„Rodzina Kossaków jest naprawdę fascynująca” Wywiad z Joanną Jurgałą-Jureczko

„Rodzina Kossaków jest naprawdę fascynująca” |Wywiad z Joanną Jurgałą-Jureczko

Od trzydziestu lat zajmuje się rodziną Kossaków i osób z niej pochodzących, chociaż noszących potem inne nazwisko. Wydała na ten temat szereg książek. Najnowsza z nich poświęcona jest postaci Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, córce Wojciecha Kossaka. Jak sama stwierdziła w rozmowie ze mną, nie jest to jej ostatnie słowo w temacie Kossaków. Dr Joanna Jurgała-Jureczko jest w chwili obecnej największym autorytetem w badaniach naukowych nad dziejami tej wyjątkowo barwnej artystycznej rodziny.

W ujęciu Joanny Jurgały-Jureczko, Kossakowie są „prawdziwymi ludźmi z krwi i kości”. Przeżywają swoje radości, smutki, problemy, namiętności i różnorakie dylematy. Są także ludźmi wyjątkowo dobrze obytymi w świecie, znającymi języki obce, niezwykle dobrze wykształconymi, którzy swoją wiedzę poszerzają samodzielnie na różnorakie sposoby. Utrzymują rozległe kontakty ze sferami intelektualnymi i pod wieloma względami są także „dziećmi swojej epoki”.

Joanna Jurgała-Jureczko (ur. 21 kwietnia 1964 r. w Cieszynie) jest doktorem nauk humanistycznych i pisarką. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. W 1999 roku uzyskała stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Jej praca doktorska nosiła tytuł Oswajanie „nieznanego kraju”. Śląsk w życiu i twórczości Zofii Kossak.

Od 2015 roku jest członkiem Komisji Nagrody im. księdza Leopolda Jana Szersznika. Jej twórczość naukowa i literacka obejmuje głównie rodzinę Kossaków ale nie tylko. Wśród jej dotychczasowych publikacji warto wymienić: „Zofii Kossak Dom utracony i odnaleziony” (2003), „Skrzat opowiada o beskidzkich skarbach” (2005), „Historie zwyczajne i nadzwyczajne, czyli znani literaci na Śląsku Cieszyńskim” (2009), „Zofia Kossak. Opowieść biograficzna” (2014), „Kobiety Kossaków” (2014), „Kossakowie. Biały Mazur” (2018), „Kossakowie. Tango” (2020), „Na gorącym uczynku. Duchy artystów” (2022), „Czarująca poetka. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej” (2025).


Konrad Ruzik: Skąd wzięło się Pani zainteresowanie rodziną Kossaków?

To wzięło się trochę z przypadku. Po ukończeniu studiów byłam dziennikarką. Tak się pewnego lata złożyło, że jak zwykle  był „sezon ogórkowy” i nie wiele się działo, a w ramach moich obowiązków dziennikarskich musiałam stworzyć określoną ilość materiałów medialnych. Postanowiłam zatem, że pojadę do Górek Wielkich, bo zdawało mi się, że tam jest jakieś muzeum Kossaków. To były czasy kiedy o Kossakach mówiło się bardzo niewiele.

Byłam po polonistyce, ale o Zofii Kossak-Szczuckiej wiedzieliśmy w tamtych czasach tylko znikomą część tego co wiemy dzisiaj. Gdy pojechałam do tego muzeum w Górkach Wielkich, miałam wielkie szczęście, bo ze Szwajcarii przyjechała Pani Anna Bugnon-Rosset, córka Zofii Kossak. Anna Bugnon-Rosset udzieliła mi wywiadu, zgodziłam się także na jej propozycję uczestniczyć w porządkach, które będą robione w pokojach nad muzeum Zofii Kossak.

W trakcie tych porządków byłam świadkiem odnalezienia obrazu Witkacego, tak mnie to zaciekawiło, że napisałam pracę doktorską o Zofii Kossak, „Oswajanie „nieznanego kraju.”Śląsk w życiu i twórczości Zofii Kossak”, którą obroniłam w 1999 roku, potem kierowałam jej muzeum i od trzydziestu lat, moim wiodącym tematem jest rodzina Kossaków, chociaż podejmuję też inne tematy.

Dlaczego Pani zdaniem Zofia Kossak jest postacią stosunkowo mniej znaną na tle chociażby swojego dziadka Juliusza Kossaka i stryja Wojciecha?

W czasach PRL została ona „skazana na zapomnienie” przez władze komunistyczne z kilku powodów, m.in. z powodu swojej powieści „Pożoga. Wspomnienia z Wołynia 1917-1919”, w której wyjątkowo krytycznie i negatywnie przedstawiła rewolucję bolszewicką. Dlatego też po 1945 roku jej książki wycofano z bibliotek, to dla pisarza jest „śmierć”, bo jeśli jego książki zostaną wycofane z bibliotek to on wypada z obiegu czytelniczego.

W latach 1945-1957 przebywała na emigracji w Anglii, kiedy wróciła była już w znacznej mierze postacią zapomnianą. Kontrastuje to mocno z jej pozycją w dwudziestoleciu międzywojennym, kiedy była autorką bestsellerów, była kandydatką do literackiej Nagrody Nobla, Hollywood przymierzało się do zekranizowania jej powieści, mieliśmy zatem do czynienia z wyjątkowo wybitną postacią, którą komuniści skutecznie wymazali z przestrzeni publicznej.

