Od Mostów do Hohenlychen. Z archiwum Hansa-Albrechta Herznera

Od Mostów do Hohenlychen |Recenzja

Grzegorz Bębnik, Od Mostów do Hohenlychen. Z archiwum Hansa-Albrechta Herznera

Większość z nas zdaje sobie sprawę, że II wojna światowa rozpoczęła się 1 września. Jednak już niewielu ma świadomość, że Hitler chciał ją rozpocząć nieco wcześniej. I tylko wyczekiwanie na postawę Londynu i Paryża odsunęło w czasie to, co zostało już postanowione. Książka Od Mostów do Hohenlychen Grzegorza Bębnika opisuje historię dowódcy oddziału, który wziął udział w tak zwanym incydencie jabłonkowskim, który miał być wstępem do inwazji hitlerowskiej na Polskę. Ale do rzeczy.

Incydent w Jabłonkowie

W nocy z 25 na 26 sierpnia 1939 roku miał miejsce napad bojówki hitlerowskiej na stację kolejową w Mostach, nieopodal granicy polsko-słowackiej. Był to jeden z elementów napaści na Polskę, którą ostatecznie i w ostatniej chwili przełożono na 1 września. Pierwotnie zakładano atak niemiecki w wielu miejscach na granicy Polski z Niemcami, Protektoratem Czech i Słowacją.

Na czele jednego z takich oddziałów stał oficer Abwehry, Hans Albrecht Herzner, któremu przydzielono do akcji około 30 osób (choć w wyniku sprzeczności w zachowanych źródłach, dokładna liczba tak naprawdę nie jest znana). W skład bojówki wchodzili głównie Niemcy zamieszkujący Śląsk Cieszyński, wchodzący w skład tzw. Kampf-Organisation w Jabłonkowie.

Tunel w Mostach, nieopodal Jabłonkowa, był miejscem strategicznie ważnym, dlatego władze polskie zdecydowały się go zaminować, aby nie Niemcy, w przypadku ataku, nie mogli go wykorzystać. Jak się miało okazać, było to niemal prorocze założenie…

Termin ataku w ostatniej chwili został przesunięty na kilka dni później, w związku z czym, oddział Herznera nie zdążył otrzymać nowych rozkazów. Między 3 a 4 nad ranem, bojówkarze ostrzelali stację kolejową, po czym zajęli dworzec. Bojówkarze czekali na nadejście głównej armii niemieckiej, a gdy okazało się, że plany inwazji uległy zmianie, oddział wycofał pieszo wycofał się w kierunku Skałki i Wielkiego Połomu.

Armia niemiecka oficjalnie przeprosiła za ten incydent, zrzucając całą odpowiedzialność na Herznera, który jakoby miał być niepoczytalny. Nie przeszkodziło to ostatecznie w uhonorowaniu go Krzyżem Żelaznym II klasy.

Herzner – wieczny student

Główny „bohater” tej publikacji to postać niejednoznaczna, którą śmiało, za Autorem, określić można wiecznym studentem. Jako młodzieniec nie bardzo lubił „brudzić” się jakąkolwiek sensowna pracą. Mimo to, wydawało się, że stoi przed nim otworem kariera naukowa. W ostatniej chwili, Herzner dał się jednak dokooptować do Abwehry, gdzie po krótkim, i raczej powierzchownym przeszkoleniu, został dowódcą jednej z bojówek, której zadaniem było zdobycie tunelu kolejowego w Jabłonkowie, i utrzymanie go, do chwili, aż nadejdą główne wojska niemieckie. Co z tych planów wynikło już wiecie.

Dalsze losy Herznera związane są już z pułkiem „Brandenburg”, który walczył na frontach Francji (choć sam dowódca nie wziął udziału w walkach) i pod Lwowem, gdzie pełnił rolę dowódcy batalionu Abwehry „Nachtigall”.

Oddział ten przebywał we Lwowie w lipcu 1941 roku, a kwestia ewentualnego udziału jego żołnierzy w mordzie na lwowskich profesorach oraz w aktach przemocy wobec żydowskiej ludności miasta pozostaje przedmiotem sporu historiograficznego i nie została jednoznacznie udokumentowana*.

W czasie dalszych działań bojowych Herzner został ranny i skierowany na leczenie do Hohenlychen w Brandenburgii. Tam, podczas pobytu w ośrodku leczniczym, utonął w miejscowym jeziorze. Okoliczności jego śmierci do dziś budzą kontrowersje, które Grzegorz Bębnik szczegółowo analizuje i konfrontuje z zachowanymi źródłami.

W poszukiwaniu prawdy

Publikacja Grzegorz Bębnika stara się odtworzyć przebieg incydentu jabłonowskiego, a także kreśli nam dalsze losy dowódcy tej bojówki, przyszłego kata Lwowa. Co ciekawe, w wyniku dogłębnych badań i analiz, okazało się, że w akcję w Mostach zaangażowani byli nie niemieccy komandosi (jak dotychczas sądzono), ale słabo wyszkoleni i źle uzbrojeni bojówkarze ze Śląska Cieszyńskiego.

Akcja była nie tylko źle przygotowana, ale i chaotyczna. Niemcy nie posiadali dokładnych informacji o miejscu operacji, co uniemożliwiło im dokładne rozeznanie się w terenie i sytuacji, ale i mieli ogromne problemy z komunikacją. Aż dziw bierze, że niemiecka machina wojenna mogła dopuścić do tak kompromitującej sytuacji.

Autor publikacji oprowadza nas po „mitach” narosłych wokół incydentu w Jabłonkowie i dalszych losów Hansa Albrechta Herznera. Udało mu się dotrzeć do różnych tekstów źródłowych, które po szczegółowej analizie, pozwoliły, oczywiście z grubsza, odtworzyć przebieg całego zdarzenia, oraz rzucić na nie nowe światło.

Książkę czytało się interesująco, choć Autor nie bardzo uprościł nam lekturę. Znajdziecie tutaj bowiem wiele analiz, nie zawsze łatwych do „dogonienia” przez niezaangażowanego w temat czytelnika. Tym, co można pochwalić, jest zamieszczenie w publikacji wielu zdjęć dokumentów związanych z bohaterem książki, wraz z tłumaczeniami (stanowią one mniej więcej 1/3 objętości pracy). Znajdziecie tutaj również mnóstwo zdjęć powiązanych z postacią i działalnością Herznera. Niestety wszystkie są w odcieniach szarości, i niektóre z nich ciężko zinterpretować.

Trochę zawiedziony jestem brakiem nakreślenia stosunków polsko-niemieckich, które rzuciłyby nieco światła na przyczyny incydentu w Jabłonkowie. Autor od razu przechodzi do rzeczy, nie bawiąc się w owijanie w bawełnę. O ile często jest to zaleta, to tutaj wyraźnie by się przydała.

Niemniej polecam wam tę pozycję i to z kilku powodów. Po pierwsze – rzuca nowe światło nie tylko na sam incydent, ale i na strukturę stosunków polsko-niemieckich w regionie. Mamy możliwość rozeznania się w miejscowych bojówkach niemieckich, ich organizacji i przeznaczeniu. Po drugie – incydent w Mostach nabiera nowego znaczenia w świetle pozyskania nowych dokumentów i ich rzetelnej interpretacji. Po trzecie – zyskujemy możliwość prześledzenia losów jednego z typowym niemieckich oficerów niższego stopnia.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 4/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Recenzja zaktualizowana 20 stycznia 2026 roku.

Comments are closed.