Odkryty w Norwegii okręt Wikingów mógł być grobowcem nordyckiego władcy

Okręt w Gjellestad, na który natrafiono w 2018 roku to pierwsze takie znalezisko od prawie stu lat. Możliwe, że było to miejsce pochówku skandynawskiego władcy.

Norwescy naukowcy przed końcem roku planują zakończyć prowadzone prace przy wykopaliskach okrętu z Gjellestad. Dr. Knut Paasche zauważył, że zachowanie rozmieszczenia żelaznych gwoździ pozwoli na wierne odwzorowanie repliki okrętu. Będzie to nie lada wyzwanie, gdyż georadar wskazał, że łódź ma około 19 m długości oraz 5 m szerokości, co sugeruje, że jest porównywana z innymi dobrze zachowanymi i doskonale znanymi naukowcom statkami Oseberg czy Gokstad.

Christian Rodsrud w wywiadzie dla BBC wyjaśnił, ze odkryty zabytek ma nawiązywać do starszych grobów Wikingów. Pochówek ten mógł być przeznaczony dla króla, królowej lub jarla. Jarl jest to tytuł nadawany skandynawskim wodzom, wojownikom bądź tez powiernikom króla. Władcy mniejszych niezależnych terytoriów również używali tego tytułu.

Wśród Wikingów popularne były dość mniejsze pochówki, co można przypuszczać, że tak ogromny statek był przeznaczony dla wyjątkowo wysoko postawionego członka danej społeczności.

Pogrzeby na okrętach były to ostateczne wyrazy statusu, bogactwa i więzi w Skandynawii z epoki żelaza- czytamy w artykule dr. Paasche i jego kolegi.

Okręt Gjellestad pochodzi z okresu między 750 a 850 r. n.e. Badanie stępki pozwoli na ustalenie bardziej precyzyjnego podziału.

„Nie wiemy jeszcze, czy był to statek wioślarski czy żaglowy. Inne okręty, takie jak Gokstad i Tune, łączyły siłę wioseł i żagli. Stępka wygląda zupełnie inaczej niż pozostałe, co jest naprawdę ekscytujące. Na wybrzeżu ciężko jest używać żagla, wiatr zmienia się cały czas, więc często pływa się dzięki wiosłom. Ale żeby przepłynąć, powiedzmy, z Bergen na Szetlandy, lepiej było poczekać na odpowiedni wiatr”- wyjaśnił Knut Paasche w wywiadzie dla BBC.

Wikingowie używali w swoich okrętach żagli z IX w., ale nie rezygnowali z wioślarzy. Na swoich łodziach odbywali podróże po Wyspach Brytyjskich, by napadać na przybrzeżne posiadłości. Osiedlali się na zajętych terenach i mieli znaczący wpływ na rozwój tamtejszych osad.

Gjellestad to obecnie ogromne miejsce pochówku, gdzie znajduje się 20 grobów i kopców. Początki istnienia cmentarza Wikingów sięgają czasów rzymskiej epoki żelaza (1-400 r.n.e). Artefakt był ukryty w jednym z kopców, a 100 m dalej był umiejscowiony kolejny kopiec (Jell Mound). Jest to drugi co do wielkości  znaleziony na terenie Norwegii.

Jell Mound oznacza miejsce starożytnego pochówku kremacyjnego, lecz w jego wnętrzu nic nie znaleziono w środku. Być może został splądrowany i dlatego w środku nic się nie zachowało. Kopiec, w którym znajdował się ten okręt, mógł być splądrowany przez rywali rodziny szlacheckiej.

W kopcu, w którym zakopano statek, odkryto także kości dużego zwierzęcia. Mógł to być koń albo byk. Nie znaleziono tam bowiem ludzkich kości.

Prace archeologiczne w pobliżu Jell Mound rozpoczęły się już w 2017 r. Właściciel terenu zlecił wykonanie rowów melioracyjnych. Badacze wykorzystali wskazówki przekazane przez właściciela w celu identyfikacji terenów , gdzie trzeba było kopać. Prace ruszyły w 2019 r. Oprócz okrętu, natknięto się także na fundamenty czterech budynków a także wiele miejsc  pochówku w kształcie pierścieni.

Źródło: national-geographic.pl    
Fot. gjellestadstory.no                                                                          

Karolina Deska

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*