Garfield miał szansę przeżyć, ale to nie kula była największym wrogiem – to upór lekarzy. Jak Abraham Graham Bell leczył Jamesa Garfielda po zamachu na jego życie? Zderzenie nauki z rutyną odsłania brudne realia medycyny końca XIX wieku. I pokazuje, jak blisko było do sukcesu, gdyby tylko pozwolono szukać tam, gdzie wskazywały fakty.
2 lipca 1881 roku Ameryka zatrzymała oddech. Na dworcu Baltimore & Potomac Railroad Station w Waszyngtonie padły dwa strzały, które na zawsze zmieniły historię Stanów Zjednoczonych. Prezydent James Abram Garfield, zaledwie cztery miesiące po objęciu urzędu, został postrzelony przez Charlesa Guiteau – człowieka przekonanego, że zabija „dla dobra narodu”.
Garfield nie zginął od razu. Przez 79 dni balansował między życiem a śmiercią. W jego walce wzięli udział najważniejsi lekarze, inżynierowie i wynalazcy epoki. Wśród nich – Alexander Graham Bell, twórca telefonu, który postanowił stworzyć urządzenie zdolne odnaleźć kulę w ciele prezydenta. Gdyby nie pycha jednego lekarza, jego wynalazek mógłby zapisać się w historii jako narzędzie, które uratowało życie głowy państwa.
W skrócie:
- 2 lipca 1881 roku prezydent USA James A. Garfield został postrzelony przez Charlesa Guiteau na dworcu w Waszyngtonie. Zamach nie musiał być śmiertelny – to błędy lekarzy doprowadziły do tragedii.
- Główny lekarz Willard Parker Bliss odrzucał zasady antyseptyki Josepha Listera i nie pozwalał innym specjalistom ingerować w leczenie. Wkładano do rany niesterylne narzędzia i palce, powodując infekcję.
- W walce o życie prezydenta wziął udział Alexander Graham Bell, wynalazca telefonu. Opracował urządzenie mające zlokalizować kulę bez naruszania tkanek – pierwszy w historii wykrywacz metali.
- Bellowi nie pozwolono jednak przeszukać lewej strony ciała Garfielda, gdzie faktycznie znajdował się pocisk. Zmuszono go do działania tylko po prawej stronie, zgodnie z błędnym przekonaniem dr. Bliss’a.
- Mimo nowatorskich prób, Garfield zmarł 19 września 1881 roku w Long Branch w stanie New Jersey. Sekcja zwłok potwierdziła, że wynalazek Bella mógł uratować mu życie. Po tragedii Bell udoskonalił swoje urządzenie, dając początek technologii wykrywaczy metali wykorzystywanych później w medycynie, wojsku i archeologii.
- Śmierć Garfielda przyczyniła się do reform w służbie cywilnej USA i zmiany podejścia do higieny w chirurgii – wkrótce amerykańscy lekarze zaczęli stosować zasady aseptyki.
James Garfield – od chaty z bali do Białego Domu
Historia Garfielda to przykład amerykańskiego snu zrealizowanego z uporem i wiarą w edukację. Urodzony 19 listopada 1831 roku w ubogiej chacie w stanie Ohio, był synem drwala. Już jako dziecko zarabiał, przewożąc ludzi łodzią po kanale Ohio, a później – zamiatając sale wykładowe, by opłacić studia. Sam uczył się greki i łaciny.
Podczas wojny secesyjnej wstąpił do armii Unii i awansował na generała. Jego oddziały walczyły m.in. pod Shiloh i Chickamauga. Po wojnie zyskał reputację błyskotliwego mówcy i reformatora, a w 1880 roku, mimo własnych oporów, został kandydatem Republikanów na prezydenta.
Garfield wygrał wybory nie dlatego, że był ambitny – lecz dlatego, że był uczciwy. Jego prezydentura miała być symbolem odnowy moralnej po korupcyjnych rządach Ulyssesa Granta. Jednak zamiast reform, przyniosła dramat.
