W tajnej służbie II Rzeczypospolitej t. IV Fortel | Recenzja

K. Goluch, W tajnej służbie II Rzeczypospolitej t. IV. Fortel

Recenzja ostatniego tomu – W tajnej służbie II Rzeczypospolitej t. IV. Fortel. Wszystko, co dobre kiedyś musi się skończyć. Prawda ta odnosi się również do książek. Ale czy historia kiedyś się kończy? Chyba nie. Także i zaczęta wojna kiedyś musi wskazać zwycięzcę. Ona na kartach książki jeszcze trochę potrwa, bowiem tak naprawdę tam dopiero się rozpoczęła. Nie to jest jednak najważniejsze. Świadczą o tym losy naszych bohaterów w kolejnej części „Tajnej służby”.

Byłem bardzo zaskoczony, kiedy odebrałem paczkę z kolejnym tomem powieści – W tajnej służbie II Rzeczypospolitej t. IV. Szczerze mówiąc sądziłem, że to część trzecia będzie tą ostatnią – w końcu tak rozumiemy pojęcie trylogii. Najwyraźniej jednak Autor miał na tyle dużo pomysłów, że trudno było je wszystkie zmieścić w pierwotnie przyjętej konwencji. Fakt ten jedynie doskonale świadczy o jego umiejętnościach pisarskich i szerokiej wyobraźni. Podkreślałem już to wielokrotnie, ale byłbym  niesprawiedliwy, gdybym nie pochwalił tego ponownie. Trzeba umieć utrzymać czytelnika w pełnej gotowości przez ponad 1200 stron. Niezwykle rzadko zdarza się, że wszystkie części są tak ciekawe, że w zasadzie trudno jest wskazać, która z nich jest najlepsza.

Tym razem centrum wszystkich wydarzeń stają konferencja wersalska i wyprawa na Wilno. Dzieli je setki kilometrów, ale trudno sobie wyobrazić bez nich tamtejszą i dzisiejszą Polskę. Przecież to negocjacje w pałacu Ludwika XIV pozwoliły na to, aby nasza ojczyzna mogła realnie powrócić na mapy Europy. Kwestia wileńska miała z kolei dwa znaczenia. Pierwsza to właściwości strategiczne tego miasta, jako pewnego rodzaju bastionu przed rozpędzającą się bolszewicką nawałą. Nie bez znaczenia były także osobiste poglądy i przywiązanie Komendanta do Litwy i ziem litewskich. Nikt nie wyobrażał sobie, aby te tereny nie były częścią polskich granic. Wszystko to, co napisałem znajduje swoje odzwierciedlenie w tekście. Nie mogło również zabraknąć wątków fikcyjnych, które również są bardzo wciągające dla czytających. Najistotniejsze z nich to dzieje Tomasza oraz Iwana Saszkina. Udało się także znaleźć i unieszkodliwić szpiega w polskim departamencie wywiadu.

Dość sporo miejsca zajmują w tomie IV wątki związane z Ignacym Paderewskim i Romanem Dmowskim, którzy walczą o rolę i pozycję Polski w powojennym świecie. Można odnieść wrażenie, że ich misja jest kompletnie bez znaczenia, a wszelkie plany zostały już wcześniej przygotowane i to bez pytania ich o zdanie. Nic bardziej mylnego. Ich niezłomna postawa, pomimo dzielących ich różnic pokazała, że w najbardziej pryncypialnych sprawach Polacy są jednością i przez to są silni. Doskonale zostało to pokazane na przykładzie ich głębokich i całościowych charakterystyk, które stały się częścią tego ostatniego tomu. Dostrzegam jednak pewien dystans do postaci Romana Dmowskiego. Jestem bardzo ciekawy, czy to celowe, czy też stało się dziełem przypadku.

Niestety, w części czwartej, Autor chyba nie do końca właściwie rozłożył materiał. Przez to niektóre wątki albo kończą się dość dziwnie, albo nie kończą się w ogóle. Jeśli od razu w zamyśle pisarza powstał tom V to świetnie. Jeśli jednak nie, to wielka szkoda. Czytelnik ma przecież prawo poznać losy wszystkich bohaterów od początku do końca i wyrobić sobie ostateczną opinię na ich temat. Znów muszę też zauważyć, że rozdziały są nieco zbyt długie i mogą powodować znużenie. Nie jest to częste, ale mnie się zdarzyło. Może zatem warto czasem coś skrócić lub streścić, aby uzyskać zamierzony efekt. Z podziwem jednak analizowałem jak od pierwszej do ostatniej strony w każdej z części Autor prowadzi spójny i logiczny wywód, nie gubiąc się w gąszczu bohaterów oraz historycznej faktografii. Coś bardzo rzadko spotykanego. Co ciekawe, dopiero teraz uświadomiłem sobie, że w książce, poza Stalinem, chyba żadna postać nie jest zupełnie, z gruntu negatywna. W swych zasadniczych zrębach część czwarta nie odstaje od swych poprzedniczek i wynika z nich bezpośrednio. Nie tworzy jakiejś odrębnej fabuły.

Zakończenie każdej lektury skłania do podsumowań i wniosków. Cały ten cykl okazał się naprawdę wyjątkowy. Składają się na to wszystkie te cechy, które przedstawiałem w recenzji pozostałych tomów. Na rynku pojawił się pisarz, który potrafi przedstawić może nieco zakurzone fakty w taki sposób, że człowiek z każdą kartką zastanawia się co będzie dalej. Zupełnie szczerze powiem, że dawno nie czytałem czegoś tak oryginalnego. Książki takie jak te na swoim przykładzie pokazują, iż historia nie jest tylko zbiorem nudnych postaci i zdarzeń, które należy wykuć na pamięć i zdać. Okazuje się, że  przy jej znajomości oraz pasji uda się stworzyć dzieło od którego nie da się tak oderwać. Słowa dzieło używam tutaj nieprzypadkowo. Jeśli gdzieś między tomami przestawiłem wydarzenia to przepraszam. Oby z roku na rok pojawiało się coraz więcej powieści historycznych. Owoce takich działań powinny pojawić się dość szybko.

Ostatnie słowa kieruję do Pana Krzysztofa.  Budząc te postaci do życia, dokonał Pan czegoś niebywałego. Widać, że historia jest Pana drugą skórą, a skoro – cytując Cezara-„kości zostały rzucone” z niecierpliwością czekam na V tom przygód Wiktora i spółki. Zżyłem się bowiem z nimi dość mocno. Nie może Pan zrezygnować tuż przed metą. Szkoda byłoby zmarnować potencjał drzemiący w tej serii. Oczami wyobraźni widzę nawet scenariusz filmowy. Mam nadzieję, że w przyszłości się nie zawiodę.

Wydawnictwo: Novae Res

 Ocena recenzenta: 6/6

Dominik Majczak

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*