Tego dnia w 1994 roku rozpoczęło się ludobójstwo w Rwandzie, uważane za największą zbrodnię w historii najnowszej
Zostało dokonane przez grupę etniczną Hutu na mniej licznej Tutsi. Szacuje się, że ludobójstwo w Rwandzie przyniosło ponad pół miliona ofiar. Rozpoczęcie ludobójstwa Tutsi przez Hutu miało swoją przyczynę w narastających przez lata podziałach między grupami, rewolucji i wojnie domowej oraz przede wszystkim propagandzie nienawiści, która skłoniła zwykłych ludzi do mordowania swoich przyjaciół i sąsiadów. Skala tragedii była również wynikiem nieuwagi i bierności Francji oraz całego ONZ.
Hutu oraz Tutsi osiedli w Rwandzie pomiędzy 700 a 1500 rokiem p.n.e. Obie grupy dzieliły ten sam język, kulturę i zwyczaje. U zarania dziejów Rwandy historycy sugerują podział o charakterze klasowym lub kastowym – Tutsi trudnili się hodowlą bydła, a Hutu uprawą ziemi. Ludność najpierw podzieliła się na klany, a następnie na osiem królestw, gdzie hegemonię sprawowało Królestwo Rwandy, rządzone przez jeden z klanów Tutsi.
Podział pomiędzy dwoma grupami stał się wtedy uregulowany prawnie. Hutu musieli odrobić formę pańszczyzny, by odzyskać dostęp do odebranej im ziemi. Hutu i Tutsi traktowani byli w różny sposób również w innych aspektach, jednak nadal jednoczył ich wspólny język i zwyczaje.
Wpływ kolonizatorów
Na konferencji w Berlinie w 1884 roku Rwanda została przydzielona Niemcom jako kolonia, w wyniku czego rwandyjska monarchia straciła swoją autonomię. Kolonizatorzy uznawali Tutsi za wyższą rasę i byli skłonniejsi przydzielać im stanowiska w administracji państwowej. Podczas I wojny światowej kraj przejęli Belgowie, jednak Hutu, pozbawieni przywilejów, pozostali na dole hierarchii.
Na początku lat 30. Belgowie wprowadzili w Rwandzie dokumenty tożsamości, które segregowały mieszkańców na trzy grupy etniczne: Hutu, Tutsi i Twa (mniej niż 1% populacji). Uniemożliwiło to jakąkolwiek mobilność społeczną (wcześniej wyjątkowo bogaci Hutu mogli liczyć na zaliczenie do Tutsi). Od tamtej pory podział klasowy stał się podziałem na tle stricte etnicznym/rasowym, gdzie stanowiący ok. 15% populacji stanowiło elitę, górując nad pozostałymi 84%.
Kolonizatorzy i chrześcijańscy misjonarze promowali ideę supremacji Tutsi. Sugerowano ich cudzoziemskie pochodzenie, chamickie korzenie królestwa. Te teorie stanowiły bazę dla propagandy przeciwko Tutsi w 1994 roku.
Rewolucja w Rwandzie
Po II wojnie światowej Hutu rozpoczęli próby emancypacji. Dzięki wpływowi Kościoła katolickiego utworzyła się wśród nich własna, wykształcona elita i duchowieństwo. Tutsi zaczęli obawiać się rosnącego znaczenia Hutu, którzy zażądali przekazania władzy w ręce zdecydowanej większości ludu.
Atak na jednego z polityków Hutu, Dominique Mbonyumutwę, rozpoczął rewolucję w Rwandzie, która trwała w latach 1959-1961. Krwawe walki doprowadziły do obalenia monarchii Tutsich i wprowadzenia niepodległej republiki zdominowanej przez Hutu.
Stało się to również dzięki sprzyjającym im Belgom. Tutsi masowo uciekali z Rwandy do krajów sąsiednich, a tam formowali uzbrojone grupy i prowadzili ataki na Hutu, zazwyczaj zakończone klęską.
Wojna domowa w Rwandzie
Przez następne dwie dekady po rewolucji liderzy Hutu prowadzili autokratyczne rządy, wprowadzając w 1978 roku system jednopartyjny. Dyskryminacja Tutsich trwała.
W październiku 1990 roku grupa rwandyjskich uchodźców, należących już wtedy do armii ugandyjskiej, przypuściła atak na Rwandę pod sztandarem Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego (RPF).
Zastępca zabitego dowódcy, Paul Kagame, przeprowadził taktyczny odwrót w góry Wirunga, gdzie przez parę miesięcy prowadził przygotowania do kolejnego ataku. W 1991 roku rozpoczął wojnę partyzancką, która trwała aż do formacji wielopartyjnej koalicji w rwandyjskim rządzie.