Zamach na Garfielda – fanatyk z rewolwerem
Charles Julius Guiteau był nieudanym kaznodzieją, prawnikiem i samozwańczym mesjaszem. Cierpiał na urojenia wielkości – wierzył, że to dzięki niemu Garfield wygrał wybory, dlatego domagał się w nagrodę stanowiska ambasadora Francji. Gdy jego prośby zostały zignorowane, Guiteau uznał, że Bóg nakazał mu „usunąć Garfielda” dla dobra kraju.
2 lipca 1881 roku, w upalne sobotnie przedpołudnie, prezydent przybył na dworzec w towarzystwie sekretarza stanu Jamesa G. Blaine’a, by udać się w podróż do New Jersey. Gdy wchodził do hali, Guiteau podszedł i oddał dwa strzały z rewolweru .44 British Bulldog.
Pierwsza kula trafiła w ramię, druga w dolną część pleców, odbijając się od żebra i grzęznąc gdzieś w ciele. Garfield upadł, a tłum rzucił się, by obezwładnić napastnika.
Co ciekawe, Guiteau miał przy sobie wizytówkę z adresem swojego więzienia – był pewny, że zostanie zatrzymany, ale oczekiwał uznania za „bohatera republiki”. Krzyczał: Prezydent nie zginie, tylko zostanie usunięty! Bóg chciał, żebym to zrobił!
Lekarze kontra nauka – błędy, które zabiły prezydenta Jamesa Garfielda
Zanim przybył jakikolwiek chirurg, na miejscu pojawił się dr Smith Townsend, lekarz miejski Dystryktu Kolumbii. Nie czekając na narzędzia, włożył brudny palec do otwartej rany Garfielda, próbując wyczuć kulę. Wkrótce zjawiło się dziewięciu kolejnych lekarzy – każdy powtarzał ten sam rytuał.
Żaden z nich nie stosował metod antyseptycznych Josepha Listera, który już od 1867 roku dowodził skuteczności odkażania ran kwasem karbolowym. Amerykanie uważali jednak europejskie nowinki za „fanaberie”. Wierzono, że zarazki to wymysł, a prawdziwy chirurg nie potrzebuje czystych narzędzi.
Wieczorem na miejsce wezwano dr. Willarda Parkera Bliss’a, znanego chirurga, który niegdyś próbował ratować Abrahama Lincolna. Bliss przejął pełną kontrolę nad leczeniem. Nakazał przewieźć prezydenta do Białego Domu, gdzie rozpoczął długą i bolesną terapię.
Zasada była jedna – „znaleźć kulę za wszelką cenę”. Codziennie badał ranę metalowymi sondami i własnym palcem, nie zważając na infekcję. Kiedy gorączka rosła, zrzucał winę na „niestrawność”.
Wkrótce dołączyli inni lekarze, ale Bliss nie pozwalał im decydować. Jedynie dr Susan Ann Edson – osobista lekarka Lukrecji Garfield – mogła doglądać chorego, lecz nie wolno jej było niczego zalecać.
Naród obserwował ten spektakl niemocy z rosnącym przerażeniem. Codziennie w gazetach ukazywały się biuletyny z aktualnym tętnem, temperaturą i wagą prezydenta. Wkrótce do akcji włączył się człowiek, który wierzył, że nauka może zrobić to, czego nie potrafiła medycyna.
Jak Abraham Graham Bell leczył Jamesa Garfielda? Nauka wkracza do Białego Domu
Alexander Graham Bell miał zaledwie 34 lata, ale był już bohaterem dwóch kontynentów. Od czasu, gdy opatentował telefon (1876), stał się symbolem nowoczesności. Jednak bardziej niż bogactwo pociągały go eksperymenty. Kiedy przeczytał o metodach dr. Bliss’a, uznał je za barbarzyńskie. Napisał później: Myśl, że nauka powinna odkryć mniej barbarzyński sposób, przyszła naturalnie.

Bell przypomniał sobie wcześniejsze eksperymenty z indukcją elektromagnetyczną. Podczas pracy nad telefonem zauważył, że metal w pobliżu przewodów powoduje zakłócenia. Postanowił to wykorzystać – skonstruować urządzenie, które pozwoli zlokalizować kulę w ciele prezydenta bez naruszania tkanek.
