Tajna Warszawa okładka

Tajna Warszawa | Recenzja

Jacek Dehnel, Tajna Warszawa. Czyli historie zbrodni, kradzieży i oszustw w międzywojennej stolicy opisane w tygodniku „Tajny Detektyw”

A gdyby tak… wybrać się na spacer po międzywojennej Warszawie? Zjeść obiad w jednej z restauracji, zajrzeć do księgarni albo do jubilera, wieczorem pójść do teatru i zanocować w jednym z hoteli… Tylko czy dotrzemy do tego hotelu? Zaułki nocnej Warszawy były przecież świadkami niejednej zbrodni. Nieeee, samotna eskapada może być niebezpieczna. Zdecydowanie lepiej poznać tajemnice warszawskiego dwudziestolecia międzywojennego w towarzystwie przewodnika. Tak się składa, że mogę kogoś takiego polecić. Nazywa się Jacek Dehnel i w książce Tajna Warszawa podąża śladami głośnych kryminalnych historii opisanych w tygodniku „Tajny Detektyw”.

Wydanie

Tajna Warszawa to zbiór 31 tekstów publikowanych wcześniej na blogu autora, a także na łamach warszawskiej „Gazety Wyborczej” oraz „Vouge Polska”. Przedstawione historie oparte są na artykułach ukazujących się w dwudziestoleciu międzywojennym w „Tajnym Detektywie”.

Książka jest dopieszczonym wydawniczo cackiem. Wszystko się tu zgadza. Tekstura okładki i papieru, fonty, układ graficzny – wszystko to nawiązuje nie tylko do opisanego okresu historycznego, ale również do „Tajnego Detektywa”. Każda z historii uzupełniona jest ilustracją oryginalnego artykułu. Oprócz tego tekst przetykany jest mnóstwem fotografii opatrzonych krótkimi opisami. Książkowe sroczki, które (tak jak ja) uważają, że szata zdobi książkę, będą usatysfakcjonowane.

Oczywiście nie samym wizualnym zachwytem czytelnik żyje. Na szczęście wnętrze Tajnej Warszawy jest równie interesujące.

Czym był „Tajny Detektyw”?

„Tajny Detektyw. Ilustrowany Tygodnik Kryminalno-Sądowy” to z pewnością nietuzinkowy tytuł na rynku prasowym międzywojennej Warszawy. Jacek Dehnel określa go jako jeden z pierwszych tabloidów na polskim rynku. Jednocześnie nie powinno się go mierzyć tą samą miarą, co współczesne gazety tego typu.

Dzięki ilustracjom artykułów, czytelnik sam może przekonać się, że to, co autor pisze o Tajnym Detektywie jest prawdą: Artykuły, nawet jeśli epatowały przemocą i seksem, pisane były językiem literackim, z pewnymi ambicjami reporterskimi oraz licznymi odniesieniami do kultury wysokiej, co wyróżniało je na tle prasy brukowej*.

Warto zaznaczyć, że choć autor bazował na sprawach opisanych w tabloidzie, opowiedział je po swojemu, dając im, nomen omen, nowe życie.

Miasto, którego już nie ma

Już na samym początku autor przypomina o ważnej rzeczy: wydarzenia, o których czytamy, miały miejsce w „Warszawie niezburzonej”. Większość budynków nie przetrwała II wojny światowej. Współcześnie nie ma już wielu miejsc, w których żyli i popełniali zbrodnie (lub padali ich ofiarą) bohaterowie Tajnej Warszawy.

Międzywojenna Warszawa była miastem kosmopolitycznym i tętniącym życiem. Z jednej strony jej ulice kipiały przepychem i bogatym życiem kulturalnym, z drugiej natomiast zaułki pełne były przemocy i biedy.

Łatwo można się w tym pogubić, ale autor spieszy czytelnikowi z pomocą. Każda z historii poprzedzona jest opisem ułatwiającym odnalezienie się w topografii dawnej Warszawy. Otrzymujemy informacje między innymi o tym, czy dany budynek nadal istnieje lub co obecnie znajduje się na jego miejscu. Autor tłumaczy również realia towarzyszące wydarzeniom. Nakreśla tło, wyjaśnia zależności, np. koszt wykonania wówczas operacji plastycznej (!) w przeliczeniu na pensje różnych grup zawodowych.

Kryminalne zagadki Warszawy

Jakkolwiek by to nie brzmiało, lektura Tajnej Warszawy była doskonałą rozrywką, choć niektóre historie były makabryczne.

Autor bawi się słowem – suche fakty akt sądowych i informacje z „Tajnego Detektywa” okrasza barwnymi opisami i momentami ma naprawdę cięty humor, idealnie pasujący do „scenerii” wydarzeń. Dodaje subiektywne komentarze, często bezpruderyjnie i nonszalancko, ale wciąż z pewną elegancją i estetyką, która świetnie wpisuje się w klimat warszawskiego dwudziestolecia międzywojennego.

Wystarczy spojrzeć na niektóre tytuły tekstów: „Biust sportsmenki i brudne konowały”, „Banda szantażystów, czyli zgubne skutki czytania książek”, „Bo to stara kobieta była”. Niestety, pod chwytliwymi tytułami kryją się ludzkie tragedie i zbrodnie mrożące krew w żyłach.

W Tajnej Warszawie otrzymujemy przekrój najgorszych ludzkich cech i zachowań: chciwość żądze, okrucieństwo, niedbalstwo, szantaże, dewiacje seksualne. Niektóre zbrodnie były podyktowane wyrachowaniem, inne natomiast wynikały z silnych emocji lub załamań nerwowych. Skutek zawsze był ten sam: ktoś poważnie ucierpiał lub stracił życie.

Jednocześnie nie brakowało sytuacji absurdalnych, czy wręcz zabawnych. Bywało i tak, że punktem wyjścia do kryminalnej historii stawało się… wróżenie z pośladków, a urzędowy kat Warszawy stał się celebrytą, któremu do głowy uderzyła woda sodowa.

Zaskakujące jest również to, jak wiele aspektów może mieć zbrodnia i rozwikłanie zagadki kryminalnej. Zdarzały się bowiem historie jak żywcem wyjęte z serialu „CSI”, gdzie kluczem do rozwiązania sprawy mogło być kilka włókien pochodzących z wełnianej chusty. Zdarzały się również włamania na miarę „Mission: Impossible”, jak w przypadku sprawy „Strzelba Napoleona, czyli wielki skon na muzeum”. Jak się okazuje, nawet instytucje kultury, takie jak muzea czy biblioteki nie były bezwarunkowo bezpieczne.

Tajna Warszawa – podsumowanie

Książka Jacka Dehnela to pozycja warta uwagi dla każdego miłośnika „true crime”. Daje również wgląd w funkcjonowanie międzywojennej prasy i pokazuje, że ludzie od zawsze pragną sensacji. Tajną Warszawę czytało się rewelacyjnie i zdecydowanie jest to książka warta polecenia.


Wydawnictwo Agora
Ocena recenzenta: 5/6
Aleksandra Bernatek-Krakowiak


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora.

Comments are closed.