Wtedy rozpoczęły się rokowania pokojowe, przerwane atakami ekstremistów Hutu na Tutsi w 1993 roku, co sprowokowało RPF do skoncentrowane ataku na północy kraju. Jednak mimo wszystko pokój został osiągnięty w Aruszy w sierpniu 1993 roku.
RPF otrzymał miejsce w rządzie i armii narodowej, a do Rwandy przybyła Misja Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy Rwandzie (UNAMIR), której celem było utrzymanie ustaleń pokojowych w mocy.
Hutu Power
Po ataku RPF w 1990 roku władze wykorzystały lęk mieszkańców do szerzenia ideologii zwanej Hutu Power (Moc Hutu), która zakładała wyższość Hutu nad innymi grupami etnicznymi (Tutsi i Twa), z czego miało wynikać ich prawo do kontroli i mordowania wyżej wymienionych. W 1990 roku miał miejsce pierwszy pogrom, którego ofiarą padło prawie 400 osób.
Skala akcja propagandowej, wspieranej przez rząd Hutu na czele z prezydentem Juvenalem Habyarimaną, była ogromna.
W 1990 roku powstało czasopismo Kangura (tytuł w języku rwandyjskim oznacza „obudź innych”). Zamieszczone w nim artykuły krytykowały RPF i Tutsi, a nawet nierzadko otwarcie nawoływały do eksterminacji „karaluchów”.
W szóstym wydaniu Kangura opublikowano „Dziesięć Przykazań Hutu”. Zbiór zasad zakazywał Hutu m.in. robienia biznesów i zawierania małżeństw z Tutsi, a nakazywał szerzenie rasistowskiej ideologii Hutu. Każdy, kto nie godził się z nią, był uważany za zdrajcę. Ósme przykazanie brzmiało: „Hutu powinni przestać okazywać Tutsi litość”.
W 1992 roku utworzono Koalicję dla Obrony Republiki (CDR), partię o jeszcze bardziej radykalnych poglądach niż partia rządząca.
Od 1993 roku Hutu Power rosło w siłę na arenie politycznej Rwandy. Jej stronnictwo posiadała niemal każda partia. Przy nich powstały bojówki złożone z młodych cywilów: Interahamwe (przy partii rządzącej) i Impuzamugambi (przy CDR). Te grupy, szkolone przez rwandyjską armię i często nieświadomych Francuzów, zaczęły dokonywać zbrodni na Tutsi na terenie całego kraju.
Przeddzień ludobójstwa
Jeszcze w 1990 roku wojsko zaczęło uzbrajać cywilów w broń, np. maczety i szkolić młodzież w walce. Rwanda zakupiła też istotną liczbę granatów i amunicji. Liczba żołnierzy w rwandyjskiej armii rosła, podobnie liczba rekrutów w Interahamwe i Impuzamugambi.
W marcu 1993 Hutu Power rozpoczęli spisywanie listy „zdrajców”, którzy mieli zginąć z ich ręki. Możliwe, że pojawiło się na niej nazwisko prezydenta Habyarimany. Do tego zamówili ogromną ilość maczet i innych potencjalnie niebezpiecznych narzędzi. Ich dystrybucja przeprowadzana była jako część „systemu obrony cywilnej”.
W październiku 1993 roku w Burundi (kraju, w którym również większość stanowili Hutu i Tutsi) został zamordowany pierwszy w historii prezydent z Hutu, Melchior Ndadaye. Zamach przeprowadzili generałowie z Tutsi.
To wydarzenie wywołało wojnę domową i masowe mordy Tutsi (między 50 000 a 100 000 ofiar w pierwszym roku wojny). Hutu Power wykorzystali tę sytuację, by przekonać rwandyjskich Hutu do ludobójstwa. Bojówki zostały wyposażone w broń palną.
Lokalizacje pewnych składów broni zostały wyjawione przez trenera z kadry Interahamwe Romeo Dallaire’owi, dowódcy UNAMIR, który 11 stycznia 1994 powiadomił ONZ o przygotowaniach do ludobójstwa poprzez faks. W tzw. „Genocide Fax” wnioskował o interwencję i nalot na składy. ONZ odmówiło.
Stacja radia RTLM
W 1993 roku grupy Hutu Power ufundowały nową stację radia, Radio Télévision Libre des Mille Collines (RTLM) – „Radio Tysiąca Wzgórz”. Kontynuowało ono tradycję Kangura, jednak w przeciwieństwie do prasy było dostępne nie tylko w miastach, ale docierało także do mieszkańców wsi.
