Cela nr 18. Historia odwagi i przyjaźni

Cela nr 18. Historia odwagi i przyjaźni |Recenzja

Simone Trieder, Lars Skowroński, Cela nr 18. Historia odwagi i przyjaźni

„Maria (Kacprzyk-Tabeau), Lena (Dobrzyńska-Łukomska) i Krystyna (Witulska) mogły polegać na sobie wzajemnie. Każda z nich znała losy pozostałych, wspólnie uczestniczyły w swoich sprawach rodzinnych, a ich bliscy wiedzieli o losach przyjaciółek. Były w takiej samej sytuacji, w położeniu niemal bez wyjścia” (s. 58). Tak można byłoby rozpocząć opowieść o wojennych losach trójki Polek, które biorąc udział w podziemnej walce z III Rzeszą, stały się ofiarami tego systemu.

Kobiety dzielne są

Publikacja porusza wiele wątków, ale ich centrum jest tak zwana „Koniczynka”, cela nr 18 w berlińskim więzieniu Moabit. Wokół wymienionych powyżej trzech Polek toczy się niemal cała narracja książki. Kobiety te miały styczność z wieloma Europejkami, które osadzono w tym więzieniu, więc opowieść o nich, jest również opowieścią o innych ofiarach nazizmu. Maria została skazana na 8 lat obozu karnego, Lena na cztery miesiące obozu karnego (wcześniej skazano ją na karę śmierci), a na Krystynie wykonano wyrok śmierci.

Można by sądzić, że cały naród niemiecki był winny zbrodniom hitlerowskim. Ale czy aby na pewno? Dzięki dwóm Niemkom, strażniczce Hedwig Grimpe i jej córce Heldze, udało się ustalić sporą część losów trzech Marii, Leny i Krystyny. Przechowały one fragmenty listów z uwięzionymi Polkami, wspierały je, zarówno psychicznie, jak i rzeczowo w trakcie ich osadzenia na Moabicie. Kto wie, czy byłoby o czym czytać, gdyby nie ich ofiarna pomoc, za którą groziła im kara śmierci. Cieszę się, że znalazł się ktoś, kto uwiecznił dobro Niemek, niemal odgórnie odsądzanych od czci. Ciężko jest nam bowiem uwierzyć, że ktoś w Niemczech był gotów sprzeciwiać się faszystowskiej ideologii i zezwierzęceniu.

W książce poruszone są nie tylko kwestie związane z więziennymi losami kobiet, które stały się filarem oporu wobec ideologii nazistowskiej. W wielu fragmentach Autorzy przytaczają również wspomnienia bohaterek publikacji dotyczące losu Warszawy w 1939 roku, funkcjonowania grup oporu w Niemczech, choć z nieukrywaną rozkoszą poczytałbym co nieco więcej na ten temat. Dotąd sądziłem, że opór w III Rzeszy został szybko stłumiony, nim jeszcze II wojna światowa rozpętała się na całego. Jak się okazuje – byłem w ogromnym błędzie.

Ciekawie brzmią fragmenty opisujące oblężoną stolicę, które pozwolę sobie przytoczyć.

„Nastrój w Warszawie był w owych dniach niesamowity: dziwne kombinacje liter i liczb słyszano z głośników radiowych. Były to ostrzeżenia przed kolejnymi nalotami bombowymi skierowane do obrony przeciwlotniczej, zawierające informacje o kierunkach, z których należało się spodziewać ataków. Po ulicach bezustannie jeździły karetki. Mieszkańcy uciekali obładowanymi samochodami, furami bądź pieszo w stronę mostów przez Wisłę, dopóki jeszcze były przejezdne. W mieście roiło się od wojska. Czasem otępiali i obdarci żołnierze siedzieli na krawężnikach. Brakowało żywności, dobijano nawet ranne konie. (s. 62)

Jeszcze bardziej fascynujące jest ukazanie paradoksów i wypaczeń nazistowskiego systemu prawnego, który był pisany pod dyktando Führera i potrzeb wojennych. System ten, przed wojną będący chlubą Niemiec na świecie, został zniweczony. Jego głównymi założeniami była opresyjność i bezwzględność. Należy przy tym zauważyć, że wyroki często zapadały w oparciu o kaprysy sędziów lub samego Hitlera, niż według „norm” faszystowskich”.

