Brytyjskie samoloty I wojny światowej

Brytyjskie samoloty I wojny światowej |Recenzja

Edward Ward, Brytyjskie samoloty I wojny światowej

Wydawnictwo Alma-Press jakiś czas temu wydało książkę autorstwa Edwarda Warda pod tytułem „Brytyjskie samoloty I wojny światowej”, w tłumaczeniu  Jerzego Gruszczyńskiego. Choć publikacja ma niewielką objętościowo formę, w prosty i przystępny sposób daje nam możliwość zapoznania się z dorobkiem pierwszych brytyjskich samolotów przeznaczonych do celów wojennych.

Książka jest pięknie wykończona graficznie, i to zdecydowanie najlepsza jej część. Nieco gorzej jest z informacjami, które – w moim odczuciu – są nieco przy krótkawe i mocno ogólnikowe. Ale i tak mamy możliwość poszerzenia naszej wiedzy w tym zakresie. O ile się orientuję, jest to jedna z pierwszych tego typu publikacji (ale być może się mylę).

Nieco historii

W czasie I wojny światowej świat wszedł na wyższy poziom prowadzenia działań wojennych. W trakcie przedłużającego się konfliktu do walk zaczęto wprowadzać nowe wynalazki, w tym samoloty, które po raz pierwszy, zaczęto używać do bezpośrednich walk. Początkowo samoloty pełniły wyłącznie funkcje rozpoznawcze. Musiało minąć trochę czasu nim aeroplany zamieniły się w maszyny służące do walk. Pierwsi piloci najczęściej wywodzili się z oddziałów kawaleryjskich, i ich głównym zadaniem był zwiad, a jedyną bronią jaką posiadali był podręczny rewolwer.

Choć na początku wojny pilot Hermann Dressler zrzucił dwie bomby na Paryż, to dowództwa obu stron konfliktu starały się tego faktu nie zauważać. Co więcej, niemieckie dowództwo bardziej było zainteresowane wykorzystaniem sterowców do potencjalnych bombardowań przeciwnika. Jednak w miarę postępujących walk, wśród wszystkich zaangażowanych zaczęto produkować samoloty, których celem była walka bezpośrednia. Zaczęto doposażać pierwsze samoloty w karabiny maszynowe, strzelające poprzez śmigło samolotu.

Jednak aż do 1916 roku żadne z państw alianckich nie posiadało licznej floty powietrznej. Trzeba też zauważyć, że przez stosunkowo długi czas samoloty alianckie nie były w stanie dorównać niemieckim maszynom bojowym. I o tym jest ta książka. Autor w świetny, choć jak dla mnie, nieco krótki sposób, opisuje powstanie i rozbudowę brytyjskiego lotnictwa.

Co znajdziemy w książce?

W publikacji znajdziecie mnóstwo zdjęć i przedstawień brytyjskich samolotów – zarówno myśliwców, jak i bombowców czy samolotów rozpoznawczych. Trzeba przyznać, że brytyjski przemysł lotniczy tworzył… dosyć ciekawe pojazdy powietrzne. Szczerze – przed lekturą tej książki nie znałem ani jednego modelu samolotu z czasów I wojny światowej. No może poza tym, który należał do słynnego Czerwonego Barona. Ale to już zupełnie inna historia.

Niektóre z ukazanych tutaj maszyn są naprawdę zaskakujące. To samo można powiedzieć o kamuflażu i ubarwieniu samolotów, które są doprawdy niesamowite, zwłaszcza te przynależące do wodnolotów. I tylko zastanawiam się, czy komuś do głowy wpadło, że jaskrawe kolory tylko przyciągają ludzki wzrok – choćby wrogów? Pod względem wyglądu dla mnie najdziwniejsze były Royal Aircraft Factory F.E.8 oraz Airco DH.2, które wyglądały jakby połowa kadłuba nie istniała.

Z książki dowiedziałem się, że początkowo brytyjskie siły powietrzne korzystały z francuskich „wynalazków”. Pod względem technicznym samoloty brytyjskie zresztą przez długi czas ustępowały jednostkom niemieckim i francuskim. Sytuacja ta zmieniła się dopiero w ostatnim roku Wielkiej Wojny. Dodam, że po zakończeniu tego konfliktu, sytuacja ta wróciła niemal do poprzedniego stanu…

Początkowo brytyjskie lotnictwo było podzielone na dwie formacje – Royal Flying Corps (w Wojskach Lądowych) oraz Royal Naval Air Service (w Królewskiej Marynarce Wojennej). Jak się szybko okazało, wśród obu flot narodziła się rywalizacja, którą rozwiązano poprzez połączenie jednostek w jedną Royal Air Force (RAF). Trochę szkoda, że Autor nie umieścił jakiegoś szerszego opisu tych jednostek – ich historii, dokonań…

Specyfikacja poszczególnych jednostek jest krótka, rzeczowa, ale mnie nie do końca zadowoliła. I to pomimo faktu, że w tym temacie mam mniej niż nikłą wiedzę. Edward Ward opowiada w niej o myśliwcach jednomiejscowych, myśliwcach dwumiejscowych i samolotach rozpoznawczych, bombowcach oraz łodziach latających, wodnosamolotach i sterowcach. Jeśli posiadacie jak ja, śladową wiedzę na temat tych maszyn, ta publikacja będzie świetnym wstępem do jej poszerzenia.

W pozycji tej macie możliwość poznania dobrych i złych stron danej maszyny. I przyznam, jest w czym wybierać, bowiem tych samolotów jest tutaj dosyć sporo – ponad 100 sylwetek maszyn. Nawet nie sądziłem, że już u zarania dziejów lotnictwa, powstawało tak wiele modeli samolotów bojowych. A przecież to tylko jednostki brytyjskie!

Autor wiele uwagi poświęcił zwłaszcza problemom technicznym i technologicznym brytyjskich maszyn. Bo firmy produkujące samoloty miały sporo kłopotów – z dostawami, sterownością czy awariami silników. Zresztą w pewnych momentach, jednostki brytyjskie traciły nawet do 30% maszyn, które brały udział w danej bitwie.

Podsumowanie

Styl wypowiedzi jest prosty i raczej nie wymaga większej uważności w lekturze. Wszystko jest przystępne, raczej skierowane dla czytelnika niewybrednego. Niemniej chciałbym zauważyć, że w przypadku, gdy w naszych bibliotekach niewiele jest tego typu książek, i tak jest to znaczący krok naprzód.

Plusa przyznaję za przepiękne graficzne przedstawienia poszczególnych modeli samolotów i sterowców. Wyglądają jak miniaturki prawdziwych pojazdów, którymi bawiłem się w dzieciństwie.

Książka liczy 128 stron, z czego prawie połowę stanowią ilustracje jednostek powietrznych. Publikacja podzielona jest na 7 rozdziałów (w tym dwa – indeks oraz źródła zdjęć).


Wydawnictwo Alma Press
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Alma Press. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.