’Cambodjana’ – film o polskich weteranach i pomoc dzieciom w Kambodży | Wesprzyj projekt

Nasz portal objął swoim patronatem medialnym bardzo interesującą inicjatywę. 'Cambodjana’ – film o polskich weteranach i pomoc dzieciom w Kambodży. Trwa zbiórka pieniędzy na ukończenie tego projektu. Gorąco zachęcamy do wsparcia. Klikając TUTAJ możesz pomóc w zbiórce. 

Wspominają, że pojechali w miejsce, w którym czuć śmierć. W którym mordowano dla przyjemności. Dostali zadanie zabezpieczenia przygotowań do wyborów, rozbrojenia zwalczających się grup i powrotu uchodźców do kraju. To krajobraz Kambodży na początku lat 90-tych XX wieku. Kraj od połowy lat 70-tych tonął w morzu krwi. W latach 1975-1978 władzę sprawowali tam Czerwoni Khmerzy pod przywództwem Pol Pota, który był reżyserem ludobójstwa na gigantyczną skalę. Historycy szacują, że z rąk wiernych mu oddziałów zginęło ponad 2 miliony ludzi (30% populacji ówczesnej Kambodży). Ich zwłoki pokryły kraj wzdłuż i wszerz, tworząc pola śmierci. Stosy czaszek, którymi w geście upamiętnienia ofiar wypełniano później m.in. buddyjskie świątynie, to symbol tego okrucieństwa.

Wolne wybory miały ostatecznie położyć kres trwającej grubo ponad dekadę wojnie domowej. Stąd misja ONZ (UNTAC) i udział polskich żołnierzy. Polska wysłała kontyngent wojskowy w maju 1992 roku. Operacja była utajniona, a informacje przekazywane mediom szczątkowe. Kiedy 26 października 1992 roku chor. Andrzej Wydrzyński i chor. Eugeniusz Lewandowski zginęli na trasie ze stolicy Phnom Penh do Sihanukville, w Polsce podano jedynie informację o dwóch żołnierzach w stopniu chorążego, którzy zginęli w Kambodży. Bez nazwisk, ani imion.

Do Azji wysłano nie tylko specjalistów, ale też żołnierzy służby zasadniczej. Polacy dostali zadania typowo logistyczne i inżynieryjne. Remontowali drogi i mosty, oddziałom operacyjnym dostarczali żywność i wodę.

Niestety misja od początku była źle przygotowana. Polska przechodziła wówczas w trybie przyspieszonym transformację i nie była w stanie poważnie traktować misji Błękitnych Hełmów w Kambodży. Polacy mieszkali w tragicznych warunkach – w zaadaptowanych naprędce budynkach przypominających betonowe stodoły, śpiąc na drewnianych piętrowych łóżkach. Nie mieli odpowiedniego sprzętu nie tylko logistycznego, ale co najważniejsze – brakowało im uzbrojenia. Na początku nie została im wydana broń, kamizelki kuloodporne, ani nawet hełmy. Jedzenie było fatalne, wśród żołnierzy szerzyły się choroby.

Według niektórych relacji polskiego obozu strzegł strażnik uzbrojony w kij bambusowy. W marcu 1993 dowódca obozu w Siem Reap płk Wiesław Słoniewski stwierdził: „Może dojść do bezpośredniego ataku na nasz obóz. No i w ten czas zostaje tylko obrona bierna i no… niestety nie mamy sił i środków tak dużych żeby się bronić”. Oznaczało to właściwie tylko jedno – w sytuacji zagrożenia, należałoby poddać obóz.

A wokół dżungla, 35 stopniowe upały, insekty, miny przeciwpiechotne i przede wszystkim ci, którzy siali terror, próbując nastraszyć ludność przed zbliżającymi się wyborami – Czerwoni Khmerzy. W 1993 roku postanowili przestraszyć również żołnierzy ONZ. W nocy z 23 na 24 kwietnia żołnierze naszej 4. kompanii logistycznej stoczyli w Siem Reap (u stóp słynnej świątyni Angkor Wat) regularną bitwę z partyzantami, mimo iż wcześniej nadszedł rozkaz by się poddać. Jednak Polacy po kilku miesiącach pobytu wiedzieli, do czego zdolni są Khmerzy – w trakcie misji wyłowili z wody i masowych grobów setki ciał. I dlatego nie poddali się. To była pierwsza bitwa polskiego żołnierza po II wojnie światowej. Do kolejnego starcia doszło 3 maja. 4 maja nasza kompania z Kampong Thom została ostrzelana za pomocą rakiet i moździerzy. Nikt z Polaków nie zginął.

– Kiedy pojechałem do Kambodży, okazało się, że ludzie tam do dziś traktują uczestników misji ONZ jak bohaterów, a Polaków wspominają wyjątkowo ciepło – mówi Onetowi Michał Owerczuk, który kręci właśnie film o tej zapomnianej misji. Na PolakPotrafi.pl trwa właśnie zbiórka pieniędzy na tę produkcję, a zyski z niej wesprą szkołę w Kambodży.

– To nie jest zwykła szkoła. Ona powstała dzięki zbiórce zorganizowanej przez polskich weteranów misji w tym kraju. I dlatego nosi dziś imię Polskich Żołnierzy, a biało-czerwona flaga znów wisi w Kambodży – podkreśla Owerczuk. W projekt „Cambodjana” zaangażowali się m. in. Antoni Królikowski, Martyna Wojciechowska, Konrad Marszałek, Krzysztof Trebunia-Tutka oraz studenci Warszawskiej Szkoły Filmowej. Narratorem filmu będzie aktor – Bartłomiej Topa, który wcieli się w postać jednego z żołnierzy wyjeżdżających na misję w 1992 roku.

Misja Polaków w Kambodży trwała 18 miesięcy. Przeprowadzono w jej trakcie 3 zmiany. Przez Azję przewinęło się ponad 1200 polskich wojskowych. Życie straciło pięciu (żaden w walce). Zakończona we wrześniu 1993 roku misja UNTAC jest uznawana za jeden z największych w historii sukcesów Organizacji Narodów Zjednoczonych. ONZ na ponad rok przejęła administrację w państwie, co otworzyło tam drogę do demokratycznych przemian.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*