Utracone cywilizacje okładka

Utracone cywilizacje. Jak rozkwitały i upadały imperia |Recenzja

Paul Cooper, Utracone cywilizacje. Jak rozkwitały i upadały imperia

Profesor Jerzy Strzelczyk opublikował kiedyś książkę o ciekawym tytule Zapomniane narody Europy. Traktowała ona o państwach i narodach których już nie znajdziemy na mapach, choć zaznaczyły swoją obecność w historii. W przypadku książki Utracone cywilizacje mówimy o znacznie szerszym – światowym ujęciu. Czy udanym? Są pewne niedociągnięcia …

Wszystkie historie cywilizacyjnego końca i klęski, które opowiedziałem, to nasza wspólna historyczna narracja – dotyczą nas one w takim stopniu jak każdy egzaltowany pomnik, który czcimy, lub każda wielka dziejowa epopeja.

Tak autor opisuje intencje, które przyświecały mu w pracy nad książką. Nie brakuje w niej wielu, często bardzo uniwersalnych refleksji. Czy są jednak trafne?

Paul Cooper jest angielskim historykiem. Anglojęzycznym czytelnikom dał się poznać za sprawą powieści historycznych. W tym przypadku podjął się nieco ambitniejszego zadania.

Należy przyznać, że nie brakuje mu stosownego przygotowania. Pracował jako archiwista, dziennikarz i edytor. Jego powieść River of Ink została określona przez The Times mianem „niecodziennego debiutu”. Jest także autorem niezwykle popularnego podcastu „Fall of Civilizations”, poświęconego właśnie dziejom upadłych cywilizacji.

Zawartość i wydanie

Jak to często bywa w przypadku tytułów prac dotyczących szerokiej tematyki, mamy tu do czynienia z pewnym uproszczeniem. Co zrozumiałe, lekko doprawionym marketingiem gdyż „utracone” w tytule cywilizacje zostawiły po sobie przecież spuściznę. Często wręcz ogromną.

Zostawiając jednak rozważania semantyczne wypada wymienić jakie cywilizacje autor określił takim mianem. Książka uporządkowana jest chronologicznie i podejmuje tematykę związaną z: Summerami, Asyryjczykami, Kartaginą, dynastią Han, rzymską Brytanią, Majami, Imperium Khmerów, Bizancjum, Królestwem Widźajangaru, Songhajem, Aztekami, Inkami i mieszkańcami Wyspy Wielkanocnej.

Całość podzielona jest na trzy części – świat starożytny, średniowieczny oraz „zderzenie światów”. W tej ostatniej autor opisuje burzliwe acz ciekawe sytuacje kiedy dochodziło do interakcji pomiędzy opisywanymi cywilizacjami a Europejczykami.

Na końcu umieszczono przypisy i bibliografię. Dość skromną jak na tak ogromny zakres tematyczny, ale ma to swoje uzasadnienie, o czym dalej.

Na pochwałę zasługuje wykres umieszczony jeszcze przed wstępem. Zaznaczono na nim lata istnienia tytułowych cywilizacji w zbiorczym ujęciu na przestrzeni tysięcy lat.

Książka zawiera mapy, fotografie i różnorakie rysunki w formie czarnobiałej oraz kolorowej. Biorąc pod uwagę, że tematyka to ciekawa propozycja intelektualnej podróży w czasie i przestrzeni, map jest nieco mało. A szkoda gdyż to nieco zaniedbany element.

Ukazała się nakładem wydawnictwa Znak-Horyzont i jest to tłumaczenie publikacji z 2024 roku, wykonane przez Arkadiusza Bugaja. Wydano ją w twardej oprawie. Dostępna jest także w formie e-booka i audiobooka.

Co do jakości papieru, czcionki i edycji nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Są po prostu schludne. Jak zwykle wydawnictwo robi w tym zakresie dobrą robotę.

Zastanawiający jest jednak projekt okładki. Porównując ją z okładką oryginału można odnieść wrażenie, że nie jest to najbardziej udana koncepcja. Oczywiście to kwestia osobistych odczuć estetycznych dlatego nie chcę kategorycznie oceniać. Na mnie nie zrobiła najlepszego wrażenia.

Ocena

Książka pod wieloma względami przypomina wspominaną na początku pracę polskiego historyka, choć oczywiście w innym ujęciu. W sensie swoistej podróży po dziejach państw, przypomina nieco Na krańce świata. Podróż historyka przez historię autorstwa Normana Daviesa.

Niekłamaną zaletą tej pracy jest jasna i przystępna narracja, niekiedy bardzo malowniczo ubarwiana wyobrażeniami o życiu codziennym opisywanych społeczeństw. To z całą pewnością popularnonaukowa praca. Nie doszukiwałbym się w niej nowych odkryć, a raczej ciekawej prezentacji stanu badań, a przynajmniej pewnego jego wyboru.

Sądzę, że z perspektywy czytelnika to naprawdę przyjemna propozycja intelektualnej podróży po dziejach starożytnych, i z europejskiej perspektywy – średniowiecznych cywilizacji. Autorowi nie brakuje ciekawych i słusznych refleksji, a jego kunszt pisarski zasługuje na docenienie. Jednak jak to się mówi „diabeł tkwi w szczegółach” o czym poniżej.

Pewną niezręcznością w książce jest pojęcie „rzymskiej Brytanii” jako cywilizacji. Sam autor tłumaczy, że posługuje się tym terminem w odniesieniu do dużych, wysoce zorganizowanych społeczeństw. Oczywiście, ma prawo przyjąć taką definicję, ale porównywać plemiona brytyjskie do Azteków czy Summerów jest delikatnie mówiąc niezbyt rozsądne. Jak zestawimy ten wątek jeszcze np. z rozdziałem poświęconym Bizancjum, to robi się zupełnie komicznie.

Domyślam się, że autor wplótł ten wątek ze względu na swoje zainteresowania badawcze, ale z tego powodu koncepcja książki kompletnie się mu rozjeżdża. Przecież nie było czegoś takiego jak „cywilizacja wysp brytyjskich”. Autora wręcz nieprzyzwoicie poniosła wyobraźnia w tej kwestii.

Przyjmując takie myślenie jak powyżej, nie trudno dojść do wniosku, że tak pojmowanych „cywilizacji” autor pominął całe mnóstwo.

Pomijając jednak ten niezbyt szczęśliwy wątek, ogółem książkę czyta się dobrze. Polecam ją osobom ogólnie zainteresowanym dziejami pozaeuropejskiej historii. Jeśli ktoś szuka przystępnie napisanej i zdecydowanie popularnonaukowej publikacji o dziejach wcześniej wymienionych cywilizacji ta książka będzie przyjemną lekturą.


Wydawnictwo Znak Horyzont
Ocena recenzenta: 4/6
Maciej Kościuszko


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak Horyzont. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.