Anna Stryjewska, Córka Racheli
Anna Stryjewska w swej nowej książce pod tytułem Córka Racheli oprowadza nas po Łodzi czasu II wojny światowej. Niemcy właśnie przystępują do likwidacji tutejszego getta. W mieście zdominowanym przez nazistów, dają się odczuć ograniczenia i narastające represje wobec polskich mieszkańców miasta.
Nie wiem, czy czytaliście pierwszy tom – „Dama w kapeluszu”, ale mamy tutaj możliwość poznania dalszych losów Apolonii Chrynieckiej, mieszkanki wsi, która przed wojną przeniosła się do Łodzi, w poszukiwaniu lepszego losu. Czy się jej to udało? Hmm, zdania są podzielone. W drugiej odsłonie spotykamy ją w tym mieście podczas niemieckiej okupacji, gdy – tuż pod nosem Niemców – pracuje (jako modystka) i ukrywa tytułową córkę Racheli, małą Żydówkę Adelę.
Los dzielnych kobiet
Powieść Stryjewskiej to pean na cześć determinacji, aby pozostać człowiekiem do samego końca. To również pochwała dla przyjaźni, wystawianej na próbę najwyższej klasy. Bohaterowie tej książki są współodpowiedzialni za życie małej Żydówki, Ady, której los wisi na włosku.
Dziewczynka tęskni za własną rodziną. Uwięziona jest – zasadniczo – w jednym pomieszczeniu i pozostawiona – dla bezpieczeństwa dziewczynki i jej opiekunów – sama sobie. Człowieka widzi jedynie wieczorami, gdy Łódź zapada w niespokojny sen. I zasadniczo, tylko dwie, trzy osoby. Jak żyć w poczuciu dojmującej samotności, gdy ciało dorastającej dziewczynki pragnie ruchu, odrobiny czułości i troski?
Autorka stara się nas skłonić do refleksji nad tym, co w czasie ogromnego zdziczenia obyczajów, znaczy być człowiekiem. Pewne momenty powieści są przejmujące – jak nieoczekiwane przeszukanie przez Niemców mieszkania głównej bohaterki, w poszukiwaniu ukrywanego tam żydowskiego dziecka.
Choć opis tego wydarzenia jest raczej stonowany, i tak łatwo sobie wyobrazić ogromny strach, wstyd i ból sterroryzowanej Polki. I zaraz nasunęło mi się pytanie – co ja bym wtedy zrobił? Czy byłbym tak inteligentny, aby wyjść z tej sytuacji cało? Czy miałbym tyle przytomności umysłu i samozaparcia, by przetrwać tak niebezpieczne zajście?
A przecież to nie jedyny problem, z którym Apolonia Chryniecka musiała się borykać. Nie możemy zapomnieć o niemal codziennych łapankach, mających miejsce na ulicach Łodzi. Nie możemy zapomnieć o strachu przed dekonspiracją i przed wydaniem, co – zgodnie z nazistowskim prawem – wiąże się z natychmiastową śmiercią.
Trudne wybory
A trzeba jeszcze pamiętać o trudnościach w codziennym pozyskaniu żywności, opału, lekarstw… Niemcy wprowadzili już godzinę policyjną, zabronili Polakom uczęszczania do większości miejsc w mieście. Wszędzie trudno jest pozyskać środki na utrzymanie, zwykłą egzystencję jednego, nie mówiąc już o kilku osobach. Co więcej, hitlerowcy – dokładają wszelkich starań, aby pozbyć się z tej metropolii polskich mieszkańców. Warto zauważyć, że żaden Polak nie mógł czuć się bezpiecznie.
Nic dziwnego, że w tych ciężkich chwilach, z ludzi wychodzą ich anioły lub demony. Bo przecież jak zawsze – nie wszyscy zdają egzamin z człowieczeństwa. Wśród części Polaków pojawiają się jednostki zdeprawowane, chętne do współpracy z okupantem. Co gorsza – ciężko jest określić, kto jest prawdziwym, a kto wyimaginowanym zdrajcą. Więc ktoś, kto coś ukrywa, żyje w dojmującym poczuciu strachu o swój los. Nie każdy jest w stanie unieść taki ciężar.
Bohaterowie książki, związani tajemnicą z Apolonią, są zmuszeni do życia w trudnych warunkach. Nie dość, że są współodpowiedzialni za opiekę małej, bezbronnej Żydówki, to co rusz, muszą podejmować trudne wybory, wiążące się z przykrymi konsekwencjami ze strony hitlerowców. Trudy życia są naprawdę przejmujące, a w wojennych realiach wszystko, nawet najdrobniejszy szczegół, może wpłynąć na los własny i bliskich…
Poza próbą przetransportowania Adeli, nasi bohaterowie usiłują znaleźć odpowiedź na pytanie, co stało się z rodzicami małej? Czy się im to uda? I czy ewakuacja Żydówki na wieś zakończy się szczęśliwie?
Wiersz
W książce znaleźć można również fragment Ballad i romansów Władysława Broniewskiego. Myślę, że tekst świetnie oddaje nie tylko nastrój opisywanych czasów. Dotyczy to zwłaszcza dramatu żydowskich ofiar nazizmu i tych, którzy starali się nieść im pomoc.
Ta poezja wstrząsa swą prostotą, i wdziera się głęboko do duszy czytelnika. Dzięki temu zabiegowi wszystko, co przeczyta się w powieści „Córka Racheli” nabiera innego znaczenia, jakiegoś nowego wymiaru. Zwłaszcza wówczas, gdy skończy się ją czytać i wróci do wiersza. Tak, to coś naprawdę mocnego.
Drobne błędy w tekście
W książce znalazłem kilka błędów stylistycznych czy literówek. W pewnych momentach słowa zostały zjedzone. Dla przykładu ten ze strony 52: „Ponadto zyskał w ich oczach uznanie, kiedy się dowiedzieli, był jego ojciec”. Trochę szkoda, że się pojawiają. Znalazłem również kilka słów, które – moim zdaniem – nie powinny znaleźć się w książce, bowiem ich znaczenie zmienia kontekst wypowiedzi. Ale może źle zrozumiałem – musicie sprawdzić sami.
Córka Racheli – podsumowanie
Książka liczy 336 stron. Ta pozycja skierowana jest dla wszystkich grup czytelniczych, choć z naciskiem dla kobiet.
Powieść pełna jest subtelności, przemyśleń, ale nie takich mocno rzucających się w oczy, ale raczej, zasugerowanych. Autorka pozwala nam samemu zdecydować o czym myśleć, w jakim tempie i wartościach etycznych. Myślę, że to fajna książka na wiosenne popołudnia, które rozgrzeją wasze, czasem zmarznięte, serca. Polecam.
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.