AleksandraSzarłat, Jan Nowicki. Trochę anioł, trochę bies
Aktorstwo definiuje się nie tylko przez talent, ale także zaangażowanie i intensywność emocji, jakie artysta wnosi w kreowane role. Można wystąpić w setkach produkcji i pozostać niezauważonym, można też jedną rolą zapisać się w zbiorowej pamięci na pokolenia. Historia kina i teatru dostarcza licznych przykładów obu tych dróg. Zarówno artystyczne emploi, jak i życie prywatne Jana Nowickiego okazały się wyjątkowo bogate i wielowymiarowe, otwarte na różne interpretacje. Nie ulega wątpliwości, że to postać wyrazista i niejednoznaczna. Warto przyjrzeć się jej bliżej, aby w pełni docenić dorobek aktora i wyrobić sobie zdanie na temat jego wyborów artystycznych i życiowych.
Artystyczna dusza
Być może zabrzmi to nieskromnie, jednak mam poczucie, że odnalazłem własne talenty oraz dziedzinę, w której mogę się realizować i która przynosi mi ogromną satysfakcję. Nigdy nie należały one jednak do sfery uzdolnień artystycznych. W czasach szkolnych brałem udział w akademiach i inscenizacjach, bez ambicji do pierwszoplanowych ról, najczęściej jako narrator. Tymczasem analiza biografii aktorów, zwłaszcza tych, którzy dziś mają status legend, pokazuje, że ich wyjątkowe zdolności interpretacyjne ujawniały się bardzo wcześnie. Trudno się z nimi porównywać i nie ma w tym miejsca na złudzenia. Drugim Tadeuszem Łomnickim nie będę, pozostaje więc podziw dla kreacji aktorskich, w tym dla jego niezapomnianej interpretacji Michała Wołodyjowskiego. Jan Nowicki był pod tym względem kimś zupełnie innym. Od początku wiedział, jaką drogę chce obrać. Wymagało to licznych wyrzeczeń, jednak przyniosło efekty. Zarówno na scenie, jak i przed kamerą oddawał się pracy bez reszty, konsekwentnie przekraczając granice zawodowego zaangażowania. Widzowie zapamiętali go z wielu ról, podobnie jak ja. Jego ekranowa obecność była wyrazista i jednoznacznie rozpoznawalna, co w zawodzie aktora ma kluczowe znaczenie. Sprzyjała rozwojowi artystycznemu i chroniła przed zaszufladkowaniem.
Niezwykle adekwatny tytuł
Główny bohater mierzył się w codziennym życiu z wieloma napięciami, kierowały nim silne namiętności, co trudno uznać za powód do formułowania wobec niego zarzutów. Można przecież wymienić kilkadziesiąt nazwisk, które do dzisiaj kojarzą się nam ze sztuką w wielkim wydaniu, a były co najmniej kontrowersyjne. Nowicki miał na pewno bogate życie prywatne. Romanse, flirty, trochę skandali i niefortunne wypowiedzi na różne tematy. Nikt jednak nie odmówi mu jednego: był legendą. Dla wielu stał się wzorem uprawiania aktorskiego rzemiosła. Właśnie te liczne sprzeczności z jego biografii przedstawia Aleksandra Szarłat, tworząc przy tym niezwykle ciepłą opowieść o człowieku z krwi i kości. Człowieku pełnym zaangażowania, dystansu, euforii, wściekłości, przekonania o swojej pozycji i odczuwania goryczy niezrozumienia. Z pewnością był niejednoznaczny, ale jedyny w swoim rodzaju. Kimś, kto już na zawsze zostanie we wspomnieniach wielu osób.
O sile tej publikacji decyduje przede wszystkim fakt, że o Janie Nowickim mówią inni. Głos zabierają osoby, które znały go bliżej i współtworzyły z nim świat sceny oraz filmu, a byli to m.in. Krzysztof Zanussi, Daniel Olbrychski, Cezary Pazura, Jolanta Fajkowska, Jerzy Federowicz, Maja Komorowska, Jerzy Stuhr, Ewa Wiśniewska, Kazimierz Kaczor, Małgorzata Potocka. Każda z tych osób wnosi do opowieści własną perspektywę i detal, który dla zewnętrznego obserwatora mógłby pozostać niezauważony. To rozmowy o przyjacielu i kimś bliskim, o człowieku, który jeszcze niedawno odbierał telefon, a dziś istnieje już tylko we wspomnieniach. Zebrane wypowiedzi nie mają charakteru skrótowych anegdot. Ich rozbudowana forma sprawia, że niosą znaczną treść i ciężar emocjonalny. Nie są powierzchowną narracją spełniającą konwencję, tylko zapisem pamięci, próbą podsumowania, wyrazem żalu i tęsknoty, a czasem także ciepłego uśmiechu, żartu lub anegdoty.
Barwa i tło
W ostatecznym rozrachunku wszystkie te głosy, rozpatrywane łącznie i z osobna, składają się na pełnowymiarowy portret aktora oraz człowieka bez reszty oddanego sztuce. Jan Nowicki nie był jedynie rzemieślnikiem odtwarzającym kolejne role, tylko świadomym swojego fachu artystą, który zawód traktował nie jako źródło zarobku, ale jako przestrzeń do wyrażania własnej osobowości. Tytułowy anioł i bies nieustannie ścierali się w nim o to, co sam uznawał za istotę aktorskiego powołania i sens poświęcenia się sztuce. W realiach współczesnego świata, zdominowanego przez pośpiech, przypadkowość i doraźność, taka postawa to rzadkość. Warto również podkreślić, że mamy do czynienia z biografią kompletną, która nie unika tematów trudnych ani kontrowersyjnych. Nowicki nie był postacią krystaliczną, co sam wielokrotnie podkreślał, a autorka potrafiła zachować właściwe proporcje, nie ulegając ani pokusie idealizacji, ani presji sensacyjnych oczekiwań.
