Gomułka i jego ortalionowy PRL

Gomułka i jego ortalionowy PRL |Recenzja

Iwona Kienzler, Gomułka i jego ortalionowy PRL

Szeleszczący ortalion, zapach pasty do podłóg i echo przemówień z ekranów czarno-białych telewizorów — tak brzmiała codzienność pokolenia, które żyło w cieniu jednej twarzy. Książka Gomułka i jego ortalionowy PRL nie opowiada tylko o polityce, ale o czasach, gdy władza miała ludzki głos, a człowiek mógł być jednocześnie dyktatorem i sąsiadem spod trójki. Trudno oderwać się od opowieści, w której historia nie jest pomnikiem, lecz żywym, pełnym sprzeczności portretem.

Książka Iwony Kienzler wciąga już od pierwszych stron, Autorka bowiem w świetny sposób wprowadza nas w świat, w jakim przyszło żyć niejakiemu Władysławowi Gomułce. Nie każdy wie o kim mowa, a szkoda, bo to człowiek, który był swoistym wskaźnikiem swoich czasów i tego, co działo się w Polsce.

Zaczynamy od zaborów i galicyjskiej biedy. Zwiedzamy świat II Rzeczypospolitej, by skończyć w czasach głębokiego komunizmu. Tym, co najbardziej mnie wciągnęło, był opis samej osobowości I sekretarza PZPR. O ile wcześniej jawił mi się jako demagog z dosyć specyficznym tokiem przemawiania (czym wcale mnie nie zachwycał), o tyle Kienzler udało się uchwycić jego nietuzinkowość, odmienność i człowieczeństwo. Słowem – ze zwykłego gaduły stał się pełnowymiarowym człowiekiem. A to całkiem spore osiągnięcie.

Dojście do władzy

28 czerwca 1956 roku doszło do „strajku” w Zakładach im. Józefa Stalina (dawniej Hipolita Cegielskiego) w Poznaniu. Robotnikom chodziło o wypłacenie zaległych premii, przy jednoczesnym zwrocie potrąconego podatku, zmniejszenie norm produkcji oraz otrzymanie deputatu węglowego. Gdy komunistyczny rząd odrzucił te propozycje, robotnicy wyszli na ulice Poznania. Wkrótce dołączyli do nich mieszkańcy miasta oraz pracownicy lokalnych zakładów. Już 29 czerwca na ulice stolicy Wielkopolski wkroczyło wojsko wspierane przez oddziały MO i UB. W wyniku walk zginęło ok. 78 ludzi, w tym 70 cywilów. Zatrzymanych dotkliwie pobito w trakcie przesłuchań.

Władze partii zdawały sobie sprawę ze słuszności postulatów ludzi. Co więcej, w samej partii toczyła się zacięta walka pomiędzy poszczególnymi frakcjami. Obawiając się dalszego rozlewu krwi i narastania zamieszek, aparat partyjny zdecydował się mianować Władysława Gomułkę na stanowisko I sekretarza PZPR. Krok ten był podyktowany wielkim szacunkiem jakim cieszył się Gomułka, powszechnie znany jako były więzień, zwolennik demokratyzacji oraz polskiej drogi do socjalizmu.

Wybór nie spodobał się jednak Sowietom. Już 19 października w Warszawie pojawiła się delegacja radziecka z samym Nikitą Chruszczowem na czele, aby nie dopuścić do przejęcia władzy przez Gomułkę. Z rozkazu ministra obrony, marszałka Rokossowskiego, Rosjanie stacjonujący na terenie naszego kraju, ruszyli na Warszawę. Wojsko polskie zostało postawione w stan gotowości bojowej. Nieoczekiwanie krok ten w znacznym stopniu wzmocnił pozycję negocjacyjną Gomułki. Chruszczow nie był pewien jak wojsko polskie zareaguje, w przypadku wybuchu walk. Co więcej, sam Gomułka zdołał przekonać sowieckiego dyktatora, że nie zamierza wycofywać się ani z sojuszu i współpracy z Związkiem Radzieckim, ani nie zamierza wychodzić z Układu Warszawskiego.

Odwilż?

