. Ani to popkulturowe ujęcie, ani to naukowe. Trochę tego, trochę tamtego. Najgorsze, że jest trochę.
Jest kilka opowieści z Brytanii, kilka ze wschodniej Azji. Jest kilka odnośników do Tolkiena i wikingów. Pani się choćby słowem nie zająknęła o naszym smoku wawelskim, ani nawet o bazyliszku. Ok, mogła nie znać polskich legend. Ale czemu nie wspomniała o serii Dragonlance czy o smokach Harry’ego Pottera? To pozostaje zagadką. Nie ma smoków w komiksach, nie ma smoków w muzyce.
Jeśli pani autorka sama jest sobie też redaktorką i wydawczynią, to nie dziwię się, że to przeszło. Dla mnie to wygląda nawet nie jak magisterka. Nawet nie licencjat. Nawet nie artykuł naukowy. To wygląda jak realizacja zadania – Napisz coś, przecież umiesz.
Podsumowanie
Dawno się tak nie rozczarowałem. Słabo, bardzo słabo z tendencją spadkową. Ani to historia, ani to etnografia, ani to kulturoznawstwo, ani to historia sztuki, ani to popkultura. Jeśli zbieracie całą serię, to książka i tak do was trafi. Ale jeśli chcecie się czegoś konkretnego i sensownego dowiedzieć, to raczej weźcie się za coś innego.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 1,5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.