Każdy artysta buduje własny wizerunek i sposób obecności w świecie. W mojej pamięci ten aktor pozostanie jako postać z charakterystycznym kapeluszem i zawadiackim uśmiechem, niosącym w sobie przekonanie, że nie musi już niczego udowadniać, a jedynie może pozwolić sobie na swobodę wyboru. Istotnym dopełnieniem opowieści są starannie dobrane fotografie, precyzyjnie wkomponowane w strukturę książki, odpowiadające poszczególnym rozdziałom, fragmentom i akapitom. Trudno przejść obok nich obojętnie. Przy wielu z nich zatrzymywałem się na dłużej, próbując spojrzeć Janowi Nowickiemu w oczy i odczytać zapisane w nich emocje. W wielu przypadkach było to możliwe, bo jego twarz znakomicie współpracowała z obiektywem. Ilustracje, co naturalne, wzbogacają narrację, pozwalając odbierać książkę równocześnie na dwóch poziomach, tekstowym i wizualnym. Lektura zachowuje przy tym zróżnicowane tempo. Obok fragmentów czytanych jednym tchem pojawiają się takie, do których warto wrócić, aby w pełni uchwycić ich sens. Wieloznaczność biografii Nowickiego nadaje całości wyraźnej dynamiki i sprawia, że książka wciąga na tyle, że trudno ją odłożyć przed dotarciem do ostatniej kropki.
Zadanie trudne, ale wykonalne
Aleksandra Szarłat podjęła się zadania szczególnie wymagającego, tworząc biografię postaci trwale wpisanej w polską kulturę. Uczyniła to z wyczuciem, dbałością o słowo i emocje, nie pozbawiając bohatera cech, które stanowiły o jego tożsamości. Poprzez zróżnicowane perspektywy, konteksty i sposoby prowadzenia rozmowy ukazuje Jana Nowickiego w pełnym wymiarze, zachowując przy tym właściwe proporcje. W opowieści znajduje się miejsce zarówno na słowa ciepłe i podniosłe, jak i na gorzką refleksję. Autorka nie rości sobie prawa do formułowania ostatecznych ocen, pozostawiając je czytelnikom. Jak zawsze pojawią się zwolennicy i krytycy, co trudno uznać za zaskakujące przy dorobku obejmującym ponad sześć dekad kariery, naznaczonej zarówno sukcesami, jak i porażkami. Scenicznym osobowościom zwykliśmy przyznawać większą swobodę ocen. Z pełnym przekonaniem można jednak stwierdzić, że taka biografia była potrzebna, a Aleksandra Szarłat z powodzeniem sprostała postawionemu przed sobą zadaniu.
Na osobne podkreślenie zasługuje również estetyka wydania. Książka ma odpowiednią objętość i wagę treści, co sprzyja wrażeniu obcowania z narracją o charakterze niemal intymnym. Całości szczególnego tonu dodają starannie dobrane, nieoczywiste tytuły rozdziałów, które wzmacniają rytm lektury i zapowiadają jej refleksyjny charakter. Autorka zaprasza czytelnika w podróż do świata, który stopniowo odchodzi w zapomnienie, świata aktorów charakterystycznych, rozpoznawalnych i bliskich widzom, należących do starszego pokolenia. Ich obecność na scenie i ekranie będzie z czasem ustępować miejsca nowym nazwiskom, choć trudno dziś przewidzieć, kto ich zastąpi. Pozostaje mieć nadzieję, że będą to artyści dorównujący im klasą albo choć częściowo nawiązujący do tradycji reprezentowanej przez Jana Nowickiego. Aktorów z pewnością nie zabraknie, ale tylko nieliczni osiągną pozycję i znaczenie porównywalne z nim oraz jego pokoleniem kolegów ze sceny i planu filmowego.
Nowicki zachęca do odkrycia
Z pełnym przekonaniem polecam lekturę biografii Jana Nowickiego, artysty nietuzinkowego, którego warto poznać bliżej. Choć w codziennym życiu sprawiał wrażenie osoby zdystansowanej, Aleksandra Szarłat prowadzi narrację w taki sposób, że bohater stopniowo staje się czytelnikowi bliższy, odrzucając maskę, którą zwykł nakładać. Książka oferuje wielość perspektyw i tematów, dzięki czemu każdy odbiorca może odnaleźć w niej coś dla siebie, a sama lektura przynosi autentyczną satysfakcję. To wejście w świat człowieka, który niewiele mówił o sobie wprost, znacznie więcej wyrażając poprzez sceniczne wcielenia, od których nigdy się nie oddzielał. Pozostał wierny sobie do końca, zarówno w życiu, jak i w graniu. Być może nie potrafił istnieć bez aktorstwa i bez miłości. Właśnie o tym opowiada ta książka.
Wydawnictwo Agora
Ocena recenzenta: 6/6
Dominik Majczak
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Agora. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.