Rozmowy o Pierwszej Rzeczypospolitej okładka

Rozmowy o Pierwszej Rzeczypospolitej |Recenzja

Jacek Komuda, Jacek Bartosiak, Marek Budzisz, Rozmowy o Pierwszej Rzeczypospolitej

Książka Rozmowy o Pierwszej Rzeczypospolitej jest napisana w formie luźnej rozmowy pomiędzy trzema panami – Jackiem Komudą, Jackiem Bartosiakiem i Markiem Budziszem. Rozmowa jest tak luźna, że pod wieloma względami dotyczy nie tyle omawianego tematu, co obecnej sytuacji geopolitycznej nie tylko Ukrainy, ale i całego globu. Ale do rzeczy.

Choć ich wypowiedzi są pod wieloma względami ciekawe, to jestem ogromnie rozczarowany. Jeśli już pisali o jakimś konkretnym temacie, to było w tym zbyt wiele ogółów, ogólników i przeskoków między tematami. Choć lubię tego typu rozmowy, to wolałbym, aby Autorzy trzymali się tematu lub zmienili tytuł książki. Na przykład – „Rozmowy o analogiach między I Rzeczpospolitą a Polską obecną”. A tak czuję się wpuszczony w maliny.

Ukraina – polskie być albo nie być

Co do kwestii ukraińskiej – dowiedziałem się wielu niuansów, o których wcześniej nie miałem pojęcia. I to zdecydowanie najmocniejsza część publikacji. Czytałem ją z zapartym tchem, zupełnie jakbym odkrywał nowy ląd. Super przygoda. Jaka szkoda, że o takich sprawach milczą media. Autorzy poruszają tam między innymi kwestie awersji Polaków wobec Ukraińców, jej ewolucji i w pewnym sensie – zrozumienia tego, co nas łączy i dzieli.

Zdecydowana większość tekstu rozwiewa nasze wątpliwości co do systemu prawno-społecznego Ukrainy. Autorzy w wielu kwestiach zwracają uwagę na problemy, które są wynikiem nie tylko obecnego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, ale również całego systemu geopolitycznego w Europie Środkowej. I jeśli mam być szczery – nie mają dla nas dobrych wiadomości. Dlaczego?

Po pierwsze – upadły już niemiecki rząd Olafa Scholza prowadził dwuznaczną politykę, sugerującą, iż ukraińskie przystąpienie do UE będzie wynikiem tego, czy Polska zdecyduje się zrezygnować ze swej niepodległości na rzecz większej federalizacji Unii. Unii pod wpływem Niemiec. A przecież dobrze wiemy, że to nie nastąpi. Jest to kolejny polityczny wytrych, mający nie tylko skłócić nas z Ukrainą, ale także  łudzenie jej czymś, co nie będzie miało racji bytu. Ale o tym musicie poczytać sami. I to z wielu, również nie polskich awersji.

Po drugie – nawet jeśli wojna skończy się po myśli Ukrainy, czego Ukraińcom ogromnie życzę, wielkim problemem będzie kwestia Nadniestrza i Białorusi. Pierwsza jest „państwem”, istniejącym tylko dlatego, że jest to na rękę Rosji. Bez silnej Rosji, kraj upadnie, wcześniej lub później.

Za to sytuacja Białorusi, która de facto stała się państwem wasalnym, skończy się kolejną wojną. Przyznam, że o tym sam dawno już myślałem, i podzielam zdanie Autorów. To kwestia kilku lat – bo Łukaszenka bez wojny nie będzie w stanie dłużej utrzymać władzy. A tak – jeśli są wrogowie, można naginać prawo do sytuacji wojennej, narzucać własnemu społeczeństwu ograniczenia, przy jednoczesnym żądaniu ponoszenia kolejnych danin i ofiar. Kto wie, czy Białoruś nie stanie się Syrią Europy. Oby nie…

Po trzecie – zakończenie wojny na Ukrainie przyniesie, w spotęgowanej skali, problem rozwiązania wszystkich problemów społecznych, gospodarczych i politycznych w tym kraju. Trzeba będzie zastanowić się nad tym, co zrobić z oligarchami. Co stanie się z tymi wszystkimi mężczyznami, którzy zostaną weteranami?