Niemki, które wiedziały

Książka „Cela nr 18” opowiada losy nie tylko Polek, ale i Niemek, które podjęły próbę przeciwstawienia się polityce Adolfa Hitlera. Przynależały one do grupy oporu Schulze-Boysen i Harnacka. Organizacja ta powstała już w 1933 roku, ale w pełni swą działalność rozpoczęła dopiero w 1939 roku, gdy Niemcy napadły na Polskę.

Szczególne zadanie przypadło kobietom, które stały się kurierami, rozwożącymi informacje po kontynencie. Rozprowadzały również nielegalne wiadomości, drukowały i rozpowszechniały wiele pism antynazistowskich. Od 1941 roku grupa zaczęła przekazywać informacje wojskowe, gospodarcze i polityczne do Związku Sowieckiego.

Grupę rozbito na przełomie sierpnia i października 1942 roku. Blisko 130 członków organizacji zostało aresztowanych, a na karę śmierci skazano 31 mężczyzn i 18 kobiet. W procesy osobiście zaangażował się Hitler, który zażądał między innymi, aby Mildred Harnack i Eryce von Brocketeile karę więzienia zamieniono na karę śmierci. Jedną ze zgładzonych Niemek, była Maria Terwiel, która jest jedną z bohaterek tej publikacji. Drukowała ona i kolportowała pisma antyfaszystowskie. Wyrok na niej wykonano 5 sierpnia 1943 roku.

A jak wyglądały warunki, w jakich osadzono kobiety, które ośmieliły się powiedzieć „Nie” Hitlerowi? „Przy Alexanderplatz często podejmowano próby samobójcze, sporo osób nie wytrzymywało poniżania podczas przesłuchań i rzucało się na klatce schodowej wiele pięter w dół na kamienna posadzkę. Dlaczego nie? – twierdziła Mimi, którą bito podczas przesłuchań. Lepiej samemu wziąć życie w swoje ręce i je zakończyć, zamiast „spokojnie jak owca oczekiwać chwili, aż im się zechce nas zarżnąć”. Jednakże obie doszły do wniosku, że nie wyręczą morderców w ich robocie: „moralną odpowiedzialność za naszą śmierć raczej im pozostawimy”. (s. 76)

„W niepojętych ilościach rozmnożyły się tam pchły, wszy i pluskwy. Większość czasu aresztowane spędzały na wyłapywaniu insektów. Umywalki były niedostępne, gdyż pod nimi też leżały więźniarki, stan wszystkich czterech misek klozetowych był obrzydliwy. Nikt nie próbował tego zmienić. Oprócz smrodu panował tam jeszcze hałas. (s. 90)

Cela nr 18. Historia odwagi i przyjaźni – podsumowanie

Książka jest ogromnie interesująca, choć nieco razi brak logicznej spójności. Nie zawsze jeden fragment wynika z drugiego, co nieco burzy nasze poczucie porządku. Czasami trzeba się trochę naczekać, nim zrozumie się koncepcję Autorów. Oczywiście nie jest to jakiś mankament, zwyczajnie – lubię nieco inne formy prowadzenia narracji. Niemniej to publikacja skierowana do szerokiego grona czytelników, bez większych rozróżnień. Trieder i Skowronski poruszają tutaj wiele ciekawych tematów, które właściwie nie istnieją w polskiej świadomości publicznej. Dlatego, gorąco polecam.

Trochę zabrakło mi szerszego kontekstu działalności niemieckich organizacji podziemnych. W zasadzie pokazano nam tylko niewielki zarys tego tematu. A ja, nie byłbym sobą, gdybym nie oczekiwał więcej. Jakiż to ciekawy temat dla rozważań i badań historycznych. Zresztą, o ile mi wiadomo, w Polsce ten wątek w zasadzie nie istnieje. A szkoda, bo być może pomógłby uświadomić Polakom, że nie wszyscy Niemcy byli nazistami, i że nie wszyscy godzili się z tym, co robił Hitler i jemu podobni.

Książka mieści się na 240 stronach tekstu i kilkudziesięciu samych fotografii.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.