Jeremy Black, Wielki strategie wojskowe

Wielki strategie wojskowe |Recenzja

Jeremy Black, Wielki strategie wojskowe

Internetowy słownik PWN strategię definiuje w następujący sposób: „1. Dział sztuki wojennej obejmujący przygotowanie i prowadzenie wojny oraz poszczególnych jej kampanii i bitew; 2. Przemyślany plan działań w jakiejś dziedzinie”. Pod tym nieco enigmatycznym wyjaśnieniem kryje się jednak znacznie większa treść. Nam, pogrobowcom dwóch wojen światowych, strategia jednoznacznie kojarzy się z wojną. Jej aspekt polityczny jest mniej zarysowany, i najczęściej jesteśmy tego faktu nieświadomi.

Książka Jeremy’ego Blacka pod tytułem „Wielkie strategie wojskowe” to próba wyjaśnienia czym jest strategia, jak zmieniała się na przestrzeni dziejów, jak kształtuje ona nasz obecny układ sił, a wreszcie jakie mechanizmy ją kształtują. Oczywiście strategia, tutaj rozumiana jako nieodłączna część wojen i połączonej z nią polityki, ma wielki wpływ nie tylko na życie państw, regionów, ale i poszczególnych zbiorowości i jednostek społecznych. W świecie, który staje się coraz bardziej skomplikowany, warto zrozumieć, co i jak wpływa na nasze postawy, na taką czy inną działalność państw. Ale do rzeczy.

Autor pierwszy rozdział poświęcił na rozwikłanie definicji i części składowych tego, co zwiemy strategią. Przyznam, że nie wszystko z zaprezentowanych terminów zrozumiałem. Bardziej wyczuwam z czym się to je, choć specjalistyczne prawidła trochę to komplikują. Dlatego pozwolę sobie przytoczyć fragment wypowiedzi Autora:

„Należy zaznaczyć, że strategia to nie dokument, tylko praktyka. Można ją rozumieć w kategoriach celów, metod ich osiągnięcia oraz dostępnych środków. Wszystkie trzy wywierają na siebie wzajemny wpływ; chodzi zarówno o ich treść, jak i o to, jak są rozumiane. Warto też wspomnieć, że słowo „strategia” często jest równoznaczne z „czymś niezwykle ważnym” albo z „aspiracją”. Wojskowe definicje terminu, związane z dążeniem do zwycięstwa, względnie z zastosowaniem środków militarnych, aby zrealizować cel państwa, ignorują niewojskowe zastosowania strategii oraz skłonność do mylenia polityki ze strategią, właściwą nie tylko wojsku, ale wszystkim instytucjom” (s. 14-15).

Oczywiście taka definicja nie oddaje całej złożoności problemu, niemniej, w moim odczuciu, wyłuszczenie to jest na tyle wyraziste, że pozwoli każdemu zorientować się w czym rzecz. Mógłbym się rozpisywać o odmianach strategii i częściach składowych tego złożonego procesu, ale zdecydowanie lepiej wyjaśni Wam to Jeremy Black.

W środku znajdziemy szeroki wachlarz historycznych strategii. Pole do popisu jest ogromne – Autor opisuje bowiem nie tylko świat zachodni (Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Wielka Brytania), ale w swej analizie sięga również po kraje muzułmańskie, państwa Dalekiego Wschodu (Japonię, Chiny czy Indie). W wyszukany sposób wyłuszcza najważniejsze czynniki wpływające na strategię poszczególnych państw. Są to nie tylko rzeczy związane z samą geopolityką, umiejscowieniem na takim czy innym terenie, ale i czynniki społeczne, ideologiczne, czasem kulturalne i religijne. Wszystko jest podane dosyć strawnie, choć nieco w za bardzo wysublimowanej formie, co wynika z niewielkiej objętości pracy.

Dziel i rządź, aby było ci dobrze

„Wielkie strategie wojskowe” to kompleksowe studium ukazujące w jaki sposób podejmowane były decyzje w ważniejszych kampaniach, mających spore znaczenie w dziejach świata. Autor nie skupia się jednak na dziejach wcześniejszych, delikatnie tylko zarysowując tło tego, co wydarzyło się przed XVII stuleciem. Głównym tematem pracy są bowiem strategie, które od XVII wieku zaczęły kształtować światowy porządek.

