Manuel Moros Peña, Lekarze Hitlera. Medycyna w służbie zła

Lekarze Hitlera. Medycyna w służbie zła |Recenzja

Manuel Moros Peña, Lekarze Hitlera. Medycyna w służbie zła

Gdzie leży granica człowieczeństwa? Jak daleko może posunąć się medycyna uwikłana w ideologiczne potrzeby? Kto ponosi odpowiedzialność za medyczne eksperymenty? Czy etyka ma znaczenie, gdy w ruch idą polityczne interesy, społeczne nerwice i strachy? I dlaczego naukowa ciekawość czasem bywa tak straszliwie bezwzględna wobec ludzi, których przecież ma ratować.

„Lekarze Hitlera. Medycyna w służbie zła” to książka dokumentująca nie tylko zbrodnie hitlerowskich lekarzy i współpracujących z nimi koncernów, ale i początków ruchu, którego konsekwencją stała się śmierć milionów ludzi na całym świecie.

Książka ta jest zaskakująca po kilkoma względami. Wbrew naszemu oczekiwaniu, temat nazistowskich zbrodni ma swój początek nie w samych Niemczech, ale w krajach anglosaskich – Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, które włożyły sporo wysiłku, aby zdefiniować projekt eugeniki, czyli czystości rasowej białych.

Ci niezwykle „kulturalni” panowie z Londynu i Waszyngtonu, jak ognia obawiali się wszystkich, tych, którzy odstawali od „normalnego społeczeństwa. Chodziło przede wszystkim o ludzi o innych odcieniach skóry. Ale nie tylko. Do tego grona potępionych należeli również ludzie chorzy umysłowo czy fizycznie. Było tam miejsce dla alkoholików, a nawet ogólnie rzecz ujmując, ludzi niewykształconych, biednych.

Słowem – niektórzy zachodni eugenicy postulowali jeśli nie przymusową sterylizację wszystkich „niegodnych”, to eksterminację, której nie wprowadzono jedynie ze względu na strach przed opinią publiczną. W konsekwencji nazistowscy ideolodzy i różnej maści szarlatani, głosząc swoje tezy „o czystości rasy panów”, mieli skąd czerpać wzorce, które  szybko udoskonalili i wprowadzili w czyn.

Nazistowskie zbrodnie

Po drugie – ilość i makabryczność nazistowskich „badań” medycznych, którym poddawano więźniów obozów koncentracyjnych wprost powala. Tym bardziej, że część z nich miała nikłą wartość naukową (sensu stricte), i była tylko czystą fanaberią nazistowskich medyków, którzy – chyba dla kaprysu – badali najbardziej nieprawdopodobne pomysły i idee, zwyczajnie eksterminując ludzi. O ile znałem liczby tego typu ofiar, to czytanie o tym, co konkretnie czyniono setkom tysięcy, milionom ludzkich istnień, jest nieporównywalnie bardziej wstrząsające.

Parasol nazistowskich środków, mających chronić „Ariów” był dosyć spory. Zaczęło się od systematycznej, ale po cichu wprowadzanej sterylizacji osób chorych psychicznie i kalekich na ciele. Później zaczęto pozbywać się osób „dysfunkcyjnych”, stosując eutanazję w różnych odmianach (często głodząc). Później przyszedł czas na brutalne eksperymenty i zwyczajną przemysłową eksterminację ludów.

Autor w swej pracy wykorzystał ogromną ilość dokumentów z epoki. Są więc nie tylko materiały z procesów wojennych, ale i fragmenty relacji ofiar nazistowskiej machiny wojennej. Czytając te zeznania i wspomnienia, nie sposób nie ulec wzburzeniu stosowaną przez nazistowskich lekarzy brutalnością, bezdusznością i bezwzględnością doprowadzoną do granic zrozumienia i wytrzymałości. I tylko z tyłu głowy kołacze się głos pisarki, dlaczego „Ludzie ludziom zgotowali ten los”?

Peña nie epatuje kolejnymi wstrząsającymi opisami dla poklasku, dla pozyskania czytelników. W moim subiektywnym odczuciu, wszystko pisane jest pod kwestię nakreślenia samych faktów. Stara się nie oceniać, nie podjudzać nienawiścią wobec medycznych zbrodniarzy, ale i tak ciężko jest powstrzymać wstrząs jaki wzbudzają poruszane tutaj kwestie. Nie sposób jest zrozumieć, jak poszukiwanie wiedzy skłoniło ludzi, podobno inteligentnych, do otwarcia wrót piekieł dla tych, którzy zostali zniweczeni jako istoty ludzkie do roli przydatnego narzędzia i bezwolnego przedmiotu.

Ważnym aspektem publikacji jest również fakt ulegania przez ludzi należących do elity intelektualnej, własnym obawom, ideologicznym błędom i zwykłym uprzedzeniom i najprostszej nienawiści człowieka do człowieka. Zarówno to, co proponowali i realizowali brytyjscy czy amerykańscy eugenicy, jak i później nazistowscy medycy, ma swoje źródło w nieumiejętności akceptacji odmienności innych ludzi, ras czy potencjału kulturalnego. W moim rozumieniu to taki sam rasizm. Co więcej, cieszę się, że ktoś ma odwagę pisania nie tylko o zbrodniach hitlerowców, ale i o tych, które umykają naszej uwadze. Wszak to zwycięzcy piszą, a raczej wypaczają i czyszczą swoje dzieje.

W dalszej części publikacji mamy możliwość zapoznania się z dziejami poszczególnych nazistowskich zbrodniarzy. Jest więc o niesławnym Josefie Mengele, Carlu Claubergu i innym tego typu medykom. Śledzimy ich karierę naukową, ideologiczne zacietrzewienie, rozwój bezwzględności, a także dalsze losy po zakończeniu wojny. To również historia systematycznego przesuwania moralnych granic dla badań, które w miarę postępu wojny, stawały się coraz brutalniejsze. W pewnym momencie nie pozostało już nic tylko zezwierzęcenie, które maskowano poszukiwaniem remedium na różnego rodzaju choroby, schorzenia czy genetyczne ulepszanie ludzi. Autorowi udało się uchwycić taką ewolucję nazistowskich lekarzy, z tych, których powołaniem było ratowanie ludzi, a skończyło się na ich „racjonalnym” likwidowaniu. Proces ten jest wstrząsający pod każdym względem.

Podsumowanie

Książka zawiera się na 527 stronach tekstu, okraszonych wstrząsającymi zdjęciami nazistowskich ofiar i ich morderców. Całość podzielona jest na  czternaście rozdziałów. Publikacja wstrząsa, rozbija nasze poczucie bezpieczeństwa.

To pozycja niezwykle ważna z kilku powodów. Po pierwsze zadaje trudne, ale jakże ważne pytanie, gdzie są granice ludzkiej moralności i naukowych poszukiwań. Po drugie – gdzie leży granica między ideologią, moralnością i odpowiedzialnością. Po trzecie – ukazuje, że nie wolno zapominać o tak ważnej lekcji w naszej ludzkiej historii. Bo przecież, w naszym świecie, stare, zdawałoby się utemperowane demony, znowu podnoszą głowę. I kto wie – czy aby podobne historie się nie powtórzą. W każdym razie książka uczy pokory. Ręczę, że wasz świat po przeczytaniu, nie będzie już taki sam. Gorąco polecam – bardziej ku przestrodze, niż historycznej ciekawości.


Wydawnictwo RM
Ocena 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa RM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.