Gdy tylko Władysław Gomułka umocnił się na stanowisku, w partii i w wewnętrznym życiu politycznym doszło do pewnych zmian. Anulowano wyroki wobec uczestników „poznańskiego czerwca”, z więzień wypuszczono tysiące więźniów politycznych, ograniczono wszechwładzę służb bezpieczeństwa. Rolnikom pozwolono opuścić spółdzielnie, a także zakończono przymusową kolektywizację. Ze stanowiska odwołano marszałka Rokossowskiego, a z armii odeszli radzieccy dowódcy i doradcy. Gomułka wypuścił nawet kardynała Wyszyńskiego oraz zgodził się na wprowadzenie dobrowolnych lekcji religii w szkole. Zezwolono na utworzenie Koła Poselskiego „Znak”.

W przeciągu kolejnych lat Gomułka zdołał nieco rozruszać polską gospodarkę, co było wynikiem wzrostu nakładów na rolnictwo i przemysł lekki. Jednocześnie I sekretarz starał się zaciskać pasa, gdzie tylko się dało. Dzięki temu wzrosły realne dochody przeciętnego Polaka, dla którego symptomem lepszego losu było posiadanie pralki „Frania” czy samochodów osobowych „Syrenka”. Niestety, na tym skończyły się zmiany.

Powrót do korzeni

Jednak już w 1957 roku ponownie zaostrzono cenzurę, a tak zwanych rewizjonistów (mam na myśli działaczy partyjnych, opowiadających się za dalszymi reformami), zostali usunięci z partii. Niedawno odsunięci zwolennicy stalinowskich porządków, zaczęli odzyskiwać znaczenie i władzę. Ponownie pojawiły się represje wobec tych wszystkich, którzy żywili jakiekolwiek nadzieje na zmiany.

Pogorszyły się również stosunki państwa z Kościołem. A sam Gomułka, coraz bardziej despotyczny i arogancki, zaczął tracić nie tylko poparcie społeczne, ale i poważanie w samej partii. Tylko dzięki poparciu sekretarza ze Śląska, Edwarda Gierka, powszechnie bardzo lubianego, Gomułce udało się utrzymać u władzy. Jednak już było wiadomo, że władzę straci i tak.

W sierpniu 1968 roku wojska polskie wzięły udział w inwazji na Czechosłowację, a w kraju zaostrzył się kryzys gospodarczy, co było wynikiem nadmiernych inwestycji w przemysł ciężki, zbrojeniowy i wydobywczy. Rząd zapomniał o tym, aby wspierać rolników, którzy nie byli w stanie produkować takich ilości żywności, które zapewniłyby ciągłość zaopatrzenia w podstawowe artykuły spożywcze. Brakowało również mieszkań dla młodych, którzy należeli do pokolenia wyżu demograficznego. Co więcej, produkcja mocno odstająca od standardów na zachodzie, sprawiała, że brakowało dewiz do wymiany, co dodatkowo pogarszało sytuację gospodarczą kraju.

Do wybuchu niezadowolenia doszło w grudniu 1970 roku, gdy rząd zapowiedział wprowadzenie podwyżek cen żywności. Gdy w Gdańsku wybuchły strajki, do ich stłumienia ponownie użyto wojska i służb bezpieczeństwa. W wyniku pacyfikacji zginęły 44 osoby, a ponad tysiąc zostało rannych. Masakra ostatecznie zdyskredytowała Gomułkę, którego pozbawiono władzy. Nowym I sekretarzem PZPR został Edward Gierek, który rozpoczął nowy rozdział w dziejach komunistycznej Polski. Ale o tym innym razem.

Dlaczego warto przeczytać książkę Gomułka i jego ortalionowy PRL?

Książka podobała mi się z kilku względów. Po pierwsze, Autorka opisała dosyć niejednoznaczną postać Władysława Gomułki. Choć był dyktatorem, to jednak budził jako taką sympatię. Mnie podobała się jego skromność, chęć oszczędzania, gospodarności. Choć nie był człowiekiem wykształconym, to posiadał niejaki zmysł polityczny, o czym świadczy to, że potrafił manipulować, a nawet opierać się radzieckim zakusom „porządkowym”. Jednocześnie razi jego zapatrzenie w siebie, chęć bycia tym najlepszym, najmądrzejszym, co zresztą doprowadziło go do upadku.