W audycjach dolewano oliwy do ognia nienawiści, określając wszystkich Tutsich jako nie-ludzi stanowiących zagrożenie dla Rwandyjczyków. Szerzono informacje o rzekomych zbrodniach Tutsi przeciwko Hutu i nawoływano do mordów. Grupę docelową radia stanowili młodzi ludzie, którzy skutecznie chłonęli zbrodniczą propagandę.
Śmierć prezydenta – początek morderstw
6 kwietnia 1994 roku samolot, na którego pokładzie znajdował się Juvenal Habyarimana i ówczesny prezydent Burundi, Cyprien Ntaryamira, został zestrzelony. Tragedii nie przeżył nikt. Oskarżeni zostali ekstremiści Hutu. Był to katalizator dla ludobójstwa.
Po śmierci prezydenta pierwszeństwo do przejęcia władzy politycznej miała premier Agathe Uwilingiyama, jednak komitet kryzysowy odmówił jej tego. UNAMIR wysłał do premier dziesięciu belgijskich żołnierzy, którzy mieli odeskortować ją do biur Radia Rwanda (nie mylić z RTLM), by mogła przemówić do narodu.
Nie udało jej się to – późnym rankiem straciła życie wraz z mężem, zaatakowana przez pewną liczbę żołnierzy i tłum cywilów. Nocą ekstremiści dokonali kolejnych mordów na mniej radykalnych politykach i dziennikarzach. Władza spoczęła w rękach komitetu kryzysowego na czele z Theonaste Bagosorą.
Ludobójstwo w Rwandzie
Następnego dnia rozpoczęło się systemowe ludobójstwo. Żołnierze, policjanci i bojówkarze szybko dokonali egzekucji najbardziej kluczowych osób z Tutsi i nieradykalnych Hutu. Zakładano blokady drogowe, gdzie sprawdzano dowody tożsamości, a wylegitymowanych Tutsi zabijano.
Władza nakłaniała ludność do zbrojenia się w ostre lub ciężkie przedmioty i mordowania swoich sąsiadów, przyjaciół i rodziny (nie pomijając dzieci i niemowląt), a także gwałcenia, torturowania i niszczenia mienia.
Celem było zmiecenie całej populacji Tutsi z powierzchni ziemi. Rwandyjscy Hutu, tradycyjnie posłuszni władzy, omamieni od dłuższego czasu propagandą i uzbrojeni w zapewnioną przez Power broń, w większości wykonywali rozkazy bez protestu.
W Kigali (stolicy Rwandy) zbrodniom przewodniczyła Gwardia Prezydencka, wspomagana przez Interahamwe i Impuzamugambi. Oprócz egzekucji przy blokadach drogowych plądrowali także domy Tutsi w mieście i zabijali lokatorów. Główną rolę w organizacji grał Tharcisse Renzaho, gubernator prefektury Kigali.
Na terenach wiejskich rozkazy przekazywane były od gubernatorów prowincji przez zarządy okręgów aż do liderów najmniejszych jednostek administracyjnych. Większość zbrodni została popełniona przez cywilów pod rozkazami urzędników.
W małych społecznościach każdy znał każdego, niepotrzebne więc było sprawdzanie dowodów tożsamości. Ci z Hutu, którzy odmawiali zabicia znajomych Tutsi, uznawani byli za zdrajców i równie bestialsko zabijani.
8 kwietnia ustalono skład rządu tymczasowego, jednak faktyczną władzę nadal sprawował rzekomo rozwiązany komitet kryzysowy, który kontrolował działania wojska i przypartyjnych bojówek.
Masakra w Gikondo
9 kwietnia miała miejsce masakra w polskiej misji pallotyńskiej w parafii Gikondo w Kigali. Schronili się tam mieszkający w okolicach ludzie w nadziei przeczekania mordów. Do kościoła weszło dwóch żołnierzy Gwardii i dwóch żandarmów, którzy wylegitymowali zgromadzonych i polecili kilku Hutu opuszczenie budynku.
Wkrótce do kościoła wkroczyło ok. 100 bojówkarzy Interharamwe, którzy maczetami i pałkami zabili ok. 110 osób. Z Tutsi przeżyły jedynie dwie osoby, które zostały ciężko ranne. Na miejscu znajdowali się wtedy dwaj nieuzbrojeni obserwatorzy ONZ, mjr Jerzy Mączka i mjr Ryszard Chudy.
Po rozpoczęciu ataku Jerzy Mączka dokonał wielu prób skontaktowania się z UNAMIR, jednak jego prośby o pomoc nie zostały wysłuchane, a jako powód podana została ogromna ilość podobnych masakr na terenie całego Kigali i niemożność interwencji żołnierzy w każdym przypadku.
Tego samego dnia 1000 ciężko uzbrojonych żołnierzy europejskich wkroczyło do Rwandy, by odeskortować z kraju przebywających tam europejskich cywilów. Nie zostali, by pomóc UNAMIR.
