Katarzyna Maludy, Cień od wschodu, tom 1: Zesłana miłość
Katarzyna Maludy w swej powieści „Zesłana miłość” zaprasza nas do świata wielkich kontrastów – miłości, która wyrasta wśród cierpienia innych; tęsknoty za ojczyzną, ale i pięknie groźnego nowego świata, który w swych grymasach raz rozpieszcza, a raz gnębi do granic wytrzymałości. Opowiada również o niezachwianej woli walki, która nie opuszcza ludzi, którzy zostali wyrwani ze swej macierzy. Katarzyna Maludy zabiera nas w podróż po zakątkach Syberii, gdzie polscy powstańcy zostali zesłani na te niegościnne ziemie za udział w powstaniu styczniowym.
Skutki powstania styczniowego
Sytuacja Polaków po upadku powstania styczniowego była niesamowicie trudna. Na terenie Królestwa wprowadzono stan wojenny, który utrzymywał się przez pół wieku. Dzięki takiemu stanowi, carskie władze mogły, w pełni majestatu prawa, ale bez wyroku sądowego, legalnie pozbywać się powstańców, których, najczęściej, zsyłano na Syberię.
W ten chytry i bezwzględny sposób dziesiątki tysięcy ludzi, zwłaszcza szlachty pozbawiano majątków, a mieszczan – nieruchomości miejskich. Nawet ci, którzy ośmielili się okazywać jakiekolwiek wsparcie dla sprawy powstańców, jak choćby noszenie narodowej żałoby, obarczano ogromnymi kontrybucjami.
Na samą zsyłkę zesłano blisko 38 tysięcy ludzi, z czego około 10% stanowili ludzie skazani na katorgę. Podróż na syberyjskie kresy była niezwykle uciążliwa, i wielu ludzi marło w drodze. Przetrwać mogli tylko najsilniejszy, a i często najbogatsi, których stać było na zakup jedzenia, ciepłej odzieży czy podróż saniami, a nie piechotą. Po drodze czekały ich nie tylko mróz, wiatr i śnieg, ale i epidemie – najczęściej tyfusa, czy ataki ze strony komarów i innych syberyjskich insektów.
Mimo tych trudnych warunków, polscy zesłańcy wykazywali ogrom ducha. Pomimo ogromnego rozproszenia po syberyjskiej ziemi, Polacy zdołali się dostosować do zastanych tam warunków. Co więcej, szybko zyskiwali, jeśli nie przyjaźń, to przynajmniej posłuch wśród tubylców. Z ich pomocą zdołali się komunikować między sobą, a wkrótce, niektórzy nawet nawiązali współpracę z rosyjskimi zesłańcami i spiskowcami.
Los wygnańców
Książka podoba mi się pod kilkoma względami, ale chyba najsilniej przemawia do mnie ta duma narodowa. To, że Polacy, mimo przeciwności losu zawsze pozostają, w swym zasadniczym trzonie – niezłomni.
Inspirujący jest również fakt, że mimo ciężkich doświadczeń i trudnych warunków, zawsze potrafią się odnaleźć, dostosować, i wrócić do swych pierwotnych zamiarów. I być może dlatego między nami a Rosjanami jest tak wielka nienawiść. Oni nie mogą znieść, że ktoś potrafi się im przeciwstawić, a my – że ktoś chce nas sobie podporządkować. I ta różnica pewnie nigdy nie pozwoli, aby nasze narody łączyła prawdziwa przyjaźń.
Autorka w ciekawy sposób opisuje losy polskich wygnańców. Jedni cierpią katusze, tęskniąc za ojczyzną, rodziną, przyjaciółmi czy swoim prostym, ale znajomym życiem. Drudzy, i to najczęściej przedstawiciele młodszego pokolenia, starają się znaleźć dla siebie nowe cele, nowe możliwości, które pozwolą im nie tylko zbudować nowe życie, ale być może pozwolą – w przyszłości – wrócić do ojczyzny. Gdy jedni mdleją w uścisku potęgi syberyjskiej natury, inni zakasują rękawy, nie mogąc się doczekać, aby zacząć działać, żyć pełną piersią.
Autorka w swej powieści wymieniła kilka naprawdę ciekawych postaci. Znaleźć tutaj można na przykład Narcyza Celińskiego, znanego ze swej działalności spiskowej. Był m.in. powstańcem wielkopolskim i styczniowym, a na Syberii wywołał nawet powstanie zabajkalskie.
