Matthew Gabriele, David M. Perry, Wieki Światłe
„Średniowiecze nigdy nie było tak barwne” – to zdanie najlepiej oddaje pierwsze wrażenie, jakie wywołuje książka Matthew Gabriele’a i Davida M. Perriego Wieki światłe. Jeśli do tej pory epoka ta kojarzyła Ci się z mrokiem, zapaścią kulturową i niekończącymi się wojnami, ta książka ma szansę zupełnie odmienić Twoje spojrzenie. Ale czy na pewno rezultat jest taki jak zakłada wydawca?
Już od pierwszych stron autorzy pokazują, że średniowiecze nie było ani statyczne, ani jednowymiarowe. Wręcz przeciwnie: było to stulecie spotkań kultur, narodzin nowych idei, wielkich migracji, religijnego zróżnicowania i dynamicznych przemian gospodarczych. Od upadku Rzymu po początki renesansu Europa i jej sąsiedzi tworzyli wspólnotę światów – czasem w konflikcie, częściej jednak w wymianie, dialogu i współpracy. Gabriele i Perry prowadzą nas przez tę różnorodność z lekkością i swadą, jednocześnie unikając uproszczeń typowych dla popularnych mitów.
Treść książki buduje się jak podróż – sekwencja punktów, w których historia nagle odsłania swoje zapomniane barwy. Znajdziemy tu opowieści o św. Augustynie i jego wizji świata, o artystach Bizancjum, o kontaktach Europy z muzułmańską Hiszpanią, o średniowiecznych pielgrzymach, kupcach i podróżnikach, którzy przemierzali kontynenty w poszukiwaniu szans i wiedzy. Każdy rozdział jest jednocześnie autonomiczną historią i częścią większej narracji, która odczarowuje stereotyp „ciemnych wieków”. Autorzy podkreślają, że średniowiecze było epoką nieustannego przepływu – ludzi, idei, towarów – a nie zamkniętym światem złożonym z odizolowanych społeczności.
Szczególnie interesujący jest ich sposób opowiadania o religii – nie jako jednorodnej i opresyjnej sile, ale jako przestrzeni bogatej w różnorodność, spory teologiczne, współistnienie kultur chrześcijańskich, muzułmańskich i żydowskich. Pokazują Kościół nie jako monolit, lecz jako złożoną instytucję, w której ścierały się różne wizje świata. W ten sposób średniowiecze przestaje być dla czytelnika epoką schematów, a zaczyna jawić się jako miejsce ludzi o skomplikowanych biografiach, odważnych pomysłach i niezwykłej wrażliwości.
Autorzy nie poprzestają na wielkich postaciach – w ich książce ważne są także drobne ślady codzienności: sposób, w jaki wykańczano średniowieczne iluminacje, rola rynków i szlaków handlowych, życie miejskich wspólnot, fascynacja egzotycznymi towarami, rozwój języków i piśmienności. Ten szczegółowy sposób opowiadania sprawia, że czytelnik może naprawdę „zobaczyć” epokę, której zwykle nie potrafimy sobie wyobrazić inaczej niż w ciemnych barwach.
W mojej osobistej opinii największą siłą Wieków Światłych jest to, że autorzy starają się w niej odmitologizować średniowiecze i pokazać jak bogaty był to okres w dziejach. Gabriele i Perry mają rzadką umiejętność łączenia erudycji z przystępnością, a ich wywód jest bogaty, żywy i momentami wręcz poetycki. Świetnie wyważają ton między narracją popularnonaukową a literacką eseistyką. Lektura jest dzięki temu lekka i przyjemna, a jednocześnie nasycona treścią. Dużym plusem jest także perspektywa globalna – autorzy stale przypominają, że średniowieczna Europa nie istniała w próżni, lecz była częścią ogromnej, pulsującej sieci kultur.
Chociaż książka Wieki Światłe jest dość dobra to nie jest pozbawiona wad. Jedną z głównych jest nadmierne uproszczenie i próba pokazania średniowiecza wyłącznie w pozytywnym świetle. Tytułowe “Wieki światłe” mogą sprawiać wrażenie, że autorzy minimalizują trudne i brutalne aspekty epoki, co nie zawsze oddaje pełny obraz historyczny.
Praktycznie w ogóle nie omówione było powszechne zwłaszcza we wczesnym średniowieczu niewolnictwo. Skala i brutalność instytucji niewolniczych są w książce potraktowane raczej marginalnie, co dla niektórych czytelników może być dużym niedopatrzeniem. Podobnie, niektóre regiony i kultury, takie jak Polska, Węgry, Bułgaria czy imperium bBizantyjskie, są pominięte lub potraktowane bardzo pobieżnie, co osłabia uniwersalny charakter narracji.
Kolejnym mankamentem jest przesunięcie ciężaru opowieści w stronę elit. Autorzy koncentrują się głównie na postaciach z wyższych warstw społecznych, podczas gdy życie chłopów, niewolników i niższych klas społecznych jest zepchnięte na dalszy plan i często pomijane. Dla czytelników chcących pełnego obrazu średniowiecza może to być sporym ograniczeniem. Ale nie jest to chyba o tym książka, więc ten zarzut można jedynie odnotować.
Pod względem stylu, książka momentami sprawia wrażenie chaotycznej. Informacje nie zawsze płynnie przechodzą z rozdziału do rozdziału, a nietypowe konstrukcje zdań utrudniają czasem czytanie. Dodatkowo recenzenci zwracają uwagę na brak obszernych przypisów i bibliografii, co utrudnia samodzielne pogłębianie wiedzy i weryfikację przedstawionych faktów. Argumentacja w książce momentami nie jest w pełni przekonująca – tezy bywają przedstawiane bardziej anegdotycznie niż analitycznie.
Wieki światłe – podsumowanie
Podsumowując, Wieki światłe to fascynująca lektura pełna świeżego spojrzenia na średniowiecze, ale nie pozbawiona istotnych mankamentów – od nadmiernego uproszczenia i pomijania ważnych kontekstów, po problemy ze stylem, źródłami i balansowaniem perspektyw.
Czego może nas nauczyć jednak to tego, jak patrzeć na przeszłość z większą subtelnością i wrażliwością. Poleciłbym ją wszystkim, którzy chcą odkryć średniowiecze w nowym świetle. To lektura dla każdego, kto lubi, gdy książka nie tylko opowiada historię, ale też prowokuje do myślenia o tym, jak narracje o przeszłości powstają i dlaczego tak łatwo ulegamy uproszczeniu.
Wydawnictwo Prześwity
Ocena recenzenta: 4/6
Remigiusz Gogosz
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prześwity. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.