Można to nazwać „długim cieniem PRL”, który niestety w pewnej mierze w jej przypadku trwa do dziś…

Oczywiście. Jest to tym bardziej trudne do zniesienia, bo ona w czasie wojny zapisała wyjątkowo piękną kartę w swoim życiorysie. Była bardzo zaangażowana w ratowanie Żydów, to ona założyła wtedy „Żegotę”, cała jej działalność w czasie II wojny światowej to materiał na dobry film fabularny.

W pełni się zgadzam. A kiedy zainteresowała się Pani Marią Pawlikowską-Jasnorzewską, której poświęcona jest Pani najnowsza książka?

Jej nazwisko często przewijało się w moich badaniach naukowych, chociażby w czasie pisania biografii Zofii Kossak. One przecież były kuzynkami, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska to córka Wojciecha Kossaka. Obie były córkami braci bliźniaków, jej ojciec miał na imię Tadeusz. One debiutowały literacko dokładnie w tym samym roku 1922. Zofia wydała wtedy „Pożogę”, która od razu stała się bestsellerem. Maria wydaje w tym czasie swój tomik wierszy, który się niestety nie sprzedaje.

I ta sytuacja utrzymała się przez całe dwudziestolecie międzywojenne, Pawlikowska-Jasnorzewska była wtedy w cieniu Zofii Kossak, ale teraz jest dokładnie odwrotnie, przede wszystkim ze względu na wspomnianą wcześniej przeze mnie walkę władz PRL z twórczością Zofii Kossak. Pomiędzy dwoma kuzynkami było w trakcie ich życia sporo zazdrości i animozji. W czasie II wojny światowej Pawlikowska-Jasnorzewska napisała w prywatnym liście, że ona sama jest jak „jedwabne pończochy”, a Zofia jak „przepocone skarpetki”.

Rozumiem. Jak to często między ludźmi także w rodzinie bywa (śmiech).

Oczywiście (śmiech). Ale przechodząc do odpowiedzi na pańskie pytanie. Dlaczego napisałam książkę? Zeszły rok był rokiem pamięci Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, w związku z tym postanowiłam napisać książkę na jej temat. Bardzo mnie mobilizował do tego powinowaty Magdaleny Samozwaniec, Rafał Podraza, żeby w tym właśnie roku wydać tę właśnie książkę. Zdecydowałam się na taki bardzo kontrowersyjny temat, jak Pan wie „Czarująca poetka”.  

Temat może i kontrowersyjny, ale książka jest świetna i niezwykle wciągająca. Mogłaby Pani trochę opisać dzieciństwo Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, relacje, z rodzicami i dalszymi krewnymi?

Maria rodzi się w rodzinie wybitnej. Jej dziadkiem jest bardzo dobrze znany w tamtym czasie Juliusz Kossak, a ojcem Wojciech Kossak również świecący triumfy w malarstwie. Ona niejako jest „skazana na sukces”. To nie jest łatwe dla dziecka, kiedy wszyscy od razu się spodziewają, że „będzie kimś”. To nie jest łatwe dla dziecka.

Ona ma za sobą próby malarskie, jest poetką, jest dramatopisarką. Ale jednocześnie jest kaleką. Nie jesteśmy pewni co dokładnie spowodowało jej wadę kręgosłupa, która spowodowała, że nigdy nie mogła się „trzymać prosto”. To był dramat dla niej jako dorastającej kobiety, w dodatku naprawdę ładnej kobiety, która chce się podobać mężczyznom. Ona ma świadomość tej wady, którą ukrywa nosząc różne szale, tiule i itp.

No tak, to rzeczywiście poważny problem…

Maria była także osobą niesłychanie zbuntowaną. Nie chciała żyć tak jak jej matka, która wywodzi się ze szlachty i która chce wprowadzić w domu „średniowieczne metody”, jak to nazwała Zofia Kossak. Tu chodziło o to, żeby dzieci chodziły do spowiedzi, żeby się zachowywały jak „panny z dobrych domów”. Obie córki Wojciecha odbierały edukację od domowych nauczycielek, nie chodziły do szkoły jak w obecnych czasach. Ona także buntowała się przeciwko temu, nie chciała żyć w sposób tradycyjny i nigdy nie była taką osobą jak jej matka.

Potem doszły do tego jej nieudane związki z mężczyznami…

Tak, to prawda. Dwa pierwsze jej małżeństwa okazały się nieudane, dopiero trzecie, zawarte 19 czerwca 1931 roku ze Stefanem Jasnorzewskim przetrwało do jej śmierci w 1945 roku.

A jakie nurty literackie wywarły największy wpływ na jej twórczość literacką?

Skamandryci. Szczególnie Julian Tuwim i Antoni Słonimski.

Przejdźmy na chwilę do jej ojca, Wojciecha Kossaka. Z tego co wiem, był on niesłychanie barwną postacią.

Tak, niezwykle barwną. Miał wyjątkowe zdolności marketingowe, dziś byśmy powiedzieli „PR-owe”. Umiał świetnie sprzedać siebie i swoją twórczość malarską. Jak pierwszy Polak w historii został sfilmowany na początku XX wieku. Znany był także ze swoich licznych romansów, które łatwo nawiązywał, gdyż był niezwykle przystojnym mężczyzną.

Coś mi mówi, że książka o Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej nie jest Pani ostatnim słowem w temacie rodziny Kossaków.

Ma Pan dobre przeczucia. Następna moja publikacja będzie poświęcona Magdalenie Samozwaniec, siostrze Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Magdalena Samozwaniec nosi dumne miano „pierwszej damy polskiej satyry”.

Comments are closed.