Narcyz Celiński i Gustaw Szaranowicz podjęli próbę przejścia z Irkucka do Chin. Gdy więźniów zamieszkujących Irkuck wysłano do budowy torów kolejowych wokół jeziora Bajkał, wywołali oni powstanie (czerwiec 1866 roku). Jednak, jak to często bywa, powstańców szybko spacyfikowano. Większość została pojmana, i zaostrzono im wyroki, a część została rozstrzelana. Niemniej nie było to ani pierwsze, ani ostatnie z powstań syberyjskich zesłańców. Z chęcią poczytałbym o tym zdarzeniu coś więcej.
W książce Maludy znaleźć można też polskich pionierów, którzy w znacznym stopniu przyczynili się do odkrycia i rozpoznania skarbów Syberii. Taki choćby Jan Czerski, geolog, paleontolog i badacz Syberii. Mateusz Jarmont, twórca monografii historyczno-gospodarczej Zachodniej Syberii czy Benedykt Dybowski, lekarz, przyrodnik i badacz rosyjskiego Dalekiego Wschodu ( o tym czytałem ogromnie ciekawą książkę).
Bardzo podoba mi się, że Autorka w losy swych bohaterów wplotła tak różnorodną gamę postaci rzeczywistych. Dzięki takiemu zabiegowi książka nie tylko nabiera rumieńców, ale i staje się bardziej wciągająca. Ponadto ukazuje polskim czytelnikom, że życie Sybiraków było ogromnie barwne, inspirujące, i teza, że to tylko polskie dramaty, jest tylko półprawdą. A tę prawdę rzeczywistą należy poznać. Myślę, że ta książka jest świetną propozycją do szerszego zapoznania się z losami naszych rodaków w Rosji. Bo wielu z zesłańców ma się naprawdę czym poszczycić.
Zesłana miłość
Trochę zadziwiająca dla mnie jest kwestia miłości Justyny do Edmunda. Jawi się nam ona jako wynik… zazdrości. Nasza główna bohaterka, choć rezolutna, nie potrafi się oprzeć własnym instynktom, potrzebom, i zwyczajnie zazdrości szczęścia innym. Być może jest to wynik wczesnego odumarcia rodziców, a potem – działalności spiskowej, zarówno jej, jak i jej brata, co zaowocowało całkowitym wyzbyciem się troski o własne dobro i szczęście emocjonalne. Dopiero w obliczu tragedii, gdy jej los zdaje się być przesądzony, okazuje się, że poza całą tą wspaniałą działalnością, kryło się coś jeszcze – serce. I uczucie miłości nagle pragnie się zrealizować, dopełnić…
Nasza Justyna zakochuje się, a jakże by inaczej, od pierwszego spojrzenia, w ledwo co poznanym Edmundzie Ojrzanowskim… który ma już swoją rodzinę. Ich losy są nieco pokrętne, niczym u Romea i Julii, ale w polskim wydaniu. Ona usycha z miłości i wyrzutów sumienia, bowiem pragnie mężczyzny, której jej dany być nie może. Gdy szalony mnich przepowiada śmierć jego żony, ta nie potrafi się z tego nie ucieszyć. A potem pojawiają się wyrzuty sumienia, wstyd i lęk.
On – cudowny ojciec, lekarz i czuły małżonek. A mimo to, zgadza się, aby jego rodzina poszła wraz z nim na Sybir. Nie rozumiem dlaczego postawił wyżej swoje własne dobro, ponad dobro rodziny? Przecież oni nie musieli z nim jechać na zsyłkę. Ceną za tą „nonszalancję” jest śmierć małego Andrzejka, i żony Cecylii. Ale nie uprzedzajmy faktów. Jednak na pytanie jak potoczą się ich dalsze losy, nie mogę wam odpowiedzieć. Musicie sprawdzić sami.
Zesłana miłość – podsumowanie
Książkę czyta się dosyć dobrze, choć początek wydawał mi się nieco przydługi i krępująco nudny. Dopiero później akcja nabiera odpowiedniego tempa, a rozwijające się wątki zyskują blasku i budzą zaciekawienie. Autorka porusza kilka ciekawych kwestii, które tylko częściowo już tutaj nakreśliłem. Warto jednak sięgnąć po tę książkę, aby móc przekonać się jak wiele ciekawych wątków znaleźć można w tej niesamowitej publikacji. Myślę, że będzie to dla was naprawdę ciekawa zabawa i przygoda. Ja pochłonąłem książkę w nieco ponad trzy godziny.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.