A co z ukraińską armią, jej potencjalnym włączeniem do struktur europejskiej obrony? Jak ściągnąć tych, którzy wyjechali na Zachód, w tym do Polski, i którzy w znacznym stopniu ułożyli już swoje nowe życie? Jak odbudować kraj po zniszczeniach, przy zachowaniu zachodnich standardów? Bo przecież, jeśli już mamy ogromną korupcję ukraińskich urzędników i wojskowych, to co będzie, gdy do gry wejdą ogromne pieniądze zza granicy? A to tylko niewielki wycinek ukraińskich, i naszych polskich, problemów.

Oświecenie w czasie zaślepienia

Myślę, że gdyby takich tekstów było więcej w naszej przestrzeni medialnej, wtedy wiele problemów byłoby albo zniwelowanych albo zniknęłyby z naszego polskiego grajdołka. Jednocześnie to przygnębiające, jak wielu mamy „pseudo-ekspertów”, którzy co rusz mamią nas wizjami rozpadu Rosji, zamachów na Putina i tego typu dyrdymałami.

Dlaczego nikt nie nazwie problemów po imieniu. To wszystko, czym raczą nas czołowe stacje telewizyjne, czy inne media – nie oddaje prawdziwego stanu rzeczy. Dopóki nie sięgnąłem po tę publikację, wiele problemów, o których piszą jej Autorzy, pozostawało dla mnie nieuświadomionych.

Śmiało mogę powiedzieć, iż po lekturze tej publikacji, nie tylko moja wiedza znacząco się poszerzyła, ale zdałem sobie również sprawę z faktu, iż tak naprawdę my, jako Polacy, nie jesteśmy przygotowani na wyzwania przyszłości. Nie dość, że eksperci w naszej debacie publicznej nie sygnalizują pewnych spraw, to i żadna partia polityczna nie posiada ambitnego i rzeczowego programu politycznego, który mógłby wprowadzić nas w przyszłość. Jesteśmy jak ślepcy stojący nad przepaścią.

Nieadekwatny tytuł

Jeśli książka Rozmowy o Pierwszej Rzeczypospolitej miała opowiadać o losach Pierwszej Rzeczypospolitej, to zdecydowanie tytuł nie oddaje adekwatnej treści. Jestem zdania, że tytuł powinien zawierać coś, co wiąże się z naszą obecną III RP. Bo przez pryzmat analogii z dawnymi naszymi dziejami, dostrzec można naszą obecną sytuację geopolityczną. A między wierszami, również nieprzygotowanie państwa i narodu, do nadchodzących wyzwań.

Co więcej – jeśli nie dostrzeżemy, że nasza sytuacja związana jest z niepodległą Ukrainą, nasz los zostanie przesądzony. „ Nic o nas bez nas”- zdają się mówić mądre przysłowia. Ja uściśliłbym je: „Nic o nas, bez nas i naszych sąsiadów. Oni z nami, i my z nimi – mimo przeciwności”.

Książka zawiera się na 312 stronach. Całość podzielona jest na sześć większych rozdziałów: Polacy na Kremlu, Lisowczycy, Polska i Ukraina, O twierdzach i zamkach, Wielcy wodzowie i ostatni – O I Rzeczypospolitej.

Czy polecam? Tak, zdecydowanie. O historii I Rzeczypospolitej nie dowiecie się wprawdzie wiele, ale o Ukrainie, Rosji i naszych obecnych uwarunkowaniach – jak najbardziej. To jak ożywczy powiew wiedzy, głębokiej, wykraczającej poza standardowe myślenie naszej zaściankowej elity. Autorzy uświadomili mi wiele problemów, o których nie miałem wcześniej świadomości. Twierdzę, że tę publikację powinni przeczytać wszyscy, którym na sercu leży nie tylko los Ukrainy, ale i naszego własnego grajdołka.


Wydawnictwo Zona Zero
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja jest subiektywnym tekstem autora. Redakcja portalu nie identyfikuje się z opinią w niej zawartą.

Comments are closed.