Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków |Recenzja

Dariusz Libionka, Robert Kuwałek, Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Polityka rasowa III Rzeszy miała na celu pozbycie się osób, a nawet całych narodów, które – według nazistów – „psuły” rasę panów, za jaką uważali się Niemcy. Do narodów tych należeli Romowie, Słowianie, a przede wszystkim Żydzi. Obozy zagłady były miejscami, gdzie Niemcy masowo eksterminowali osoby wyznania mojżeszowego, bez względu na wiek czy płeć, pochodzące z różnych zakątków Europy. Jedno z takich miejsc powstało we wsi Bełżec. Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków jest nowatorskim ujęciem zagadnienia obozów zagłady. Książka bazuje na relacjach dwóch świadków historii – Żydów, którzy byli pracownikami bełskiego obozu zagłady oraz na relacjach osób, które zamieszkiwały wieś w czasie istnienia tego miejsca.

Autorzy

Dariusz Libionka i Robert Kuwałek są historykami, którzy badają historię Żydów. Kuwałek, pochodzący z Lubelszczyzny, od wielu lat jest pracownikiem naukowym Muzeum na Majdanku. Swoją pracę naukową poświęcił jednak historii obozu zagłady w Bełżcu. Libionka pracował w lubelskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, a obecnie jest Członkiem Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN oraz szefem działu naukowego w Muzeum na Majdanku.

Świadectwa grozy

Rudolf Reder oraz Chaim Hirszman byli Żydami, którzy znaleźli się w transportach wiozących ich i innych żydów z getta do obozu zagłady w Bełżcu. Nie zginęli, zostali wybrani przez władze obozowe do tymczasowej pracy przy eksterminacji współwięźniów. Wiedzieli, że przed nimi było wielu takich samych pracowników i po nich będzie jeszcze wielu innych.

Wiedzieli także, że każdy z nich skończy w komorze gazowej. Łut szczęścia  i odrobina sprytu sprawiły, że obydwu udało się uciec z tego miejsca i opowiedzieć o tym, czego byli świadkami. Ich zeznania, składane po zakończeniu II wojny światowej są przerażające. Emanuje z nich ból, cierpienie, śmierć. To właśnie relacje ocalałych są clou tej pozycji – oddają najpełniejszy wymiar okrucieństw i bezwględności nazistów; pokazują śmiertelną machinę obozów zagłady.

Uzupełniają je zeznania osób, które mieszkały w sąsiedztwie obozu i miały styczność z zarządzającymi tym miejscem. Te zeznania są raczej powieleniem tego, co mieszkańcy Bełżca słyszeli od innych – sami przecież nie byli wewnątrz obozu.

Struktura książki Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Książka jest zbiorem dokumentów, które jednocześnie są relacjami i zeznaniami. Dzieli się na dwie zasadnicze części. Pierwszą z nich tworzą zeznania ocalałych z obozu: Rudolfa Redera oraz Chaima Hirszmana. W związku z tym, że Hirszman nie złożył obszernych zeznań (został zamordowany po wyjściu z pierwszego przesłuchania) jego relację uzupełniła żona Pola, która bazuje na wspomnieniach męża.

Do drugiej części pozycji zaliczają się zeznania z lat 1945-1946, które miejscowi składali w związku z śledztwem prowadzonym w sprawie zbrodni popełnionych w Bełżcu. Publikacja zawiera także aneks, w którym znajdują się odręczne relacje świadków, zdjęcia i inne dokumenty wspomniane w relacjach.

Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków – ocena

Jest to cenne źródło wiedzy o ogromie zbrodni popełnionych przez nazistów na Żydach, ale także o samym funkcjonowaniu obozu zagłady. Zaprezentowanie różnych relacji i zeznań z różnych okresów powoduje, że Czytelnik ma szerokie spojrzenie na zagadnienie, dodatkowo widzi je z różnych perspektyw. Chronologiczny układ dokumentów jest także plusem tej pozycji, podobnie jak aneks z dokumentami.


Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Państwowe Muzeum na Majdanku
Ocena recenzenta: 5/6
Karolina Wysińska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.