Było sobie królestwo

Było sobie królestwo |Recenzja

Katarzyna Wasilkowska, Było sobie królestwo

W tym królestwie nie ma smoków, ale jest coś lepszego: pola frytkowe, król o wielkim sercu i królewna Tuberoza, która potrafi wywrócić pałac do góry nogami jednym pomysłem. To zbiór historii, które wyglądają jak baśń, brzmią jak satyra, a czyta się je jak rodzinny pamiętnik podszyty absurdem i humorem. Jeśli ktoś szuka książki, która rozbawi dzieci, a dorosłym przypomni, że codzienność to najlepszy materiał na literacki cyrk – trafia pod właściwy zamek.

Było sobie królestwo to opowieść, która korzysta z dekoracji baśni, ale działa jak współczesna komedia rodzinna. Zamiast monumentalnych tematów dostajemy codzienność królewskiej familii – króla, królowej, królewny Tuberozy i niezastąpionej królowej babki z mopsem Pusiem – osadzoną w świecie, gdzie najważniejszym skarbem są nie klejnoty, tylko… rozległe pola frytek. Ten absurdalny, a przy tym zaskakująco swojski świat składa się z czternastu historii, w których każdy epizod staje się małą katastrofą lub małym triumfem, niosąc w sobie dynamikę typową dla rodzinnego życia, tylko ubraną w koronę.

Katarzyna Wasilkowska pisze w sposób, który od razu odcina tę książkę od infantylności. Jej styl jest czysty, rytmiczny i oparty na humorze wynikającym z kontrastów: podniosłe tytuły zderzają się z zupełnie przyziemnymi problemami, królewskie ceremonie rozpadają się pod ciężarem spontaniczności Tuberozy, a dorosłość przegrywa z dziecięcą logiką. Narracja jest wartka, oparta na krótkich, precyzyjnych zdaniach, które doskonale prowadzą młodego czytelnika, nie nużąc przy tym dorosłego odbiorcy. Humor ma w sobie domieszkę autorefleksji, ale bez moralizowania – to opowieści, które uczą mimochodem, wyłącznie przez sytuację, nigdy komentarz.

Struktura książki – osobne, zamknięte rozdziały – pozwala wejść do tego królestwa na własnych zasadach. Każda z historii działa samodzielnie, a jednocześnie zachowuje spójność charakterów i rytmu świata przedstawionego. Król jest figurą, która łączy godność z dezorientacją typową dla rodzica, królewna Tuberoza wręcz kipi pomysłami, które wymykają się logice, królowa babka wnosi energię kogoś, kto wie lepiej, nawet jeśli nie wie nic. Świat zbudowany przez Wasilkowską jest przerysowany, ale wiarygodny emocjonalnie – i to właśnie trzyma całość w ryzach.

Na tle innych współczesnych książek dla dzieci 6+ Było sobie królestwo wyróżnia się sposobem opowiadania o rodzinie. Nie wybiera ani realizmu szkolno-domowego, ani klasycznej „baśni o dobrych uczynkach”. Stawia na absurd, humor i drobną kpinę z codzienności – dzięki czemu trafia w trend literatury, która traktuje młodego czytelnika serio poprzez śmiech, nie poprzez ciężkie tematy. Jednocześnie zachowuje prostotę formy, co pozwala czytać na głos bez znużenia i bez poczucia, że producenci bajek próbują przemycać dorosłe agendy.

Było sobie królestwo finalnie działa jako świeży, humorystyczny zbiór opowieści rodzinnych, który mówi dzieciom: „tak, nawet królowie mają bałagan w życiu”, a dorosłym przypomina, że zdrowy absurd to czasem najlepszy sposób na przetrwanie codzienności.


Wydawnictwo Literatura
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literatura. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.