Juliusz S. Tym, Działania 2. Korpusu Polskiego w kampanii włoskiej 1944-1945
2. Korpus Polski został połączony z polskich formacji już stacjonujących na Bliskim Wschodzie oraz z ewakuowaną polską armią z Sowietów. Na czele Korpusu stanął generał Władysław Anders. Jednostka wkrótce trafiła do Włoch, gdzie brała udział w kampanii aliantów na przełomie 1944 i 1945 roku.
Oddziały alianckie dotarły na wysokość Linii Gustawa na początku 1944 roku, z niezwykle ważnym umocnieniem na Monte Cassino, obsadzonym przez niemieckich spadochroniarzy zwanych „Zielonymi Diabłami”.
Pierwsze natarcie w kierunku klasztoru miało miejsce już w styczniu. Wprawdzie Amerykanom udało się zdobyć samo miasto, Cairę i wzgórze 593, ale wkrótce Niemcy stamtąd ich wyparli. Pod nieustępliwym „klasztorem” utknęli również Francuzi, Nowozelandczycy, Brytyjczycy i Hindusi. Wszyscy oni ponosili ogromne straty, przy mizernych efektach strategicznych. W tej sytuacji, zdecydowano się wysłać na linię zaciętych walk wypoczętych Polaków pod generałem Andersem. Polacy natarli na wzgórze 575 oraz 601 („San Angelo”), i częściowo zdołali zająć atakowany teren. Jednocześnie polskie natarcie umożliwiło siłom brytyjskim natarcie w dolinach.
17 maja udało się złamać opór Niemców, po czym natarcie skierowano na wzgórze 601. W czasie tego ataku polscy żołnierze z 17. Lwowskiego Batalionu Strzelców, ostrzeliwani z niemal wszystkich stron, odśpiewali polski hymn narodowy. Gdy zdobyto wzgórze 593, zagrożeni okrążeniem Niemcy, rozpoczęli ewakuację klasztoru. Choć klasztor zdobyto, bitwa trwała nadal.
Dopiero 19 maja zajęto „San Angelo” oraz wzgórze 575, a 25 maja PIedimonte, masyw Pizzo Corno oraz wzgórza Monte Cairo, przełamując tym samym Linię Hitlera. Dzięki polskim sukcesom, innym alianckim jednostkom, rozlokowanym na południe od Monte Cassino, udało się przełamać front niemiecki. Po wielu krwawych walkach, trwających blisko cztery miesiące, Polakom udało się zająć klasztor na Monte Cassino, co otworzyło wojskom alianckim możliwość zajęcia stolicy Włoch. Jednak w trakcie zaciętych walk polskie jednostki poniosły ogromne straty. Zaświadcza o tym powstały wkrótce polski cmentarz wojenny.
Co ciekawe, dzięki swemu wielkiemu poświęceniu, Polacy zdołali osłabić co rusz powtarzane przez Józefa Stalina kłamstwo, jakoby Polacy celowo unikali większych starć z wojskami hitlerowskimi. Polska ścieżka bojowa we Włoszech zakończyła się na zdobyciu Bolonii 21 kwietnia 1945 roku.
Trudna, ale ważna
Książka autorstwa Juliusza S. Tyma to pozycja pisana trudnym, mocno wyspecjalizowanym językiem. Co będę ukrywał – dla mnie była to ciężka przeprawa. Tak specjalistyczna terminologia, poparta niesamowitą dokładnością topograficzną była dla mnie trudna w odbiorze. Często gubiłem się, zwłaszcza jeśli chodziło o kolejne przetasowania (podporządkowanie) oddziałów, batalionów różnym jednostkom alianckim. Wyobrażenie sobie w jakich warunkach walczyli polscy żołnierze też nie było łatwe, i to pomimo mapek i fotografii przedstawiających ukształtowanie terenów, na których Polacy walczyli. Jak dla mnie pozycja ta jest przeładowana intelektualnie.
Nie jest to zarzut, po prostu ciężko jest mi uzmysłowić sobie, ile ktoś musiał czasu poświęcić, aby zebrać tyle wiedzy, i zwyczajnie, w tym się nie pogubić. Wielki szacunek, i to pomimo faktu, że pomimo chęci, nie jestem w stanie przyswoić sobie nawet części zawartych tutaj informacji. Ilość faktów po prostu mnie przerosła.
Autor skrupulatnie przedstawia nam stan liczbowy poszczególnych jednostek, strat w ludziach czy systematyzuje struktury dowodzenia czy strukturę podziału na konkretne jednostki 2. Korpusu Polskiego. W wielu fragmentach, przynajmniej tych, które udało mi się wychwycić, Autor przedstawił nowe fakty, z którymi stykam się po raz pierwszy. Książka jest ciekawa, ale przez cały ten ogrom zebranych informacji, ciężko było mi się połapać we wszystkich zawiłościach przytoczonych w tej pozycji. Powtórzę jeszcze raz – treść mnie przerosła.
Jedyny zarzut, który mam, jest forma zdjęć. Są one albo czarno-białe albo w odcieniach kremowych, co wcale nie ułatwia wyobrażenia sobie miejsc, o których czytamy w środku. Jakość tych fotografii wydaje się toporna, i jak dla mnie, ich zamieszczanie nieco mija się z celem, skoro ciężko na nich coś konkretniejszego zauważyć.
Podsumowanie
Publikacja zawiera się na 375 stronach. Całość podzielona jest na mniej więcej osiem większych rozdziałów. To kompleksowa pozycja opisująca działania 2. Korpusu Polskiego biorących udział w kampanii włoskiej. W moim odczuciu, to pozycja skierowana bardziej do specjalistów w dziedzinie wojskowości, niż do zwykłego czytelnika. Niemniej polecam, warto zmierzyć się z czymś trudniejszym, aby rozbudzić swoją admirację do historii.
Wydawnictwo IPN
Ocena 4/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.