Młodzi odkrywcy znaleźli poniemiecki skarb

Żarów (woj. dolnośląskie): 73 lata temu 10-letni Georg Rathmann z kolegą postanowili zakopać na pamiątkę ich „skarb”, pełen różnych artefaktów.  Co ciekawe, po latach odnalazły go również dzieci.

83-letni, mieszkający obecnie w Rostocku w Niemczech Georg Rathmann, urodził się w 1934 roku w Żarowie, a właściwie Saarau na Dolnym Śląsku. Jego dzieciństwo przypadło na ciężki okres II wojny światowej, niemniej był to dla niego czas beztroskich zabaw, spędzanych głównie z przyjacielem, Paulem Koppe. W czasie jednej z włóczęg chłopcy wpadli na pomysł zakopania swojego „skarbu”, który miał być swoistym wehikuł czasu. W metalowej puszce znalazły się ołowiane żołnierzyki, monety, czy obrączka siostry Paula. Skarb zakopano przy drodze do Łażan, niedaleko drzewa i łąki.

Skąd niemieckiemu emerytowi wróciła pamięć o wydarzeniach z czasów wojny? Otóż przeczytał on o działalności Żarowskiej Izby Historycznej. W Saarau w czasie wojny znajdował się obóz dla jeńców niemieckich. ŻIH zajmował się badaniem tego obozu. Przypadkowo artykuł na ten temat przeczytał pan Georg, a potem postanowił napisać maila do Izby. Opisał w nim, oprócz powyższego opisu puszki, również historię swojej młodości – dane rodziców, miejsce zamieszkania jego i kolegi Paula Koppego. Napisał też o swoich wspomnieniach związanych z obozem w Żarowie, który pamięta bardzo dobrze. Jak wspomina, „miejsce to jest mi znane z lat dziecięcych podobnie jak znajdujący się w pobliżu park przy zamku, (…) w latach 40-tych nie mogliśmy już biegać drogą za parkiem, która wiodła od Łażan do Piotrowic. Bliżej starego cmentarza powstał obóz dla jeńców wojennych i zabronione było nam chodzić w tamto miejsce. Tylko z pewnej odległości widzieliśmy baraki, ogrodzenie i będących tam ludzi w zielonych, brązowych i chyba granatowych mundurach”.

Sprawa skarbu od razu zainteresowała Bogdana Muchę. Jest on historykiem, założycielem ŻIH. W  ostatnich latach zyskał już sławę w regionie, m.in. dzięki odkryciu pozostałości wczesnośredniowiecznego grodziska. Prowadzi on również zajęcia historyczno-archeologiczne dla dzieci przy Gminnym Centrum Kultury i Sportu. Razem z młodymi podopiecznymi postanowił poszukać go w miejscach, o którym mówił Niemiec.

Jak mówi, „nie było to jednak łatwe i wymagało dokładnego „prześwietlenia” obszaru, który wskazał nam pan Georg”. Pierwsza próba znalezienia zakończyła się niepowodzeniem z uwagi na deszcz. 14.06., na ostatnich zajęciach w roku szkolnym, dzieciom z opiekunem ta sztuka się jednak udała: „Efekt poszukiwań zaskoczył nas samych. Możecie sobie wyobrazić nasze miny i radość młodych uczestników zajęć, kiedy z ziemi wycięliśmy trochę pogiętą zakrytą wieczkiem metalową puszkę”.

W skład skarbu, który odnalazł się ku radości Georga Rathmanna, wchodziło 17 przedmiotów, a wśród nich monety niemieckie, nawet jedna polska (2 grosze z 1923 roku), metalowe pudełko, z miedzianą obrączką w nim, 9 ołowianych figurek żołnierzy i zwierząt, 3 miedziane ozdoby. Na pudełku był wyraźny napis w języku niemieckim, wskazujący że było to opakowanie po słodyczach wyprodukowanych w Kolonii przez firmę dra Lahmanna.

Mucha podkreśla, że skarb odkryły dzieci, uczestnicy zajęć w Centrum Kultury. Byli to Amelia Dyczek, Patryk Dyczek, Zosia Molecka, Jaś Molecki, Maciek Czyżewski.

Źródła: regionfakty.pl, swidnica.naszemiasto.pl, wroclaw.wyborcza.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Michał Stangerciak

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*