Już wkrótce na płycie głównej Hali Stulecia stanie 13 drużyn rycerskich z Polski, Czech, Słowacji i Ukrainy, zamieniając ją w pole bitwy w ramach 4. turnieju Polskiej Ligi Walk Rycerskich. Będziemy świadkami brutalnej walki pełnej pasji, która wyłoni zwycięzcę turnieju oraz będą kolejnym krokiem w wybieraniu Rycerskiej Kadry Polski.
Turniej we Wrocławiu będzie czwartymi rozgrywkami Polskiej Ligi Walk Rycerskich sezonu 2017/2018. Po pierwszych trzech zawodach prowadzi KS Rycerz. Pozostałe drużyny jednak nie składają broni i zapowiadają ostrą walkę. Turniej we Wrocławiu odbędzie się 17 lutego w Hali Stulecia. Wstęp jest wolny, zaś walki potrwają od godziny 10 aż do 18!
Najlepsi nie tylko z kraju
PLWR – czyli Polska Liga Walk Rycerskich, to rozgrywki złożone z sześciu turniejów, które mają wyłonić ligowego mistrza Polski w Sportowych Walkach Rycerskich. Punktacja zależy od liczby drużyn występujących w danym turnieju. Jeżeli występuje osiem drużyn, to pierwsza zdobywa osiem punktów, zaś ostatnia zaledwie jeden. Gdy w kolejnym turnieju jest 11 zespołów – to pierwsza otrzymuje 11 punktów. Skąd jednak ruchoma liczba drużyn? W lidze biorą też udział gościnnie zespoły z Czech, Białorusi, Austrii czy Rosji. Niektóre polskie kluby też starają się wystawić drugi skład, by dać młodym zawodnikom szansę zmierzenia się z najlepszymi.
Skąd tak duża ilość drużyn zagranicznych w polskiej lidze? Turniej będzie rozgrywkami HMB Bohurt League, czyli odpowiednika rycerskiej Ligii Mistrzów.
Co ciekawe Polska przystąpiła do konferencji wschodniej – nasi zawodnicy woleli cięższych rywali.
– Jako że Polska leży w środkowej Europie pozwolono nam zadecydować, w której dywizji chcemy walczyć. Po szybkim głosowaniu telefonicznym, niemal jednogłośnie, kapitanowie klubów zadecydowali, że kluby z naszego kraju będą walczyły w dywizji Wschodnioeuropejskiej. Nie odbiera nam to prawa udziału w turniejach innych dywizji ale nie będziemy otrzymywać za nie punktów – relacjonuje Sławomir Smolarczyk, kapitan Rycerskiej Kadry Polski.
Sportowe walki rycerskie – tu nie ma udawania
Sportowe walki rycerskie to młody i dynamicznie rozwijający się sport nawiązujący do historii. Około 2009 roku na potrzeby zmagań rekonstruktorów stworzono zasady walki pełnokonktaktowej w zbrojach historycznych. W walkach grupowych dozwolone są kopnięcia, uderzenia głowicą miecza, rantem tarczy i inne „nierycerskie” chwyty. Walczy się do momentu położenia wszystkich zawodników drużyny przeciwnej na ziemi. Drużyny na ringu liczą albo po pięciu, 10, 16 albo po 21 fighterów. Nieco inaczej jest w rywalizacji indywidualnej, tam zawodnicy walczą w trzech półtoraminutowych rundach, zaś sędziowie zliczają punkty za trafienia. W całej Polsce powstały już kluby walki, które nacisk stawiają na technikę i siłę, a nie rekonstrukcję historycznych realiów – jak wcześniejsze bractwa rycerskie. Oczywiście zbroje i broń muszą mieć odzwierciedlenie w źródłach historycznych, lecz istotną kwestią jest by były także bezpieczne – utworzono więc przepisy, nad których przestrzeganiem czuwają sędziowie.
