Kresy na Pomorzu. Tułaczka po Ziemiach Odzyskanych | Recenzja

„Z Kresów na Pomorze jechały tysiące innych Polaków, których zły los wyrzucił ze swoich siedzib i kazał jechać daleko w nieznane. Tu przyszło im zaczynać życie od nowa, zagospodarowując kawałek Ziem Odzyskanych, tworząc na Pomorzu fragment nowych Kresów nad Bałtykiem, budując je ze swojej wiary, wartości i tradycji. Kresy te wciąż trwają, bo pałeczkę od nich przejmują następne pokolenia. Świadczy o tym chociażby wciąż trwający kult cudownego obrazu Pana Jezusa Brzozdowieckiego w kamieńskiej katedrze”.

Jedną z najbardziej znanych polskich komedii jest film „Sami swoi”. Oglądając go, spotykamy się z problemem przesiedleń Polaków z Kresów na tzw. „Ziemie Odzyskane”. Oczywiście temat ten został potraktowany humorystycznie, niemniej jednak dobrze obrazuje pewne fakty. Długa podróż pociągiem, z całym swym dobytkiem (którego często najważniejszą częścią była krowa), a po przyjeździe na miejsce trudne zagospodarowywanie poniemieckich terenów. Dary z UNRA, którymi były m.in. narowiste konie. Po zajęciu jakiegoś gospodarstwa, swoje życie Kresowiacy zaczynali niejako „od nowa”.

Właśnie o tym problemie traktuje nowa książka Marka A. Koprowskiego, pod tytułem „Kresy na Pomorzu. Tułaczka po Ziemiach Odzyskanych”. Pozycja ta – podobnie jak poprzednie jego książki – ukazała się nakładem wydawnictwa Replika. Myślę, że tego autora nie trzeba specjalnie przedstawiać. Od ponad dwudziestu lat zajmuje się on losami Polaków na Wschodzie i problematyką wschodnią. W czasie swoich ponad stu dwudziestu podróży odwiedził wszystkie kraje leżące na terenach postsowieckich. Kilka swoich książek poświęcił tematyce rzezi wołyńskiej.

„Kresy na Pomorzu” podejmują trudny temat przesiedleń Polaków ze Wschodu na Ziemie Odzyskane. Książka składa się z dwóch części. Pierwsza z nich to rys historyczny, dzięki któremu czytelnik zostaje wprowadzony w podejmowaną problematykę. Przeczytamy w niej o trudnej powojennej sytuacji na Pomorzu. Autor kreśli sytuację ziem, na które przybywali polscy osadnicy z Kresów. Pisze o problemie niemieckim. O komunistycznych planach na zagospodarowanie tych terenów. Dużo miejsca poświęca sprawie zakładania PGR-ów, o których ludzie mówili po prostu „kołchozy”. Przybliża szykany i różne metody stosowane przez komunistów, mające na celu wymóc „dobrowolne” wstępowanie do „spółdzielni rolniczych”.

Marek Koprowski sporo miejsca poświęca także Kościołowi Rzymskokatolickiemu. Podejmując ten temat podkreśla, że był on czynnikiem stabilizującym sytuację szczególnie w trudnej sytuacji geopolitycznej. Przesiedleńcy bowiem cały czas bali się, że na te ziemie powrócą Niemcy. Wielu z nich przez kilkanaście lat do końca się nie rozpakowało. W tej „niepewnej” sytuacji Kościół niejako dawał świadectwo polskości tych terenów. Niestety – co przyznaje autor – tej wyjątkowej sytuacji nie rozumiała Stolica Apostolska. Mimo licznych próśb Episkopatu i polskich władz bardzo długo zwlekała z utworzeniem stałej polskiej administracji kościelnej. Dla wielu było to działanie niezrozumiałe. Tylko mądrość i dalekowzroczność ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego sprawiły, że problem ten nie stał się jeszcze poważniejszy.

Druga część książki zawiera relacje, pokazujące „życie powojennych pionierów na Ziemiach Odzyskanych”. Wszyscy ich autorzy pochodzą ze wsi Brzozdowce. Z ich wspomnień wyłania się świat, któremu kres położył wybuch II wojny światowej. Czytelnik poznaje ich życie w okresie II Rzeczypospolitej. Ówczesna miejscowość była zamieszkiwana przez wspólnotę polsko-rusińsko-żydowską. Możemy dowiedzieć się między innymi, jak wyglądały Święta, co jadano na Wigilię. Mieszkańcy wspominają także czasy wojny, okupacji i trudne początki na Ziemiach Odzyskanych. Co ciekawe, czasem w swoich relacjach posiłkują się właśnie obrazami z filmu „Sami swoi”.

Ostatni rozdział opowiada o księdzu Michale Kaspruku, któremu autor poświęcił całą książkę. Była to postać niezwykle ważna w kontekście opisywanych wydarzeń. To właśnie on, „jako komendant transportu osadników przywiózł wraz z nimi na ziemię kamieńską Kościół Rzymskokatolicki i cudowny obraz Pana Jezusa Brzozdowieckiego”. Kapłan cieszył się dużym autorytetem wśród swoich parafian. Po przesiedleniu cały czas starał się otaczać ich swoją troską i pamięcią. Warto zauważyć, że kult cudownego obrazu trwa w konkatedrze w Kamieniu Pomorskim po dziś dzień.

Książka Marka Koprowskiego „Kresy na Pomorzu. Tułaczka po Ziemiach Odzyskanych” to lektura warta polecenia. Na przykładzie mieszkańców jednej z kresowych wiosek autor poruszył trudny temat przesiedleń Polaków po II wojnie światowej. Było to bez wątpienia niełatwe przeżycie dla ludzi przywiązanych do swojej ziemi i tradycji. Wielka historia brutalnie wkroczyła w ich życie i odmieniła je diametralnie. Publikację uzupełniają liczne zdjęcia i ilustracje, które bardzo pomagają w lekturze.

Wydawnictwo: Znak

Ocena recenzenta: 4/6

Wojciech Sobański

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*