Dwudziestolecie pomiędzy | Recenzja

J. Daniluk Dwudziestolecie pomiędzy. Miniatury o Wolnym Mieście Gdańsku (1920-1939)

Mało jest na mapie Polski miast z tak bogatą historią jak Gdańsk. Przez lata było przecież ono naszą krajową „bramą do świata”. W zasadzie w każdej z epok odgrywało ono większą czy mniejszą rolę, ale zawsze była ona dość znacząca. Mimo że obecnie jego polskości już nikt nie podważa, w przeszłości różnie z tym bywało. Losy miasta z charakterystycznym żurawiem plotły się przecież tak, jak skomplikowana była historia Polski. Niezwykle ciekawe są losy Gdańska w XX-leciu pomiędzy wojnami- opisał je Jan Daniluk.

Przyznam szczerze, że bardzo lubię książki z wydawnictwa Marpress. Są to publikacje wydane w bardzo przystępny i miły dla oka sposób. Czcionka jest dość duża i nie sprawia problemów przy lekturze, a odpowiednio ułożone ilustracje świetnie współgrają z tekstem i nie przeszkadzają w odczytywaniu tekstu. Gabaryty książki również nie są duże i spokojnie można ją zabrać ze sobą, jako sposób na miłe spędzenie wolnego czasu, czy chwilę relaksu w zatłoczonym autobusie. Tym razem moje oko przykuła także elegancka zielona okładka, może dlatego, że jest to mój ulubiony kolor. Brawa zatem należą się osobom odpowiedzialnym za proces wydawniczy, bowiem wykonali oni kawał dobrej roboty.

Myślę, że nie ma powodu, aby dokonywać wykładni znaczenia tytułu książki. Cezurę czasową widać przecież doskonale. Datami granicznymi jest określenie przez Radę Ambasadorów Państw Sprzymierzonym Gdańska Wolnym Miastem oraz wybuch II wojny światowej. Ze swojej strony chciałbym jednak zwrócić uwagę na określenie miniatury. Na przykładzie tej publikacji widać bardzo wyraźnie, że aby przedstawić w ciekawy i przystępny sposób nawet najbardziej złożony czy skomplikowany temat, nie jest potrzebna książka ogromnych rozmiarów – dodatkowo napisana językiem niezrozumiałym i skomplikowanym. Otóż nie! Niniejsze wydanie liczy sobie nieco ponad 250 stron a przedstawia tematykę Gdańska w holistyczny, bogaty i całościowy sposób. Nie ma ona w sobie nic z naukowości, a czyta się ją jak bardzo dobry podręcznik. Niech to będzie wskazówka na przyszłość, jak nie „zabić” nawet najlepszego pomysłu na fabułę poprzez nadmiar dygresji
i faktografii.

Jeszcze bardziej istotne jest, że tę książkę można traktować jak swoisty przewodnik po mieście – zarówno tym nam współczesnym, jak również ówczesnym. Widać to doskonale po ilości uwag odnoszących się do nazw ulic w stylu „dzisiejsza ulica, dzisiejszy skwer, dzisiejszy most, dzisiejsze budynki itd.  Zabieg tego typu pozwala zarówno historykom, ale także osobom związanym z miastem nad Motławą od wielu, wielu lat wczuć się w ducha opisywanej epoki, a co jeszcze bardziej istotne odkrywać ślady przeszłości w mieście takim, jakim jest on dziś. To świetne połączenie przeszłości i teraźniejszości. Jest przecież w człowieku ta ciekawość, jak ponad 100 lat temu nazywała się szkoła w której się uczył, czy ulica przy której mieszka czy pracuje. Byłoby to niemożliwe, gdyby nie doskonała znajomość topografii miasta przez Autora, który od wielu lat  jest wielkim pasjonatem i badaczem dziejów Gdańska. Serce oraz pracę włożoną w powstanie tej publikacji widać niemal z każdym jej zdaniem.

Chociaż rzeczona książka w większej swej części składa się z tekstów już wcześniej opublikowanych przez Autora lub wygłoszonych przez niego referatów, które rzecz jasna przeszły w tym celu odpowiednią korektę w niczym nie umniejsza to merytorycznej wartości pracy. Jeśli tylko jest się czym chwalić, to należy to czynić. Na uwagę zasługuje, coś czego na pierwszy rzut oka pewnie nie widać, albo nie zwraca się na to uwagi. Chodzi mi o jednolitość myśli i tekstów Pana Jana. Od początku do końca wszystko kręci się wokół tak istotnego grodu jakim jest Gdańsk. Nie jest to jednak tematyka szara i bez wyrazu. Przeciwnie w książce tej czytelnik pozna chociażby losy gdańskiego krytego basenu, miejskiej rozgłośni radiowej, wojskowych garnizonów na jego terenie, lokalnych boisk i stadionów, a nawet dzieje miejskich taksówek. Dodatkowo tekst informuje nas nawet o związku Gdańska z językiem esperanto i wielu innych ciekawych kwestii. Widać zatem, że różnorodna tematyka zasygnalizowanych zagadnień nie pozwala na nudę i że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.  Język  dostosowany do czytelnika, pozostał jednak rzeczowy.

Dopełnieniem obrazów napisanych tekstem, są doskonale wprowadzone fotografie, które doskonale uzupełniają to, czego nie sposób przekazać werbalnie. W końcu to, co dociera do czytelnika poprzez wzrok, jest równie istotne, jak to, co zrozumie on dzięki literom. Tutaj te dwa aspekty doskonale się ze sobą uzupełniają, a dodatkowo szary papier, na którym zdecydowano się na wydruk, stanowi doskonałe tło dla biało-czarnych fotografii obrazujących konkretne miejsca lub wydarzenia. Wyobrażam sobie, jak bardzo pracochłonna musiała okazać się praca nad selekcją odpowiednich zdjęć.  Wszystko to stanowi wyborny materiał do przemyśleń i analiz nad upływającym nieuchronnie czasem i zmieniającym się światem, ale przede wszystkim lokalnym krajobrazem niemal każdego miasta – Gdańsk jest tu tylko jednym z wielu przykładów.

Krótko podsumowując, „Miniatury” to obraz niezwykle prostej, ale zarazem wyjątkowej dwudziestoletniej codzienności miasta na tle  trudnych, ale i barwnych dziejów ówczesnej Polski, Europy i świata. Zachęcam do lektury.

Wydawnictwo: Marpress

 Ocena recenzenta: 5/6

Dominik Majczak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*