Uderzenie silniejsze od bokserskiego
Wiele osób oglądających walki z pewnością się zastanawia jak zawodnicy wytrzymują uderzenie 2 kilogramową halabardą. Dla potrzeb programu telewizyjnego przeprowadzono niedawno badania sześciu broni. Ciosy zadawał Robert Szatecki, wicemistrz świata w konkurencji miecza i tarczy z mistrzostw federacji HMB w Barcelonie. Testowana broń to:
- Lekka tarcza waga: 1,4 kg
2. Ciężka Tarcza waga: 2,6 kg
3. Poleaxe ( uderzenie wykonane młotkiem) waga: 1,9 kg długość: 86 cm
4. Halabarda waga: 1,9 kg długość: 160 cm
5. Miecz jednoręczny waga: 1,3 kg
6. Tasak jednoręczny waga: 1.1 kg (tasak bez głowicy)
Zanim przejdziemy do omówienia wyników warto zobaczyć jak wygląda to w innych sportach walki. Porównajmy więc wyniki do boksu. Oczywiście bokserzy to zawodowcy, o czym większość zawodników sportowych walk rycerskich może pomarzyć, ale wyniki są bardzo ciekawe. Atomowy cios Mike Tysona? Żelazny Mike nigdy nie dał oficjalnie zmierzyć parametrów fizycznych swego uderzenia. Ale inni mistrzowie odwiedzili laboratorium, zakładając specjalną rękawicę i uderzając z całej siły manekin imitujący przeciwnika. Analiza danych przeprowadzona przez dr. Walilko wykazała, że pięść zawodowca wywiera nacisk taki jak ciężar o wadze od 197 do 574 kg. Rekord należy do Franklina Roya „Franka” Bruno – brytyjskiego mistrza wagi ciężkiej WBC z 1995 r., który zwyciężył w 40 z 45 zawodowych walk. Był jeszcze Ivan Drago, który w filmie „Rocky IV”, dysponować siłą uderzenia rzędu 3870 kg, ale to… bajka. Zbadano za to jak mocne musi być uderzenie by uszkodzić mózg. Granicą dla poważnego urazu mózgu jest przyśpieszenie przekraczające 50 g i działające przez co najmniej 15 milisekund. Frank Bruno, przy 574 kg ma na koncie 53 g.* Podobno (badanie nie było atestowane) Wladimir Kliczko dysponował siłą ciosu prawie 700 kg! Co ciekawe, jeżeli nie trenujesz boksu, twoje uderzenie jest słabsze aż dziesięć razy.
No to teraz wyniki broni współczesnych rycerzy. Spośród sześciu broni w rękach Roberta Szateckiego najbardziej “zabójczy” okazał się młot lucerneński, czyli tzw. poleaxe. Masa uderzenia osiągnęła aż 700 kg! Czyli tyle ile waży… dorosły byk. Drugie miejsce w klasyfikacji halabarda – 650 kg. Za nimi lewy prosty, czyli uderzenie ciężką tarczą o wadze 400 kg. Później 350 kg przypadające na tasak oraz 300 kg miecza jednoręcznego oraz 250 kg lekkiej tarczy.
Wyniki wyglądają imponująco, ale co z bezpieczeństwem. Zbroje jakie noszą współcześni rycerze sportowi są niemalże dokładnym odwzorowaniem egzemplarzy ze średniowiecza. A przecież… miały one chronić rycerza. Pamiętajmy, że konny rycerz to odpowiednik współczesnego czołgu czy wozu opancerzonego. W czasach Grunwaldu walczono zazwyczaj kopią, którą zsadzało się zapuszkowanego rycerza z konia. Uderzenia mieczem, nawet ostrym, byłyby mało skuteczne. Stąd w późnym średniowieczu różnego rodzaju buzdygany, pałki, nadziaki czy topory służące do walki po odrzuceniu kopii.
Czy siła ciosów oznacza, ze rycerze sportowi będą wyglądali w przyszłości jak Muhammad Ali pod koniec życia? Niekoniecznie. Uderzenia bowiem są amortyzowane – pod zbroją są pikowane (przeszywane) elementy. To one pochłaniają energię, która jest podawana punktowo (krawędzie broni są mniejsze i twardsze od rękawic bokserskich). Co jednak z głową? Uderzenie w hełm potrafi naprawdę mocno ogłuszyć, a nawet spowodować chwilową utratę świadomości. Nie powoduje jednak większych spustoszeń w mózgu niż w boksie czy mma. Hełm, wymoszczony tkaniną bowiem roznosi uderzenie na kark.
– Dostać z halabardy w głowę to nic przyjemnego, przez ułamki sekund ciężko jest złapać pion i kontakt z rzeczywistością. Najważniejszy jest jednak solidny sprzęt. Ciosy się oczywiście czuje i często są one bolesne, ale nie powodują kontuzji – gdy sprzęt jest odpowiedni to w większości kończy się na siniakach – opowiada Sylwester Koper, zawodnik klubu Fabryka Świń, oraz założyciel projektu wynajmijrycerza.
Sport rycerski jest więc sposobem na względnie bezpieczne bicie się z olbrzymią siłą, chociaż rzecz jasna kontuzje się zdarzają. Polska od lat należy do światowej czołówki. W tym roku Rycerska Kadra Polski wystartowała w mistrzostwach świata dwóch federacji. W Barcelonie na MŚ HMB zajęła trzecie miejsce na świecie, zaś w Danii na MŚ IMCF poprawiła wynik o “oczko”.
Wstęp na imprezę jest wolny jednak można wesprzeć organizację turnieju dzięki projektowi PolakPotrafi – TUTAJ