Pierwsi ludzie dotarli na Maltę tysiące lat przed powstaniem monumentalnych budowli, które dziś należą do najważniejszych zabytków wysp. Megalityczne świątynie Malty, podziemne hipogeum Ħal Saflieni, astronomiczne orientacje budowli i zagadki pozostawione przez ich twórców składają się na historię zaczynającą się na długo przed piramidą Cheopsa i Stonehenge.
Historia człowieka na Malcie zaczęła się około 6500 roku p.n.e., gdy na wyspy dotarli z Sycylii łowcy-zbieracze. Ślady znalezione w Latniji pokazują, że polowali, korzystali z zasobów morskich i potrafili utrzymać się na niewielkim archipelagu. Później pojawili się rolnicy, a następnie społeczność zdolna do wznoszenia monumentalnych kamiennych świątyń.
Ġgantija, Ħaġar Qim i Mnajdra powstały tysiące lat temu z wielotonowych bloków obrabianych i ustawianych bez znajomości żelaza. Niektóre budowle zorientowano względem wschodzącego Słońca podczas przesileń i równonocy. Pod ziemią powstało natomiast Ħal Saflieni – wielopoziomowy kompleks, który pełnił między innymi funkcję miejsca składania ludzkich szczątków. Znaleziska, niezwykła akustyka, wydłużone czaszki i nie do końca wyjaśnione elementy maltańskich zabytków stały się później także pożywką dla teorii o starożytnych kosmitach.
Dzisiejsza nauka uznaje, że pierwsi ludzie dotarli na Maltę z Sycylii około 6500 roku przed naszą erą. Nie płynęli w ciemno – przy dobrej widoczności Sycylijczycy widzą ląd na południu. Początkowo byli to prymitywni łowcy-zbieracze; dopiero w 2025 roku w „Nature” opublikowano tekst dowodzący, że wyspy jednak były dość duże i bogate w pożywienie, by społeczność żyjąca wyłącznie z polowań i ze zbieractwa mogła tam przetrwać. Wskazują na to znaleziska z Latnii na północy Malty: narzędzia z ciosanego kamienia, pozostałości po paleniskach, szczątki gotowanych na nich zwierząt, w tym jeleni i ptaków, dziesięć tysięcy muszli.
Po zbieraczach przyszli rolnicy ze swoją pszenicą i udomowionymi kotami, kozami, krowami i świniami. Mieszkali w jaskiniach, choćby w dwustumetrowej długości Għar Dalam, w której parę tysięcy lat przed nimi chowały się plejstoceńskie hipopotamy i jelenie. Wcale im się nie dziwię; gdyby taką jaskinię znaleźć w dużym mieście, jakiś sprytny deweloper zapewne przekształciłby ją w lofty i reklamował jako oazę rześkości, strefę relaksu od wielotygodniowych upałów ery globalnego ocieplenia.
Niektórzy Maltańczycy żyli w jaskiniach znacznie dłużej, niżby wypadało. Ostatnie rodziny, trudniące się produkcją sera, zamieszkiwały kompleks Għar il-Kbir nieopodal Clapham Junction aż do 1835 roku, dopóki Brytyjczycy przymusowo ich nie wysiedlili.
W pewnym momencie jaskiniowych rolników zastąpiła kultura, która potrafiła budować wielkie, zorientowane astronomicznie świątynie i zrobiła to wcześniej niż inne protocywilizacje. Epoka świątyń bywa różnie datowana, zazwyczaj uznaje się jednak, że te najstarsze pochodzą z 3600 roku przed naszą erą. Kiedy Cheops budował sobie piramidę w Gizie, miały ponad tysiąc lat, czyli oba te projekty dzielił taki okres, jak nas od czasów Mieszka I. Gozytańską Ġgantiję od Stonehenge oddziela jeszcze więcej, bo półtora tysiąca lat. To naj starsza wciąż istniejąca świątynia na świecie.
Gigantyczne, nawet pięćdziesięciotonowe kamienne bloki zostały precyzyjnie ociosane – tak, by można je było połączyć bez zaprawy – i przeniesione na miejsce budowy, a to wszystko w czasach, gdy nie znano żelaza ani pisma. Dzieło prehistorycznych architektów również dzisiaj robi wrażenie.
