Jacob Kushner, Biały terror. Neonaziści w Niemczech
Było ich troje, w każdym z nich inna krew, ale jeden przyświecał im cel – a więc prawie jak w tej piosence Perfektu. Uwe Mundlos, Uwe Böhnhardt i Beate Zschäpe przez trzynaście lat mordowali imigrantów w zamachach bombowych i bezpośrednich napadach. Zabili również policjantkę. Jednak żadne służby nie trafiły na ich ślad. Ba, przed ich totalną radykalizacją policja wykazała się taką niekompetencją, że ułatwiła im zniknięcie.
O skrajnie prawicowym białym terroryzmie mówi się mało. Dużo więcej w przestrzeni medialnej zajmują zamachy terrorystyczne organizowane przez organizacje islamskie. Przed 2010 r. można było usłyszeć o atakach organizowanych przez IRA czy ETA, jednak te organizacje – choć odwołujące się do patriotycznych pobudek – nie były związane z prawicą. Jednak zbrodnie Narodowosocjalistycznego Podziemia (NSU) nie doczekały się aż takiej uwagi mediów światowych. Mechanizm działania niemieckich służb oraz rosnącej radykalizacji osób pochodzących głównie z Niemiec Wschodnich opisuje w swoim wstrząsającym reportażu Biały terror. Neonaziści w Niemczech Jacob Kushner.
Winzerklub – od pomocy biednym Ossi do klubu neonazi
Winzerklub w Jenie powstał w 1991 r. Był jednym ze stu czterdziestu czterech klubów młodzieżowych, które założyło w całych Niemczech Ministerstwo do spraw Kobiet i Młodzieży i które nadzorowała szefowa resortu Angela Merkel. Miały one być miejsce, w którym włóczący się po ulicach młodzi ludzie mieli znaleźć wsparcie pracowników opieki społecznej. Cel był szczytny, jednak po upadku Muru Berlińskiego mieszkańcy byłego NRD znaleźli się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Zakłady przemysłowe upadały, rosło bezrobocie (dotąd nie znane w kraju socjalistycznym), a Ossie zaliczali czołowe zderzenie z kapitalizmem. Powodowało to podatność młodzieży na skrajnie prawicową narrację. Winni zaistniałej sytuacji byli zwyczajowo Żydzi, ale coraz bardziej ich miejsce zajmowali imigranci.
Klub w Jenie stał się wylęgarnią neonazistów, miejscem, gdzie mogli się spotykać i wymieniać ulotkami i literaturą, a także słuchać muzyki neonazistowskich kapel. I to właśnie tam zawiązuje się Narodowosocjalistyczne Podziemie (NSU), które będą tworzyć Mundlos, Böhnhardt i Zschäpe. Na przestrzeni trzynastu lat ich ofiarami padnie dziewięciu imigrantów i niemiecka policjantka. Co ciekawe, przy każdym morderstwie imigranta (wszyscy zastrzeleni w biały dzień w swoim miejscu pracy) służby przede wszystkim będą poszukiwać sprawców wśród bliskich ofiar oraz sugerować ich powiązanie ze światem handlarzy narkotyków. Dopiero samobójstwo dwójki neonazistów po ostatnim nieudanym skoku na bank (dokonali ich wcześniej czternaście), podpalenie ich mieszkania w celu zniszczenia dowodów i zgłoszenie się Zschäpe na policję będzie wydawało się przełomem. Czy na pewno?
Prędzej turecka mafia niż niemieckie chłopaki na rowerach
Jacob Kushner w swoim reportażu odtwarza nie tylko zbrodnie, których dokonało trio z NSU. Pokazuje dynamikę ówczesnego społeczeństwa, problemy gospodarcze Ossi, arogancję Wessi, które prowokowały młodzież do radykalizacji. Do napaści na „obcych” dochodziło nie tylko w dawnym NRD, to jednak w latach 90. to o nim było najgłośniej. I choć obrazki zdarzały się kuriozalne, jak zdjęcie mężczyzny z Rostocku (w sierpniu 1992 r. zaatakowano tam hotel robotniczy dla imigrantów), który wykonuje salut rzymski ubrany piłkarską koszulkę i… zasikane spodnie, to jednak nazizm był pociągający dla młodych ludzi bez perspektyw. Jednak, jak pokazuje przykład Uwe Mundlosa, do neonazi ciągnęły również dzieciaki z tzw. „dobrych domów”.
Trzeba przyznać, że recenzowana pozycja to nie tylko sprawnie napisany reportaż. To przede wszystkim kompleksowa wiwisekcja mechanizmów, które zachodziły w niemieckim społeczeństwie, służbach i policji, które pomagały w coraz bardziej radykalnych wystąpieniach Terrortrio. Byli oni otoczeni łańcuchem ludzi, którzy okazywali im wsparcie, często na oczach policji. Pomimo procesu Zschäpe i czterech współpracowników NSU Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (kontrwywiad) nie złożył stosownego raportu, a nawet spali akta siedmiu informatorów. Skandalem były niskie wyroki dla pomagierów tria z Jeny. W tej historii nadal jest wiele pytań i mało odpowiedzi. A na pewno mało sprawiedliwości.
Czy warto?
Do propozycji recenzji książki Biały terror. Neonaziści w Niemczech podeszłam w pierwszej chwili dość sceptycznie. Pewnie dlatego, że przebywam w bańce Niemców (głównie z Niemiec Zachodnich), którzy angażują się w upamiętnienie ofiar narodowego socjalizmu. Jednak Kushner zwrócił moją uwagę na zupełnie inne problemy. I zdecydowanie warto zapoznać się z tym reportażem. Obserwując to, co dzieje się w Europie może to być uniwersalna lektura.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 6/6
Daria Czarnecka
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.