Średniowieczna korporacja

We współczesnej rzeczywistości biznesowej mnóstwo podmiotów to korporacje. Ktokolwiek choć przez chwilę pracował w jakiejkolwiek z nich mniej więcej wie, jak wygląda model zarządzania w takim przedsiębiorstwie. Jednak ten typ organizacyjny nie jest niczym nowym. Skutecznie wykorzystywany był już w średniowieczu. I to przez podmiot, który osiągał sukcesy o niebo większe niż większość współczesnych przedsiębiorstw.

Tą średniowieczną korporacją, o której chciałbym Wam dziś opowiedzieć jest Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Albo jak mówią normalni ludzie – Zakon Krzyżacki. Jest to bez cienia wątpliwości najbardziej znany w Polsce zakon rycerski. Na świecie pewnie jeden z najbardziej znanych, zaraz po templariuszach. W powszechnej świadomości był to wielki zakon, który w średniowieczu podporządkował sobie całkiem spore państwo nad brzegami Bałtyku. Tylko nie do końca jest to prawda.

Zakon Krzyżacki wcale nie był aż tak liczny, jak wydaje się przeciętnemu Kowalskiemu. Historycy szacują, iż na początku XV wieku (krótko przed bitwą pod Grunwaldem) cały Zakon Krzyżacki liczył ok. 700 członków! 700 braci zakonnych na całym świecie!  Stanowili oni jednak trzon organizmu państwowego w Prusach i byli prawdziwą elitą tego państwa. I w tym właśnie zakon ten tak bardzo przypomina dzisiejsze największe korporacje handlowe i nie tylko. A system w nim panujący wygląda jak pierwowzór modelu zarządzania w tych przedsiębiorstwach.

Zakon, głównie przez swą liczebność, zorganizowany był w taki sposób, w jaki funkcjonują dzisiejsze korporacje. Na jego czele stała Wielka Rada Zakonna (prawdziwy zarząd) na czele z Wielkim Mistrzem (nikim innym jak prezesem zarządu). Kształtowała ona politykę państwa (firmy) opartą na interesach długoterminowych. W wypadku Krzyżaków był to rozwój państwa i proces opartej na ogniu i mieczu ewangelizacji.

Zarząd – Wielka Rada nie zarządzała jednak każdym aspektem życia krzyżackiego państwa. Część swych uprawnień składał na barki urzędników regionalnych. Byli to na przykład komturowie. Ci, tacy jakby dyrektorzy regionalni, na terenie powierzonych sobie okręgów terytorialnych dysponowali niemal pełną władzą – także ekonomiczną. Między innymi mieli oni pełne prawo do dobierania sobie współpracowników.

I jak w każdej korporacji wśród Krzyżaków także obowiązywał dress code, którego, jak myślę nie trzeba nikomu w Polsce przedstawiać.

Bo każdy musi przyznać, że Zakon Krzyżacki i jego państwo na terenie Prus funkcjonowały przecież jak wybornie prosperujące przedsiębiorstwo. Jest to tylko jeden z niewielu przykładów potwierdzających, że współczesne nauki pełnymi garściami czerpią z pięknej tradycji historycznej! Bez historii nie byłoby, więc ekonomii, marketingu a nawet zarządzania. A to tylko potwierdza, że tym którzy znają historię jest łatwiej zrozumieć rzeczywistość!

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*