Położona na płaskowyżu pod Xagħrą Ġgantija składa się z dwóch świątyń; większa jest starsza od mniejszej o kilkaset lat. Największe bloki ustawiono w zaokrągloną strukturę przypominającą podwójny krzyż, przestrzeń pomiędzy i nad nimi wypełniają mniejsze klocki. Za wejście do środka służy trylit, charakterystyczny dla tamtej epoki układ trzech bloków. Jeden z nich ułożono poziomo na dwóch pionowych. W bramie widać otwory, w których można było zamocować drewniane drzwi.
Niektóre megality przypominają perforowane karty z dawnych komputerów albo brzegi taśmy filmowej – cała fasada udekorowana jest półkulistymi wgłębieniami o nieznanym przeznaczeniu. Inne bloki zostały ozdobione spiralami, motywami roślinnymi i zwierzęcymi. W sercu świątyń znajdują się pomieszczenia, w których mieściły się ołtarze. Być może składano tam ofiary bogom. Dzisiaj ofiary składa się w sklepie z pamiątkami. Przy kompleksie można kupić na przykład koszulkę z okrętem ORP „Kujawiak”, który w 1942 roku, podczas konwoju, wpłynął na minę nieopodal Valletty.
Tekst jest fragmentem książki Malta. Święci i diabły, która czeka na Ciebie tutaj:
Ġgantija jest zorientowana na południowy wschód. W tę stronę świata spojrzymy, jeśli odwrócimy się plecami do ołtarza. Inne świątynie z listy UNESCO mają jeszcze bardziej niezwykłe cechy. Weźmy Ħaġar Qim. W ścianie głównej świątyni znajduje się eliptyczny otwór, przez który o świcie w dniu letniego przesilenia wpadają promienie słońca, oświetlając jeden z megalitów. Położona trzysta metrów dalej Mnajdra, której ołtarz trafił na najdrobniejsze maltańskie monety eurocentowe, ustawiona jest tak, by w dni równonocy wiosennej i je siennej o świcie promienie wpadały prosto przez bramę trylityczną, przenikały cały kompleks i oświetlały ołtarz główny. Dwa mniejsze ołtarze zostały umieszczone nieco z boku – oświetlają je promienie słoneczne odpowiednio w dni przesilenia zimowego i letniego. Niektórzy badacze idą jeszcze dalej: matematyk i archeolog Frank Ventura w jamach wydrążonych w blokach dopatrzył się odwzorowania układu Plejad, charakterystycznej gromady gwiazd z gwiazdozbioru Byka.
Innym cudem prehistorycznej cywilizacji jest hipogeum, czyli podziemna świątynia Ħal Saflieni, na którą natrafiono przez przypadek w 1902 roku w czasie prac w piwnicy jednego z domów w Raħal Ġdidzie. To mający trzy pod ziemne piętra sięgające czternastu metrów w głąb kompleks o powierzchni ośmiuset metrów kwadratowych.
Jego najstarsza część liczy pięć tysięcy lat. Środkowy poziom służył jako grobowiec; archeolodzy znaleźli w nim szczątki siedmiu tysięcy osób, biżuterię, ceramikę i rzeź by, w tym najwyraźniej symbolizującą płodność Śpiącą Damę o wydatnych kształtach, którą można podziwiać w Narodowym Muzeum Archeologii w Valletcie. Hipogeum nie było pierwotnym miejscem spoczynku – kości przenoszono tam już po rozkładzie ciała. Takie ossuaria, jak nazywa się nisze na kości, zwykle wykuwane w skale, pamiętają zresztą czasy sprzed epoki świątyń.
Kości umieszczano w ossuariach także dlatego, że na Malcie z powodu braku ziemi trudno się kopie głębokie groby. Mogiły komunalne również dziś opróżnia się po dwóch latach, a szczątki przenosi w inne miejsce. Rodzina dysponująca familijnym grobowcem też może poprosić o jego wyczyszczenie. Kości wyjmuje się z trumien i przenosi, by zrobić miejsce na kolejne pochówki. Tak samo mogło to wyglądać pięć tysięcy lat wcześniej, tyle że w epoce świątyń szczątki po ekshumacji zbierano i układano systematycznie: długie kości z długimi, czaszki z czaszkami.