Wynalazek, który mógł uratować prezydenta. Bell buduje pierwszy wykrywacz metali
Wraz ze swoim asystentem Williamem Tainterem rozpoczął intensywne prace w laboratorium w Waszyngtonie. Korzystając z notatek dotyczących tzw. induction balance, zbudował urządzenie oparte na cewkach i telefonicznej słuchawce. Kiedy w pobliżu znalazł się metal, w słuchawce rozlegał się cichy dźwięk – właśnie ten efekt miał pomóc w odnalezieniu pocisku.
Bell testował urządzenie na różnorodnych obiektach: drewnie, tuszach zwierzęcych, a nawet na weteranach wojny secesyjnej, którzy mieli w ciele kule. Wyniki były zaskakująco dobre. Pisał w notatkach:
Gdy ołowiana kula zbliżała się do cewki, w słuchawce telefonu słyszano wyraźne pukanie.
Wieść o eksperymencie dotarła do prasy. Do laboratorium przybywali naukowcy z Harvard University, a rząd udostępnił Bellowi ogromne baterie z Kapitoru. Udoskonalenie wynalazku stało się sprawą narodową.
Pierwsze próby leczenia Jamesa Garfielda
26 lipca 1881 roku Bell pojawił się w Białym Domu z urządzeniem przypominającym skrzyżowanie telefonu i drewnianej skrzynki. Eksperyment nie powiódł się – w słuchawce słychać było tylko szum. Problemem był kondensator, który zakłócał sygnał. Bell wrócił do laboratorium i rozpoczął poprawki.
Cztery dni później wrócił z ulepszoną wersją. Niestety, napotkał przeszkodę nie techniczną, lecz ludzką. Dr Bliss, przekonany, że kula tkwi po prawej stronie ciała, pozwolił badać tylko tę część. Bell – człowiek łagodny i unikający konfliktów – nie sprzeciwił się.
Przesuwał cewkę po prawej stronie klatki piersiowej Garfielda, nasłuchując w słuchawce. Urządzenie nie wskazało niczego. Bell podejrzewał, że zakłócenia powoduje metal w łóżku, ale jego słowa zignorowano. Eksperyment uznano za „nieskuteczny”.
Późniejsze wydarzenia potwierdziły, że urządzenie działało – tylko szukano w złym miejscu. Kula znajdowała się po lewej stronie, tuż przy śledzionie. Bliss, kierując się błędnym przekonaniem, doprowadził do fiaska całej akcji.
Medycyna zawiodła. Śmierć prezydenta Garfielda
Mimo upałów sięgających 40°C, lekarze nie zaprzestawali badań. Garfielda karmiono lewatywami z mleka i whisky, a jego pokój przekształcono w prymitywną chłodnię – Korpus Inżynierów Marynarki Wojennej USA zbudował system chłodzenia z bloków lodu i mokrych tkanin. To była pierwsza forma klimatyzacji w historii medycyny.
Garfield tracił siły z dnia na dzień. W ciągu dwóch miesięcy schudł z 90 do 60 kilogramów, cierpiał z powodu ropni, gorączki i halucynacji. 6 września przewieziono go do Long Branch w stanie New Jersey – wprost nad ocean. Aby uniknąć wstrząsów podczas podróży, Pennsylvania Railroad w ciągu jednej nocy wybudowała specjalny tor kolejowy prowadzący pod drzwi jego letniej rezydencji.
Tam, 19 września 1881 roku, James Garfield zmarł w ramionach żony Lukrecji. Sekcja zwłok ujawniła prawdę: kula utknęła po lewej stronie ciała, w miejscu, którego Bliss zabronił Bellowi przeszukiwać. Gdyby wynalazcy pozwolono działać swobodnie, być może historia potoczyłaby się inaczej.
Bell po tragedii i narodziny technologii przyszłości
Choć eksperyment zakończył się niepowodzeniem, Alexander Graham Bell nie porzucił swojego wynalazku. Udoskonalił go w laboratorium w Bostonie, zwiększając zasięg i dokładność. Wkrótce jego „induction balance” stał się podstawą konstrukcji pierwszych wykrywaczy metali, używanych do odnajdywania kul, złota, a później – min i kabli podziemnych.