W publikacji znajdziecie całe mnóstwo źródeł z epoki. Mnie najbardziej podobały się wspomnienia samego Gomułki, które sprawiły, że zacząłem go postrzegać z innej perspektywy. Aż dziw bierze, że był taki rozrzut pomiędzy tym, co mówił, wygłaszając swoje przemówienia, a tym, co pisał w swoich pamiętnikach. Tym bardziej zachęcam was do sięgnięcia po książkę Iwony Kienzler.

Moje zaciekawienie wzbudziło również ukazanie wcześniejszych losów późniejszego I sekretarza PZPR. Jego młodzieńcze „przygody”, bieda, a czasem pomysłowość, ogromnie przypominała mi to, co opowiadała moja nieżyjąca już babcia Marta (starsza od bohatera książki o 18 lat).

Dodatkowo Kienzler rozprawiła się z mitem „dobrej” II Rzeczypospolitej, idealizowanej, zwłaszcza dziś, przez sporą część prawicowych mediów i polityków. A przecież prawda była zupełnie odmienna od tego, co chcą nam weprzeć do głów. Jednocześnie, poruszając tematykę problemów wewnętrznych II RP, wyłuszczyła nam mechanizmy, które doprowadziły do umocnienia się systemu komunistycznego w Polsce.

Pozwolę sobie przytoczyć jeden z licznych fragmentów, które sobie wynotowałem z tej publikacji: „Robotnicy żyjący i pracujący w międzywojennej Polsce mieli uzasadnione powody do manifestowania swego niezadowolenia, bo wbrew tezom głoszonym przez apologetów II Rzeczypospolitej nie była to kraina mlekiem i miodem płynąca. Młode, odrodzone po 123 latach niewoli państwo zmagało się z kryzysem, spotęgowanym wojną z bolszewikami. Problemem było też bezrobocie, bo pozbawiony dawnych rynków zbytu przemysł nie mógł zapewnić odpowiedniej liczby miejsc pracy. Według ostrożnych szacunków w 1919 roku stopa bezrobocia wśród polskich robotników sięgała aż 59%. […] Na skutek zapaści gospodarczej zbankrutowało wówczas bez mała 25% przedsiębiorstw, a produkt krajowy spadł o połowę. […] Robotnicy mieli więc uzasadnione powody do niezadowolenia, czemu dawali wyraz, biorąc udział w strajkach i manifestacjach pierwszomajowych” (s. 40-41). A przecież później wcale nie było lepiej. Różnica polegała jedynie na tym, że związki zawodowe, które miały chronić pracowników, straciły na znaczeniu i chłopi lub robotnicy pozostali pozostawieni sami sobie, co wykorzystywali bezwzględni pracodawcy…

Autorka w ciekawy sposób wyłuszczyła również walki wewnątrzpartyjne, ciągłe podchody, manipulacje, intrygi, do których mieszano Sowietów. Momentami miałem wrażenie, że czytając fragmenty związane z tym tematem, cofnąłem się w czasie do XVIII wiecznej Rzeczypospolitej. Czyżbyśmy nie uczyli się na własnych błędach?

Gomułka i jego ortalionowy PRL – podsumowanie

Książkę czytało się szybko i naprawdę przyjemnie. W moim odczuciu to trochę dziwne, bo przyzwyczaiłem się do tezy, że PRL był czasem bezbarwnym, ewentualnie szarym, w którym nic ciekawego – poza strajkami – się nie działo. A tu nagle okazuje się, że było zupełnie inaczej, że to tylko nasza perspektywa jest spaczona. Kienzler pisze ze swadą, nadając tej „zamierzchłej epoce” kolorytu i smaku. Zwyczajnie – zainteresowała mnie tym okresem, i coś czuję, że będę musiał nadrobić zaległości w tym temacie.

Publikację polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom popularnonaukowej odsłony naszych najnowszych dziejów. To świetna pozycja rzucająca światło na tło epoki, bez uprzedzeń odnośnie słusznie minionego ustroju. Profil psychologiczny samego I sekretarza również jest ciekawy i rzuca, przynajmniej w mim odczuciu, nowe światło na postać tego człowieka. Gorąco polecam.


Wydawnictwo Lira
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Lira. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.