Mamy możliwość zajrzenia za kulisy wielkiej polityki, ale widzianej nie tylko jako konkretne posunięcia wojskowe, ale i wewnętrzne rozterki, rozgrywki poszczególnych frakcji, które nadawały ton kolejnym posunięciom w sferze wojskowej i politycznej. Tak naprawdę dzięki tej pracy zdałem sobie sprawę, że porażki, zwycięstwa, odwroty, wielkie wiktorie ale i paraliż działalności z czegoś wynikają. I wcale nie jest to tylko brak środków czy brak należytych kompetencji któregoś z dowódców. Nie chodzi również o jakieś mankamenty w wyszkoleniu czy technologii, którą dana armia operuje. Oczywiście ma to swoje znaczenia i wpływa na jakość prowadzenia wojen, ale wszystkie to dzieje się w cieniu gabinetów, i od XIX wieku, przy współudziale całych społeczności. Kiedyś bowiem wojną kierowano odgórnie – zwykły obywatel, czy jakaś społeczność, rzadko kiedy miała możliwość wypowiedzenia swojego za lub niezadowolenia. Dziś spore znaczenie ma wymiar opinii społecznej.

Autor w prosty i dobitny sposób ukazuje, że wiele decyzji, które wpływały na jakość konfliktu, na jego przebieg lub zakończenie, wynikało z wewnętrznych rozgrywek dworskich czy dowódczych koterii, które często miewały sprzeczne interesy. Najlepiej widać to na przykładzie Francji ostatnich Ludwików (XIV, XV i XVI).

Strategia czasów obecnych

Opisując czasy nam współczesne, Autor stara się ukazać, jakimi celami strategicznymi operują poszczególne państwa, czy sojusze. Bardzo ciekawie wyłuszczono nieco chaotyczną, rzadko dobrze przygotowaną politykę, a w dalszej perspektywie kolejne wojny na świecie, Stanów Zjednoczonych. W kontrze do nich stoją Chiny, które w przeciwieństwie do Waszyngtonu, konsekwentnie, pomimo różnych kłopotów, prowadzą swą politykę zdobycia hegemonii nie tylko w Azji, ale i na całym świecie.

Możemy też przekonać się, że po zakończeniu wojen światowych Europa przysnęła, licząc na strategiczne podporządkowanie się swemu zaatlantyckiemu sojusznikowi, co ostatnimi czasy zaczyna nam wychodzić bokiem, pokazując jak ze światowego hegemona w XVI-XIX wieku, Europa spadła do roli kuriozalnego tworu, który nie dość, że nie ma jasnych celów strategicznych, to nie potrafi zadbać o własne bezpieczeństwo.

Poczytamy również co nieco o poszczególnych ważniejszych strategach czy ideologach wojny, ale na szczęście – bez jakiejś szczególnej gloryfikacji tychże. Szczególnie bardzo ważne jest pominięcie Sun Tzu, którego podręcznik „Sztuka wojny” jest tak dwuznaczny, że pod wieloma względami może uchodzić za książkę filozoficzną, a nie wojskową. Również słynny Clausewitz jest raczej wymieniany tylko z nazwiska. Teoria bowiem nie zawsze jest kompatybilna z praktyką. I Jeremy Black świetnie daje ten fakt odczuć. Strategia jest bowiem grą niezwykle skomplikowaną, której nie da się jednoznacznie opisać, przyporządkować, a czasem – ocenić.

Strategia i polityka są wynikiem walk stronnictw i grup interesów o władzę, o spełnienia własnych celów. To także wypadkowa propagandy, intryg, możliwości gospodarczych, społecznych, militarnych, geograficznych. To nieustanne budowanie przewagi, zmiennych sojuszy (bowiem w polityce i na wojnie nic nie jest pewne). To również wpływ przebojowych lub flegmatycznych jednostek ludzkich, które swymi poczynaniami zaprzepaścić mogą lub wywindować ku sukcesowi, najlepszą lub najgorszą nawet strategię. Dlatego ta publikacja jest tak wspaniała. Autor uczy bowiem, zwracania uwagi na wiele czynników, o których często w ogóle nie bralibyśmy pod uwagę.

Podsumowanie

Publikacja zawiera się na 448 stronach. Całość podzielona została na jedenaście rozdziałów. To świetna pozycja nie tylko dla specjalistów, ale i dla laików, którzy będę mieli możliwość z przytupem wejścia w temat nie tylko historycznych konotacji geopolitycznych, ale i zyskają możliwość zrozumienia, że wielka polityka, często jest wykładnią tego, co dzieje się wewnątrz danego państwa lub ich grupy. Mnie czytało się wyśmienicie, i z czystym sercem bardzo Wam ją polecam.


Wydawnictwo RM
Ocen 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa RM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.