Piękna bestia. Opowieść seksualnej niewolnicy jędzy z Belsen | Recenzja

Piękna bestia. Opowieść seksualnej niewolnicy jędzy z Belsen – Alberto Vázquez-Figueroa

 O historii, a szczególnie jej trudnych momentach, można opowiadać różnie. Jedni preferują akademicki wykład wygłaszany podniosłym tonem, inni zaś luźną pogadankę; dość popularne jest też ubieranie wydarzeń historycznych w fabułę i przemycanie faktów w toku powieści. Tym właśnie jest Piękna bestia. I choć nie jest to opowieść na miarę biografii znanych ludzi pióra Irvinga Stone’a, to porusza dużo trudniejsze sprawy. Tytułowa „Jędza z Belsen” mordowała ludzi w obozach zagłady. 

4342143936Autorem Pięknej bestii jest Alberto Vázquez-Figueroa, poczytny hiszpański pisarz, mający na swoim koncie liczne powieści, w tym historyczne. Tym razem autor osnuł fabułę powieści wokół mrocznej postaci Irmy Grese, SS-manki, strażniczki z obozów koncentracyjnych. Choć jest ona tematem powieści, książka wygląda na pierwszy rzut oka jak znajome wywiady-rzeki. W świat wojny i obozów wprowadza nas bowiem długa rozmowa między Mauro Balaugerem a Violetą Flores. Bogata, wiekowa matrona zgłasza się do wydawcy, chcąc opowiedzieć mu historię o Irmie Grese.

Balauger słucha autobiograficznej opowieści hiszpanki, która dziwnym zrządzeniem losu, uciekając przed grozą wojny domowej, znalazła się w Berlinie wraz z matką. Nastolatka musi zmierzyć się z realiami III Rzeszy, nową miłością matki i zbliżającą się wojną. Skomplikowane losy i tułaczka Violety Flores po Europie pokazują w jak trudnym położeniu byli ludzie, którzy znaleźli się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwej porze. Ale to tylko przygrywka dla głównego tematu – relacji miedzy Flores a trzy lata starszą Grese, spaczoną „córką mleczarza”. Blondynka o oczach zimnych jak lód, wybrała sobie piękną hiszpankę na ofiarę i uczyniła ją swoją niewolnicą, nie tylko seksualną. Życie Violety było uzależnione od woli Irmy i mogło się skończyć w każdej chwili.

Vázquez-Figueroa zbudował poszczególne postaci w sposób dość jednoznaczny. Balauger, człowiek obciążony życiowymi problemami, zdaje się być nieco nieporadny i zagubiony wobec starszej Flores. Ta z kolei, mimo swojego wieku, jest obrotna, pije, pali, ma światły umysł i chce przekazać swoją bolesną historię. Do tego jest ironiczna, bystra i jak się okazuje – przebiegła. Z kolei Irma Grese, postać autentyczna, zarysowana została jako nazistka przesiąknięta zbrodniczą ideologią. Dziewczyna jest egocentryczną, lubieżną, pozbawioną skrupułów sadystką o możliwościach większych niż wynikałoby to z jej obozowej funkcji. Wszystko dzięki oddaniu partii i biseksualizmowi. Ustami Flores autor rysuje postać spaczonej psychiki dziewczyny, która stała się postrachem Auschwitz i „jędzą z Belsen”, ale nie rozstrzyga czy byłaby tą samą osobą, gdyby nie okoliczności w jakich się znalazła.

Przyznać trzeba, że książka wciąga. Napisana jest wartkim, sugestywnym językiem, ubarwionym trafnymi spostrzeżeniami Flores, która wyrasta na swego rodzaju znawcę życia i ludzi. Jej specyficzny stosunek do życia jako faktu, do minionych wydarzeń szokuje Balaugera, pewnie zaszokuje również niektórych czytelników, ale wynika to z jej doświadczeń. Z drugiej strony może nieco razić brak wiedzy, jaki prezentuje wydawca, a który uzupełnia Flores. Niewątpliwym plusem książki jest stopniowe budowanie postaci Flores, która z czasem okazuje się bardziej przebiegła niż mogłoby się to wydawać po pierwszych kilkudziesięciu stronach. Minusem jest rozbudowa wątków dotyczących prywatnego życia Balaugera – wydają się one zbędne; sztucznie zostaje wstawiony opis problemów z żoną czy obawa przed Alzheimerem. Tym nie mniej postać wydawcy zespaja powieść klamrą. Oprócz wydarzeń i miejsc historycznych, w rozmowie dwojga ludzi pojawia się coś, czego obecność trudno wytłumaczyć. Jakkolwiek powieść rządzi się swoimi prawami, to ustami bohaterów autor przekazuje czytelnikom pewne spojrzenie na relacje rządzący-rządzeni. Flores i Balauger wymieniają się spostrzeżeniami na temat negatywnej roli polityków, zła które czynią dla własnej korzyści kosztem zwykłych, szarych ludzi. Pojawiają się również odniesienia do Henry’ego Kissingera, Dicka Cheneya, Georga W. Busha czy Ala Gore’a. Nie wnoszą one nic do powieści, a sprawiają wrażenie, jakby autor przemycał własne opinie na karty książki.

Podsumowując, mogę polecić książkę szerokiemu gronu odbiorców, choć nie jest to powieść na długie zimowe wieczory, ponieważ nieco ponad 200 stron czyta się szybko. Mimo wskazanych wad i moralizatorstwa, dostajemy ciekawą, chociaż niezbyt skomplikowaną opowieść o ludzkiej naturze, opartą na losach „jędzy z Belsen”. Ona sama zapłaciła własnym życiem za życia, które odebrała.

Ocena 4/6

Robert Witak

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*