Dziś oryginalne urządzenie Bella można zobaczyć w Alexander Graham Bell National Historic Site w Baddeck, Cape Breton w Kanadzie. Tam, w swojej posiadłości, Bell kontynuował badania nad telefonem, lotnictwem i hydroplanami. Paradoksalnie, porażka z Garfieldem przyczyniła się do jednego z największych postępów technologicznych XIX wieku.
Bell i Garfield – symbol epoki przejścia
Historia tego, jak Abraham Graham Bell leczył Jamesa Garfielda, jest czymś więcej niż tylko opowieścią o jednym wynalazku. To starcie dwóch światów: nauki i tradycji, eksperymentu i rutyny, otwartości i pychy.
Bell reprezentował przyszłość – wiarę w postęp i moc techniki. Dr Bliss był uosobieniem przeszłości – przekonania, że autorytet lekarza jest nieomylny. Ich współpraca skończyła się klęską, ale to właśnie dzięki niej świat nauczył się, że nawet w leczeniu potrzeba pokory wobec faktów.
Guiteau, morderca prezydenta, podczas procesu oświadczył: Zabiłem Garfielda, ale nie zabiłem go naprawdę. To lekarze go dobili. Choć jego słowa miały wybielić winę, nie były całkiem pozbawione sensu. W epoce, gdy bakterie uważano za wymysł, a antyseptyka była „europejską modą”, nawet najlepszy wynalazek nie miał szans.
Nauka, która przyszła za późno
Śmierć Garfielda miała daleko idące konsekwencje. Wstrząśnięte społeczeństwo zażądało zmian. W 1883 roku uchwalono Pendleton Civil Service Reform Act, który ograniczył system patronatu i „łupów politycznych”, z którego wywodził się Guiteau. Dla medycyny była to lekcja pokory. W kolejnych latach amerykańscy chirurdzy wreszcie przyjęli zasady Listera, a szpitale zaczęły stosować sterylizację i aseptykę.
W wyniku tej tragedii rozwinęła się też nowa gałąź nauki – medycyna techniczna, łącząca inżynierię z diagnostyką. Bell zapoczątkował coś, co dziś znamy jako biomedyczne urządzenia diagnostyczne – od wykrywaczy metali po rezonans magnetyczny.
Dramat z 1881 roku to symbol całej epoki. W jednej scenie – łóżko chorego prezydenta, pochylony nad nim wynalazca z urządzeniem przypominającym telefon i pewny siebie lekarz odrzucający fakty – widać narodziny nowoczesności.
Bell nie zdołał uratować Garfielda, ale jego idea przetrwała. Dzięki niemu świat zrozumiał, że technologia może wspierać medycynę, ale tylko wtedy, gdy człowiek nauki i lekarz idą w jednym kierunku.
To opowieść o genialnym umyśle, który chciał pomóc – i o systemie, który nie pozwolił mu tego zrobić. Gdyby Alexander Graham Bell mógł dziś zobaczyć, jak jego skromny „induction balance” stał się narzędziem chirurgów, archeologów i służb bezpieczeństwa, pewnie uśmiechnąłby się z goryczą. Bo jego wynalazek działał już wtedy. Tylko nikt nie chciał go posłuchać.
Bibliografia:
- Ackerman K. D., The Garfield Assassination Altered American History, But Is Woefully Forgotten Today, „Smithsonian magazine” [dostęp: 17.09.2025].
- Alexander Graham Bell and The President Who Was Shot, backyardhistory.ca [dostęp: 31.10.2025].
- Bellamy J., A Stalwart of Stalwarts: Garfield’s Assassin Sees Deed as a Special Duty, „Prologue Magazine”, 2016, vol. 48, No. 3.
- Famous Inventor Tried to Help Save President’s Life, nps.gov [dostęp: 31.10.2025].
- James A. Garfield, History.com, [dostęp: 17.09.2025].
- James A. Garfield, National Park Service [dostęp: 20.09.2025].
- Pendleton Act (1883), National Archives [dostęp: 17.09.2025].