Kapelani Wojska Polskiego | Recenzja

M. Ceglarek, Kapelani Wojska Polskiego z okresu wojny polsko-sowieckiej 1919-1921

Konflikt zbrojny toczony między naszym krajem a bolszewicką Rosją 101 lat temu był batalią szczególną. Oto stanęły naprzeciw siebie w zasadzie nowe państwa o diametralnie innej mentalności. Polska potrzebowała odbudowy, umocnienia i spokoju, a Rosjanie nie zważając na wszystko pragnęli  nieść „żagiew rewolucji” na cały świat. Mało tego, wojna ta, jak chyba żadna inna toczyła się nie tylko na froncie zbrojnym, ale również, a może przede wszystkim ideologicznym. Dlatego aż trudno sobie wyobrazić, do czego mogłoby dojść, gdyby wśród polskich rekrutów zabrakło kapelanów umacniających, na równi z najlepszymi dowódcami morale żołnierzy. Duchowni ci, poza nielicznymi wyjątkami dziś już są niemal zapomniani, a książka taka jak ta przywraca im pamięć i historyczne zainteresowanie.

Oceniana książka jest kolejną z serii Monografii przygotowanych przez Instytut Pamięci Narodowej, nagrodzona także w roku 2017 na jubileuszowym X Debiucie Historycznym Roku. Trochę więc szkoda, że pozycja ta tak długo czekała na wydanie sumptem tak ważnej instytucji, ale ważne, że się udało. Muszę od razu zaznaczyć, że nie pierwszy raz miałem przyjemność czytać książki właśnie z tej kategorii i jak do tej pory się nie zawiodłem. „Kapelani” również okazali się potwierdzać tę prawidłowość. Kolejny raz okazuje się, że można przedstawić temat relatywnie niszowy, czy mało „fabularny”, w taki sposób, aby zarówno pasjonat historii, jak i zawodowy badacz przeszłości znaleźli w niej interesujące fragmenty. To istotna cecha. Laika przecież nie można zanudzić, a fachowcowi przekazać informacji, które już od dawna zna. Wartość książki musi być dla każdego z nich podobnie wysoka. Tak dzieje się i teraz.

Po otwarciu okładki i  lekturze  warto zwrócić uwagę na trzy kwestie, które już na samym początku, okazują się wiodące w całej tej opowieści. Chodzi tu przede wszystkim
o ogromną ilość przepracowanego materiału archiwalnego, który Autor musiał najpierw odnaleźć, a następnie przestudiować, aby wyłonić finalny obraz, złożony z kilkunastu innych elementów. Zakładam, że źródeł na ten temat było znacznie więcej, a Twórca wybrał tylko to, co miało dla niego znaczenie. Nie twierdzę przecież, że wszystkie one były złożone w jednym miejscu i czekały na odnalezienie. Mam świadomość, że była to ciężka, żmudna praca, a jeśli uświadomimy sobie, że większość źródeł ma ponad 100 lat, to ręce składają się do oklasków.

Kolejna kwestia, to przedstawienie materiału w sposób przystępny i ciekawy dla oka. W tej kwestii także można odnotować sukces. Większą część książki stanowią bowiem tabele, wykresy czy schematy, które bardziej unaoczniają to, co przed chwilą przedstawiono w tekście głównym. Dzięki temu świetnie można dokonać szybkiego porównania, czy analizy, bez konieczności odnajdywania konkretnego fragmentu, a następnie spisywania danych. Równie ważne zdaje się być takie przedstawienie wspomnianych cyfr, które unika ogromnego uproszczenia, nie widząc za nimi konkretnych osób, a jedynie statystykę. To jedna z największych zbrodni naukowych, ale tutaj udało się jej uniknąć. Niemal każdy numer, każda linijka, każdy wiersz ma czyjeś imię i nazwisko, zaś problematyczny układ treści, najzupełniej prawidłowy w tego typu wydawnictwach, sprawdza się bez zarzutu.

Na początku trochę przeraziła mnie ilość i rozbudowana forma przypisów, lecz z czasem odkryłem związane z tym dwie prawidłowości. Pierwsza nasuwa się sama – czytelnik ma przekonanie graniczące z pewnością, że Autor niemal na pewno przeczytał większą część z literatury, którą podaje udowadniając kolejne tezy i naprawdę świetnie potrafi z niej korzystać. Inny wniosek to taki, że część informacji po prostu należało umieścić poniżej z bardzo prostej przyczyny – gdyby wszystko to, co jest tam zawarte (a często są to dopowiedzenia, biografie, komentarze, wskazania bibliograficzne), znalazło się w toku narracji, książka może nadal byłaby intersująca, ale na pewno mniej przystępna dla czytelnika i przynajmniej dwa razy grubsza. Kończąc ten wątek, to mam wrażenie, że z dodatkowego materiału zawartego w tej monografii można stworzyć jeszcze z dwie inne książki. Temat bowiem jest na tyle szeroki, że kolejni badacze nie powinni pozostać bierni. Sam naliczyłem pięć takich możliwości.

W niektórych jednak miejscach język opowieści zdaje mi się zbyt prosty, a może raczej zbyt oczywisty. Po co przecież tłumaczyć, czym jest kuria, jak wygląda seminarium, albo jakie zadania ma wikariusz? Mało tego samo wyjaśnienie z reguły kończy się na jednym, czy dwóch zdaniach, na które czytelnik jak mniemam wpadłby sam bez zbyt długiego zastanawiania się. Ma przecież chyba podstawową wiedzę ogólną. To chyba jedyna uwaga krytyczna warta zanotowania.

Analizując książkę w całości, popieram zdanie konkursowego jury-„Kapelani” i ich Autor ze wszech miar zasłużyli na przyznaną im nagrodę. To przecież żadna sztuka stworzyć monografię na bardzo znany temat, znowu odtworzyć te same źródła i przedrukować wszystkim już znane wnioski. Cała istota w tym, aby omówić, coś, co dotychczas czekało na opracowanie i uczynić to nietuzinkowo.

Mnie jako historykowi żywo zainteresowanemu rokiem 1920, książka sprawiła naprawdę dużą przyjemność i poszerzyła krąg dociekań o kolejne zagadnienia, na które sam pewnie nigdy nie  zwróciłbym należytej uwagi, zadowalając się ogólnikami.

Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej

 Ocena recenzenta: 6/6

Dominik Majczak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*