Podczas ludobójstwa ekstremiści Hutu wypuszczali także ze szpitali pacjentów chorych na AIDS i formowali z nich jednostki, których zadaniem było gwałcenie Tutsi i rozprzestrzenianie wśród nich tej śmiertelnej choroby.
Na przełomie kwietnia i maja tempo ludobójstwa nie zwolniło. UNAMIR podporządkowała się zakazowi używania siły w celach innych niż samoobrona. Tysiące ciał wrzucano do rzeki Kagera, która wpływała do Jeziora Wiktorii na granicy z Ugandą. Z tego powodu klienci odmawiali kupowania ryb w nim złowionych.
Ugandyjski rząd, nie chcąc szkód dla przemysłu rybnego, wysłał nad rzekę Kagera jednostki, których zadaniem było wyławianie ciał zanim dopłyną do jeziora. RPF zajmował powoli ziemie na północy i wschodzie, a gdzie dotarli, tam kończyły się mordy.
Jednak w prowincjach Gisenyi i zachodniej Ruhengeri zakończyły się one samoistnie jeszcze w kwietniu, ponieważ osiągnięto cel wyeliminowania wszystkich Tutsi.
Koniec ludobójstwa w Rwandzie
W maju i czerwcu masowe zbrodnie stały się bardziej sporadyczne. Większość Tutsi została zamordowana, a władza postanowiła skupić się na odparciu rosnącego w siłę RPF. W czerwcu do Rwandy wkroczyło ok. 2 500 żołnierzy ONZ, z Francuzami na czele, nie zdziałali jednak wiele w sprawie ochrony obywateli.
4 lipca RPF zajął stolicę, niedługo później cały kraj. Hutu z liderami masakry na czele dokonali masowej ucieczki do krajów sąsiednich. Należy wspomnieć o tym, że mordy cywilów Hutu przez RPF również miały miejsce. Według Paula Kagame ich sprawcami byli zbuntowani żołnierze pragnący zemsty za masakrę.
Ludobójstwo zakończyło się po symbolicznych 100 dniach. Według szacunków zginęło między 500 000 a 662 000 Tutsi.
Ludobójstwo w Rwandzie – następstwa
Głównym ośrodkiem uciekinierów Hutu z Rwandy było Zaire (dzisiejsza Demokratyczna Republika Konga). Jednostki militarne Hutu zaczęły prowadzić ofensywę, licząc na powrót do władzy w Rwandzie. Rząd RPF odpowiedział na ataki, wspierając później także bunt przeciwko ówczesnej władzy w Zaire. Te posunięcia doprowadziły do dwóch wojen domowych w Kongu.
Po masakrach kraj był spustoszony. Ponad 40% ludności zginęło lub uciekło. Społeczeństwo było straumatyzowane morderstwami i gwałtami. Nowy rząd starał się wprowadzić porządek i ograniczyć konsekwencje tragedii, a także zatrzeć podział pomiędzy Tutsi a Hutu – m. in. usunięto przynależność do grupy etnicznej z dowodów tożsamości.
Dołożono starań, by wymierzyć sprawiedliwość osobom zaangażowanym w zbrodnie. Rwandyjskie więzienia były przepełnione. W 1998 roku 22 osoby oskarżone o planowanie, promowanie lub szczególne okrucieństwo podczas ludobójstwa zostały rozstrzelane w ramach wykonania kary śmierci. By przyspieszyć legalny proces, ustanowiono tzw. sądy Gacaca, które zajmowały się najmniej ekstremalnymi sprawami.
Przy ONZ powstał Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy, który zajął się sądzeniem członków rządu i sił zbrojnych. Działał on do 31 grudnia 2015 roku.
Pamięć o ludobójstwie
Co roku w rocznicę rozpoczęcia ludobójstwa w Rwandzie odbywają się uroczystości ku uczczeniu pamięci ofiar. Na żałobę poświęcony jest tydzień wolny od pracy. 7 kwietnia 2019 roku, w 25. rocznicę wydarzeń, rwandyjski rząd ogłosił 100 dni żałoby.
Ludobójstwo w Rwandzie to temat szeroko omawiany na całym świecie, zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak i w mediach. W 2003 roku wydana została książka autorstwa Romeo Dallaire’a, ówczesnego dowódcy UNAMIR, pt. Shake Hands With the Devil. The Failure of Humanity in Rwanda. 2004 roku do kin wszedł film Hotel Rwanda, oparty na wydarzeniach w Hôtel des Mille Collines w Kigali, w którym podczas masakry ukrywało się ponad 1000 osób.
Fot. Dzieci, które przeżyły ludobójstwo Tutsi, Centrum Pamięci w Kigali