Jedna z komnat w hipogeum ma szczególne właściwości akustyczne. Niskie, męskie dźwięki tworzą wyraźne echo, wysokie i kobiece – nie. Dziś żeby w ogóle wejść do Ħal Saflieni, trzeba się zarejestrować kilka miesięcy wcześniej. W obawie przed zniszczeniem mikroklimatu podziemnej świątyni, a co za tym idzie – malowideł ściennych wykonanych czerwoną ochrą, władze najpierw na wiele lat zamknęły kompleks, a potem wprowadziły rygorystyczne limity odwiedzin. Teraz jest on otwarty przez osiem godzin dziennie, a co godzinę do środka może wejść najwyżej dziesięcioosobowa grupa. Dzięki temu skraplająca się z oddechów para wodna nie będzie przyspieszać degradacji zabytku. Hipogeum zwiedza się pod opieką przewodnika, po zdeponowaniu plecaków i telefonów w szafkach przy wejściu, z ochraniaczami na butach.
Jedna z zagadek tego miejsca to jedenaście znalezionych tam wydłużonych czaszek, przypominających głowy obcych z Roswell albo zniekształcone czaszki z paru innych regionów świata. Jeśli małemu dziecku obwiązać ściśle główkę płótnem bądź deseczkami, kości będą się wydłużać. Efekty można oglądać w muzeach na całym świecie; takie praktyki spotykano u Hunów, Inków, Majów i Ostrogotów, ale dla fanów starożytnych kosmitów to jedynie kolejny dowód na pozaziemskie ingerencje. Na tych skojarzeniach zagrano nawet w Narodowym Muzeum Archeologii. Aljeni jew umani?, „obcy czy ludzie?” – pyta jedna z plansz.
Ci, którzy wznosili te cuda prehistorycznej architektury, musieli być dziećmi zaawansowanej cywilizacji. Potrafili skoordynować logistykę, wyciosać pasujące do siebie wielotonowe kamienne bloki, przewieźć je i usta wić, nierzadko unosząc na wiele metrów, wreszcie do pasować układ świątyni do kalendarza, ruchu gwiazd i kierunków geograficznych. To cechy łączące te obiekty z resztą neolitycznej międzynarodówki; podobnie do stosowane do położenia ciał niebieskich są inne wielkie starożytne kompleksy, jak brytyjski Stonehenge, irlandzki Newgrange czy egipski Abu Simbel – albo znacz nie późniejsze, za to nasze, cmentarzysko w Odrach na Kaszubach. Erich von Däniken połączył wszystko ze wszystkim i wyszło mu niezbicie, że to dowód na kosmiczną interwencję:
Jeśli Homer nie tylko puścił wodze poetyckiej fantazji, ale zawarł w Odysei ziarno prawdy…
Jeśli Malta była wyspą cyklopów…
Jeśli wylądował tam Odyseusz…
Jeśli potomkowie cyklopów byli „upadłymi aniołami”, a więc istotami pozaziemskimi…
wówczas tory, megalityczne świątynie i hipogeum muszą mieć bezpośredni związek z bogami lub ich potomkami […].
Czy bogowie lub ich potomkowie pozostawili na Malcie ślady swojej obecności? Czy stworzyli – poza zabytkami architektury i techniki – banki nasienia, do których wejścia nie będą znane tak długo… aż – jak do hipogeum – trafi się na nie za sprawą szczęśliwego przypadku? Czy boginie-matki są kluczem do rozwiązania tej ostatniej zagadki? Czy gdzieś pod skałami, pod megalitycznymi świątyniami czekają na odkrycie znajdujące się w dobrym stanie komórki pobrane z ciał dawnych zdobywców naszej planety? Czy pewnego dnia ujrzą światło dzienne sarkofagi z mumiami olbrzymów?
Kto wie, czterdzieści filmów o tym powstało.
Tekst jest fragmentem książki Malta. Święci i diabły, Michał Potocki, Wydawnictwo Czarne.
Fot. Ġgantija, Gozo. Fot. Bs0u10e01, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.
