Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Piechota polska XVI i XVII wieku

Piechota polska XVI i XVII wieku

Pomimo wszystkich swoich zalet piechota wybraniecka miała jedną zasadniczą wadę – było jej zdecydowanie za mało. Jej stan liczbowy nie przekraczał 2000 co zresztą szybko odbiło się to czkawką w czasie kampanii Zygmunta III na Moskwę, kiedy potrzebne były zastępy piechurów do zdobywania umocnień. Powodem małej ilości Wybrańców była niezdecydowana szlachta, która nie chciała tej zasady pozyskiwania piechoty wprowadzać na swoich prywatnych wsiach. Infanteria sformowana przez Stefana Batorego służyła aż do początków wieku XVIII. Oprócz Wybrańców, czyli formacji narodowej, na ziemiach Rzeczpospolitej można było sięgnąć również po piechotę autoramentu cudzoziemskiego, która to prym wiodła za panowania Władysława IV, króla o wielkich ambicjach militarnych.

Władysław IV autorament cudzoziemski stworzył w roku 1633, organizując oddziały piechoty, dowodzone przez niemieckich oficerów. Co ciekawe, pomimo iż byli to piesi uzbrojeni i umundurowani na wzór zachodni, rekrut pochodził z Polski. Sposób tworzenia takich oddziałów przypominał formowanie wojsk zaciężnych przez rotmistrzów. Pułkownicy otrzymywali pieniądze i listę ilości kompanii, wysokość żołdu etc. Naznaczeni przez króla oficerowie dobierali sobie kadrę pomocniczą, a następnie szukali rekrutów w obrębie majątków królewskich. Wyposażenie piechoty kupowane było za ofiarowane pułkownikowi pieniądze. Jego cenę systematycznie potrącano z żołdu wypłacanego żołnierzom. Piechota formowana była w kompanie liczące od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu żołnierzy, natomiast te łączyły się w regimenty wielkości kilku/kilkunastu kompanii. Na polu bitwy 4 kompanie tworzyły związek taktyczny zwany „skwadronem”. Każda kompania urządzona była na wzór holenderski tj. składała się z pikinierów ustawionych w centrum i dwóch oddziałów muszkieterów po bokach. Jeśli chodzi o ilość pikinierów, odpowiadała ona 1/3 kompanii, resztę stanowili osłaniający ich od boków piesi uzbrojeni w muszkiety. Głębokość szeregów piechoty cudzoziemskiej wynosiła 6, a więc mniej niż w przypadku Wybrańców. Co więcej, nasycenie bronią palną również było mniejsze, a więc cierpiała na tym siła ognia jednostki. Żołnierze wzoru cudzoziemskiego górowali jednak nad rodzimą piechotą zdolnością odpierania ataków jazdy, dzięki stosowanych wciąż oddziałów pikinierskich. Wstąpienie do wojsk autoramentu cudzoziemskiego nie wiązało się w żaden sposób z jakimkolwiek komfortem. Żołd zazwyczaj był niski, natomiast warunki służby ciężkie, a dyscyplina bardzo surowa. Było to związane m. in. z techniką prowadzenia salw muszkietowych czyli kontrmarszem wedle którego pierwsza linia po oddaniu strzału przechodziła na koniec formacji. Walka w ten sposób wymagała dobrego wyszkolenia i synchronizacji działań, tak by ogień prowadzony był regularnie. Polscy żołnierze w rękach cudzoziemskich oficerów często pochodzących z wojny trzydziestoletniej musieli służyć na dźwięk niemieckojęzycznych komend. Od roku 1660 sytuacja ta zaczęła ulegać zmianie, a kadra oficerska w coraz większym stopniu składała się z Polaków. Okres największych zmian w wojskach cudzoziemskich, które były niejako kontynuacją szerzącej się tendencji, przypadł na panowanie króla Jana III.

zzzWiek XVI i XVII to okres od ukształtowania się, do uzyskania klasycznej formy piechoty utrzymanej na modłę narodową, w polskiej stylistyce. Walcząca w szeregach Rzeczpospolitej piechota, zarówno polska, jak i pochodząca z innych krajów czy ziem, to bardzo ciekawy element naszej wojskowej historii. Były takie chwile w których wystarczyłaby tylko dobra wola, a Korona i Litwa miałyby solidną bazę piechoty, przez co armie dowodzone przez króla lub hetmanów nie byłyby głównie konne. Brak dużej ilości dobrze wyszkolonej infanterii był bolączką polskich dowódców, która przez XVI i XVII wiek ich nie opuszczała i powracała nagminnie wtedy, kiedy przychodziło do zdobywania fortyfikacji. Był to ewidentnie słaby punkt, cierpiącej na wiele niedostatków armii Rzeczpospolitej. Sądzę przez to, że częściowo, legenda potrafiącej sprostać każdemu przeciwnikowi husarii, wynika właśnie z braku piechoty, która mogłaby odciążyć polską jazdę w wielu zadaniach. Pamiętajmy że jakiby nasz husarz wielki nie był, konno muru nie potrafił przeskoczyć.

Tekst pierwotnie został opublikowany na łamach Veritas de Historia

Maksymilian Krasoń

Bibliografia:

Berek J., Polska Piechota, zarys historyczny, Londyn 1974.
Konecki T., E. Krawczyk, L. Ratajczyk, Historia Wojskowości, podręcznik dla wyższych szkół oficerskich, Warszawa 1971.
Kukiel M., Zarys Historii Wojskowości w Polsce, Londyn 1949.
Olejnik K., Dzieje Oręża Polskiego, Toruń 2004.
Olejnik K., Historia Wojska Polskiego, Poznań 2000.

Partnerzy



Przewiń do góry