Warszawa 1944 | Recenzja

Metoda i Prawda – krajobraz walk Powstania

Pomimo powtarzającego się scenariusza: ostrzeliwanie, budowanie barykad, bombardowanie i spychanie walczących Powstańców, każda dzielnica, dzięki podkreśleniu przez autorkę jej unikatowej architektury, została ukazana w oryginalny sposób. Wystarczy dosłownie parę chwil niedzielnego spaceru trasą tzw. marszu Mokotowa i krótka wizyta na ulicy Miodowej na Starym Mieście, by stwierdzić, że walki powstańcze, dzięki topografii lokalnego miejsca, przybierały niemalże każdorazowo postać zróżnicowaną. Inaczej bowiem przeprowadzano Powstanie na Mokotowie, w którym oprócz głównej arterii w urbanistyce dominowały malownicze wille, niż na gęsto zabudowanej „średniowiecznej” Starówce, która dzięki licznym oknom stanowić mogła dogodną lokalizację dla strzelców Armii Krajowej. A. Richie odmalowuje wyjątkowość dzielnic Warszawy w sposób dotąd – w moim przekonaniu- niespotykany. Każdy z rozdziałów traktujących o zmaganiach powstańczych, rozpoczyna się sumarycznym opisem historii danej dzielnicy, sprawiając, że teren Powstania przestaje być abstrakcyjną makietą, uzyskującą jedynie status przelotnego pola bitewnego. Kontekst, jaki dzięki temu wykrystalizowała A. Richie, sprawia, że Warszawę można ujrzeć nie tylko jako tętniącą życiem kulturalną perły północy, lecz także jako metropolię z wielkimi tradycjami, sławetnymi kawiarniami, gdzie przesiadywali czołowi pisarze okresu międzywojennego, oraz dorabiający miejscowi przedsiębiorcy. Jest to kolejny wielki plus owej publikacji, która oprócz rzetelnego przedstawienia losów Powstania Warszawskiego, równie umiejętnie ukazuje dzieje samej Warszawy jako miasta, które stało się świadkiem swej zagłady i –przyznajmy to otwarcie – nie wróci już nigdy do takiej świetności.

To, za co cenię książkę Warszawa 1944 najbardziej, to hermeneutyczna metoda komponowania faktów, często traktowanych jako wydarzenia izolowane w innych publikacjach tyczących się Powstania Warszawskiego. W przypadku książki A. Richie, wszystkie wydarzenia wzajemnie się przenikają. Nie ma śladów tzw. białych plam, w których pewne fakty wrzucone są od tak, tylko i wyłącznie po to, aby oddać cześć potrzebie utrzymania publikacji w ryzach historyczności. Warsztat narratorski autorki jest – mówiąc dobitnie – wprost imponujący.

Najczęściej na jego strukturę składają się na dwa poziomy – wertykalny oraz horyzontalny. Jeżeli pod wertykalnym umieścimy decyzje militarno-polityczne, zapadające w dowództwie Armii Krajowej, to horyzontalnym poziomem możemy określić ten wymiar, w którym skutki tych decyzji odnoszą się do życia mieszkańców Warszawy oraz losów Powstańców. Zgrabność składania owych elementów w całość jest największą zaletą książki i wątpię, czy przez najbliższy czas komuś uda się na tym gruncie równie sprawnie przedstawić opowieść o Powstaniu Warszawskim.

Rozkazy płynące odgórnie- przeplatają się z poszczególnymi życiorysami i zostają odczytane z kart prywatnych pamiętników osób będących świadkami tamtego czasu. Dzięki takiej konstrukcji, obok rzetelnego zestawiania faktów znanych powszechnie, całość powstańczych walk zostaje wkomponowana w przemawiające do wyobraźni, prywatne zapiski ze wspomnień bohaterów owych wydarzeń. Dzięki temu Powstańcy tracą nie tylko swą bohaterską anonimowość, lecz samo „rzemiosło” powstańczego dnia codziennego, ukazane zostaje w różnorodnych barwach. Dzięki odmalowaniu bogatej palety perspektyw[1] bohaterowie nabierają w pełni „ludzkiego kształtu”. Co więcej, autorka nie umieszcza swej perspektywy wewnątrz powstania. Wraz ze biegiem wydarzeń i mijaniem kolejnych dni walki, czytelnik niemal na bieżąco, będzie mógł śledzić zmiany decyzyjne dokonujące się w układach walczących mocarstw oraz komentarzach w prasie międzynarodowej odnoszących się do Powstania Warszawskiego. I tutaj kolejny plus dla autorki za przytoczenie szeregu krytycznych wystąpień publicznych dotyczących abstynencji militarnej aliantów. Cenne, wydaje się przypomniane przez A. Richie, a często pomijane w literaturze przedmiotu, wypowiedzi George Orwella. Będzie to niezwykle ważne, aby móc w pełni zrozumieć zachowanie armii sowieckiej na Czerniakowie i jej bierny ogląd lewej strony Wisły.

Oczywiście samo zestawienie wielości perspektyw nie może przekazać czytelnikowi pulsującej życiem historii, gdyby nie literacki kunszt autorki. Kunszt ów jest najwyższych lotów, co skutkuje tym, że tzw. sucha faktografia, przemienia się w bijącą życiem historię poszczególnych ludzi, mających swe plany i marzenia, cierpiących i tracących nadzieje. Żeby ukazać zaledwie próbkę przebiegu tej retrospekcji, wystarczy przyjrzeć się – śmiem twierdzić – najlepszemu fragmentowi w książce A. Richie. Mowa tutaj o rozdziale, który opisuje los Ochoty i Woli (Zwały trupów).

