Czarna księga sanacji | Recenzja

Sławomir Suchodolski, Czarna księga sanacji

„Czarnych ksiąg” powstało wiele. Mamy „Czarną księgę rewolucji francuskiej”, mamy „Czarną księgę komunizmu”. O okresie sanacji powstało przez ostatnie kilka lat również sporo tytułów i jest ona częstym tematem dla rozważań historyków w niezwykle krytycznym kontekście i to w najmocniejszym tego słowa znaczeniu. Jedną z takich pozycji jest książka Sławomira Suchodolskiego, „Czarna księga sanacji”.

Jak autor, nota bene także nauczyciel historii, sam wskazuje, celem książki jest ukazanie prawdy. Brzmi banalnie i dla historyka powinno być to zadanie oczywiste, autor książki jednak wyraźnie żąda poklasku za przyjęcie takiej właśnie formy swojego dzieła. Już we wstępie zaznacza, że sprawiło mu frajdę wywlekanie i opisywanie największych afer. No tak, bo czym inaczej zachęcić Czytelnika do sięgnięcia po książkę, jak nie szokującą „prawdą”? Historyk jednak powinien zawsze pamiętać o kontekście historycznym i nie opisywać historii dla samego zaciekawienia i przyciągnięcia uwagi. Historyk ma zupełnie inne zadanie.

Książka jest wynikiem zebrania i ponownego przejrzenia trzydziestu siedmiu artykułów poruszających szeroko rozumiany problem łamania prawa i popełniania niegodziwych czynów przez sanacyjny reżim. Została podzielona na prawie trzydzieści rozdziałów, które poruszają np. sprawę gen. Zagórskiego czy kwestię wyborów w 1930 roku. Dla większości Czytelników książka zapewne wydaje się być ukazaniem szokującej prawdy okresu panowania sanacji i przejrzeniem na oczy. Dla historyka jednak jest to drażniąca pozycja, niestety tytułowanego historyka, który zapomina o szerszym kontekście i skupia się na wybranych, wygodnych dla siebie problemach i aferach.

Wydawnictwo: Prohibita

Ocena recenzenta: 3/6

Marcin Cybulski

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*