Husaria Rzeczypospolitej w XVI-XVII w. | Recenzja

Kiedy otrzymałem egzemplarz recenzencki, Pani Monika z wydawnictwa zamkowego po kilku dniach zapytała jak wrażenia. Odpowiedziałem, że jestem w trakcie lektury, ale przy takiej „plejadzie gwiazd” jaka brała udział w pisaniu tej pozycji to musi być dobrze.

Dzisiaj jestem po lekturze i nie myliłem się. Mimo, że sformułowanie „plejada gwiazd” bardziej pasuje do showbiznesu to trzeba przyznać, że świat naukowy też ma swoje wielkie nazwiska i wschodzące gwiazdy dlatego w pełni zasługuje na pewną formę, mówiąc kolokwialnie „lansu”. Nauka nie cieszy się niestety zbyt wielką popularnością i dlatego przy każdej okazji warto ją, jaki samych naukowców promować.

Ale wróćmy do tematu. Wydawnictwo Arx Regia, czyli Wydawnictwo Zamku Królewskiego w Warszawie wypuściło na rynek kolejną bardzo ciekawą pozycję z serii Studia i Materiały dotyczącą husarii. Pozycja pt.: „Husaria Rzeczypospolitej w XVI-XVII w.” jest opracowaniem zbiorowym, w którym możemy znaleźć znane osoby świata nauki zajmujące się historią Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Redaktorami tego wydania, jak i autorami dwóch rozdziałów są dwaj pracownicy muzeum zamkowego, czyli dr Zbigniew Hundert i dr Tomasz Mleczek. O tym czy tytuł ten jest na najwyższym poziomie, może świadczyć oczywiście poza świetnymi naukowcami-autorami,  grono recenzentów naukowych tego tomu, w postaci profesora dr hab. Jerzego Maronia oraz dr hab. Dariusza Milewskiego. Ten pierwszy z jest mi bardzo bliski z racji tego, że zajmuje się historią Śląska, która jest w orbicie moich zainteresowań i dlatego warsztat profesora znam bardzo dobrze.

Z racji tego, że husaria to jeden z najważniejszych i chyba najlepszych symboli dawnej Polski, bezsprzecznie kojarzący się z wielkimi sukcesami naszych przodków, napisano już o niej wiele. W ostatnich latach formacja ta w literaturze przeżywa swój renesans i na rynku księgarskim pojawia się spora ilość pozycji naukowych, popularno-naukowych jak i fabularnych dotyczących tej jednostki. Można odnieść wrażenie, że już napisano wszystko. Jednak gdy za każdym razem mam przyjemność rozmawiać z osobami zajmującymi się „skrzydlatymi wojownikami”, nasuwa się jeden wniosek – jeszcze jest sporo do odkrycia i napisania o nich. Ciekawym przykładem jest sam początek tej formacji jak i jego koniec. Do tej pory powszechnie uznawano, że formacja ta została zlikwidowana uchwałą sejmową w 1775 roku, są też głosy że w 1776 roku. Jednak okazuje się, że żaden z tych sejmów nie podjął takiej decyzji.

Zatem widzimy tutaj, że mimo wielu lat badań jeszcze wiele nie wiemy, a takich „smaczków” jest dużo więcej. Książka ta jest tego najlepszym przykładem.

Pierwsze dwa rozdziały autorstwa Tomasz Mleczka i Marka Plewczyńskiego znawcy wojskowości doby ostatnich Jagiellonów, wprowadzają nas w świat husarii i jej początków. Znajdziemy w nich bardzo ciekawe wątki genezy nazwy jak i jej pojawienia się w szeregach armii polskiej. I co najważniejsze zapoznamy się z jej ewolucją z jazdy lekkiej nieopancerzonej, poprzez średniozbrojną, kończąc na ciężkozbrojnej jednostce służącej do przełamywania szeregów wroga. Bardzo ważną informacją jaką można wysnuć jest to, że przezbrojenie husarii w ciężką, przypisuję się powszechnie królowi Stefanowi Batoremu, a jak się okazuję była to już zasługa ostatniego Jagiellona na tronie Polski, Zygmunta II Augusta.

Następnie możemy przeczytać artykuły dotyczące dziejów husarii w XVII wieku. Zaczyna się artykułem Mirosława Nagielskiego znanego i cenionego specjalisty historii wojskowości opisującego przyczyny sukcesów jak i powody niepowodzeń. Warte uwagi jest również to, że ta formacja nie była samodzielną jednostką wygrywającą bitwy ale stanowiła jedynie ważny trybik w machinie wojennej Rzeczypospolitej.

W dalszych częściach mamy tutaj artykuły Przemysława Gawrona oraz Konrada Bobiatyńskiego. Autorzy opisują działania husarii litewskiej. Pierwszy z nich opisuję czasy wojen o Inflanty i liczebność oraz znaczenie w armii litewskiej. Natomiast w drugim artykule autor skupia się na teatrze walk z Kozakami jak i państwem moskiewskim w drugiej połowie XVII wieku.  

Następny artykuł jest autorstwa Piotra Krolla specjalisty od spraw kozackich. Zatem i takiej tematyki możemy się spodziewać. Autor porusza kwestie husarii, która musiała walczyć z połączonymi siłami kozacko-tatarskimi podczas powstania Chmielnickiego oraz kozacko-moskiewskimi w wojnie z Moskwą z lat 1654–1667. Wczytując się w tekst dowiemy, że mimo zmieniającego się charakteru wojny, czyli walki z silnie ufortyfikowanym taborem kozackim, husaria mogła być skutecznie wykorzystywana do walki z tak walczącym przeciwnikiem. Natomiast dla wojsk moskiewskich husaria nadal stanowiła siłę, z którą w wielu bitwach Moskiwcini nie potrafili sobie radzić

W rozdziale autorstwa Zbigniewa Hunderta specjalizującego się w dobie Sobieskiego, możemy dowiedzieć się jak rosła ilość jednostek husarskich. Z tekstu wysnuwa się ciekawy opis elitarności husarii, jako formy wykuwania się przyszłych kadr wojskowych i politycznych. Droga przez służbę w husarii wiodła też do zdobywania sporej fortuny.

Książkę zamyka artykuł Marka Wagnera, tej postaci chyba nie trzeba przedstawiać. Specjalista od historii wojskowości doby staropolskiej. Profesor w swoim artykule również porusza się w czasach Jana III Sobieskiego i opisuje dzieje chorągwi noszącej imię kasztelana krakowskiego Stanisława Warszyckiego. Skupia się w nim na historii tej jednostki. Dowiemy się o jej powstaniu, strukturze, uzbrojeniu i szlaku bojowym jaki przebyła.

Całość książki stanowi pewną całość i mimo, że tworzy ją wieku autorów nie mamy odczucia chaotycznego skakania po tematach, a pozycja zachowuje pewną chronologię. Jest to opracowanie naukowe, ale nie jest ono skierowane tylko dla wąskiego grona naukowców. Każdy miłośnik dawnej Polski, jej sztuki wojennej, a tym bardziej husarii będzie mógł z przyjemnością zagłębić się w lekturze i odnaleźć wiele ciekawych informacji. Myślę, że mogłaby być większa ilość ilustracji, aby bardziej przykuć oko i tym samym wpłynąć na mniej zaznajomionego z tematem czytelnika, ale to w żaden sposób nie obniża jakości tego tytułu.  

Ogólnie pozycja warta uwagi i na pewno mogę ją gorąco polecić. Moja ocena to 6/6 i liczę na kolejne tak udane książki z tej serii.

Andrzej Włusek

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*