Dzięki niezwykłej umiejętności tkania spójnej opowieści, wszystkie pozornie nieprzystające do siebie wydarzenia, dodają smaku finalnej kompozycji, sprawiając, iż książkę – pomimo swej objętości ­ pochłania się z tak sporą dozą emocji, jaka towarzyszyć może niejednej sensacyjnej projekcji filmowej. Muszę się przyznać, że przez dwa dni w których przyszło mi czytać Warszawę 1944, dosłownie nie mogłem rozstać się książką. Zabierałem ją ze sobą niemal wszędzie, co budziło momentami salwy śmiechu ze strony obserwujących mnie osób. Tyczyło się to zwłaszcza tych momentów, w których chcąc dokończyć jakiś rozdział, skupiony na ostatnich wersetach stron, nie zwracając uwagi na czynione przez siebie zabiegi manualne, zdarzało mi się solić kawę. Czy owy przykład niefrasobliwości, nie wystawia książce Alexandry Richie najlepszej recenzji?

Ad rem.

Wracając do pytania, które towarzyszyło mi w pieszej lipcowej wędrówce do księgarni, jestem wręcz zmuszony odpowiedzieć nań twierdząco. Od pierwszych stron Warszawa 1944 zakuwa w cugle uwagę czytelnika i ani na moment nie pozwala o sobie zapomnieć. Co ważniejsze – a jednocześnie ciekawsze ­ A. Richie nie stawia żadnej jednoznacznej tezy odnośnie słuszności wybuchu Powstania Warszawskiego. To błąd? Skądże. Pozwala to autorce na przeprowadzenie – w mojej ocenie ­ o wiele szerszej próby opisu Powstania Warszawskiego niż czyni to chociażby książką Obłęd 44’ autorstwa Piotra Zychowicza. Nie zamierzam oczywiście powiedzieć przez to, że publikacja autora Pakt Ribbentrop- Beck , dzięki temu że pisana pod tezę ­ zresztą uczciwie przedstawioną ­ jest książką nieudaną. Przez zestawienie obydwu pozycji chcę raczej podkreślić, iż ewentualna ocena Powstania Warszawskiego, jako decyzji politycznej, którą czytelnik po części mimowolnie w swym duchu podejmuje, będzie znacznie mniej obciążona subiektywizmem, kiedy zetknie się z dziełem A. Richie. Autorka nie wystawia swą publikacją Powstaniu Warszawskiemu laurki, która wynosi pod cnotliwe sufity heroizm walczących Powstańców[2]. Książka pełna jest kontrastów oraz odcieni zmagania Warszawskiej ludności. Czytelnik nie znajdzie więc cyklicznej kanonady pochwał, która prowadzona łańcuchem kolejnych rozdziałów, usiłuje zakryć niedającą sumieniu spoczynku ciszy z cmentarza Powstańczego na Warszawskiej Woli. Wyważona opinia to coś co przydaje książce Warszawa 1944, co pozwala określić ją, jako „mądrze napisaną”.

Imponującą bibliografia (ponad 30 stron!!), geopolityczna perspektywa oraz krytyczne odniesienie do polityki aliantów i wyważone nastawienie autorki, pozwalają nie tylko na rzetelne wyrobienie sobie obrazu Powstania Warszawskiego, lecz zdystansowaniu się od jednoznacznych (często pochopnych) sądów na temat jego słuszności bądź irracjonalności. Wobec dylematu dwustu tysięcy ofiar oraz uczynienia z Warszawy współczesnej Kartaginy, antagonizm skrajnych opinii mieszczących się najczęściej w kluczu: romantyczny patriotyzm ­ czyli polityczne samobójstwo, milkną. Lektura książki Alexandry Richie zaświadcza nie tyle o chęci autorki za obstawaniem przy jednej ze stron „medalu”(barykady), lecz ukazuje, dlaczego taka ostateczna deklaracja, obarczona powinna być wątpliwościami. Zdecydowanie najlepsza książka o Powstaniu Warszawskim jaką czytałem.

Kazimierczuk Michał

Ocena recenzenta 6/6

Alexandra Richie, Warszawa 1944, przeł. Z. Kunert, Warszawa 2014. s. 765

Przypisy:

[1] bombardowania domów, rozgruzowywania piwnic, poszukiwań ocalałych, chowania poległych czy organizowania kuchni.
[2] Należy podkreślić, że owy heroizm, często niedoceniany w literaturze przedmiotu, tyczy się także ­ lub przede wszystkim ­ zwykłych mieszkańców Warszawy

One Comment

  1. Zgadzam się z recenzentem w każdym aspekcie. Książka wybitna, przebijająca swym poziomem takie dzieła jak ,,Powstanie ’44” Normana Daviesa czy ,,Powstanie Warszawskie” Jana Ciechanowskiego, zrównoważona w swych tezach, naprawdę obowiązkowa pozycja dla wszystkich zainteresowanych tematem. Nie można jednak zapomnieć, iż ta książka została napisana w oparciu o materiały i wiedzę prof. Władysława Bartoszewskiego, który nadal, w moim mniemaniu, pozostaje najwybitniejszym specjalistą w tej dziedzinie. Nawet, jeśli najlepszą książkę o Powstaniu napisała jego synowa…

    P.S Recenzja godna poziomu książki!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*