S. Wierzbiński, U boku bazyleusa. Frankowie i Waregowie w cesarstwie bizantyńskim w XI w.
Dla przeciętnego Polaka tematyka Bizancjum jest praktycznie nieznana. Ze szkoły kojarzy się Justyniana oraz upadek Konstantynopola. Książka Szymona Wierzbińskiego przenosi nas do XI wieku, w którym silną pozycję w państwie miały oddziały złożone z najemników – w tym z tytułowych Franków oraz Waregów.
Historia Bizancjum jest o
tyle fascynująca, że z jednej strony jest to kontynuacja starożytnego Imperium
Rzymskiego, a z drugiej to początek nowego, średniowiecznego tworu, który
odegrał istotną rolę w historii. Na szczególną uwagę zasługuje wojskowość,
łącząca tradycje rzymskie, nazewnictwo greckie oraz dopasowująca się do realiów
średniowiecza.
Będąc miłośnikiem militariów nie mogłem przejść obojętnie obok tejże pozycji.
Początek wyznacza
rozdział wprowadzający do głównego tematu książki. Otrzymujemy przy tym sporą
dawkę informacji. Jednak co istotne, bez poprzedniego przypomnienia lub
zapoznania się z tamtejszą terminologią, przejście przez kolejne strony może
być albo trudne
i nużące albo niezrozumiałe. Kolejny rozdział to przedstawienie problemów, z
jakimi musiało się borykać Bizancjum w X i XI wieku. Przy okazji dowiadujemy
się o okolicznościach powstania gwardii wareskiej, do której należeli tytułowi
Frankowie oraz Waregowie.
O ówczesnym znaczeniu tych nazw dowiadujemy się od autora w trakcie dalszego
wywodu. Trzeci rozdział omawia kwestię rekrutacji do gwardii. Wbrew pozorom
„cywilizowani” Romajowie przyjmują na służbę stojących niżej cywilizacyjnie
Rusów, Waregów, Anglosasów. Pomimo znacznej odległości Skandynawii, Wysp
Brytyjskich czy Rusi od Bizancjum, mieszkańcy wyżej wymienionych regionów
chętnie udzielają swe usługi cesarzom. To sprawia, że ówcześni kronikarze piszą
o najważniejszych z nich. Niektórzy dowódcy poprzez służbę w armii
bizantyjskiej zdobywają doświadczenie, które mogą później wykorzystać w
rodzinnych stronach. Zwłaszcza w przypadku mieszkańców Skandynawii mamy
świadectwa zawarte w źródłach, jakimi są sagi. Dwa kolejne rozdziały opisują
funkcjonowanie obcokrajowców w machinie wojennej Bizancjum. Pokazane są ich słabe
i dobre strony, a także kampanie i wojny, w których brali udział. Rozdział
szósty jest na tyle ciekawy, że opisuje system wynagradzania żołnierzy, jak
wyglądał dwór cesarski w omawianym okresie oraz czy była możliwa dla
obcokrajowca kariera w Bizancjum. Przyziemny charakter tej części książki jest
zdecydowanie bliższy zwykłemu czytelnikowi. Ostatni rozdział dotyczy wzajemnych
opinii, relacji oraz stereotypów na temat trzech głównych grup – Greków,
Franków oraz Waregów. Pomimo niewątpliwie ważnej roli, jaką odgrywali
obcokrajowcy, to nie uniknęli oni złych plotek na swój temat. Ale będąc szczery
było tak od zawsze, odkąd ludzie istnieją, więc jest to nie do uniknięcia nawet
dzisiaj. Całość książki kończą spisy, aneks i bibliografia.
Siadając do lektury
musiał odświeżyć swoją wiedzę na temat wojskowości bizantyjskiej. Autor
wprowadza nazewnictwo greckie, zwłaszcza na początku ogrom pojęć może co
niektórych przerazić. Praca ta ma charakter naukowy, stąd mamy tu do czynienia
z licznymi przypisami i pozycjami bibliograficznymi. Mnogość źródeł działa
zdecydowanie na plus.
W książce brakowało mi dwóch rzeczy. Po pierwsze map, chociażby
przedstawiającej Bizancjum i jego sąsiadów w XI wieku. Moim zdaniem byłby to
dobry pomysł, gdyż utrwaliłoby to nabyte wiadomości. Po drugie jakieś drobne
ilustracje, przedstawiające wojowników wchodzących w skład gwardii wareskiej.
Możliwość zobaczenia takiego człowieka, z pełnym ekwipunkiem, dałoby większy
ogląd na poznawany temat.
Podsumowując, pozycja ta jest ogromną dawką informacji, dzięki której można się wiele dowiedzieć na temat straży wareskiej. Ze względu na swój naukowy charakter oraz specyficzny język, książka ta przeznaczona jest dla pasjonatów tematu oraz historyków, zajmujących się historią wojen oraz Bizancjum. Pomimo wcześniej wymienionych drobnych wad oceniam dzieło Wierzbińskiego bardzo wysoko.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
Ocena recenzenta: 6/6
Sebastian Konopka
