Właściciele zamków i pałaców dyskutują o odbudowie i inwestycjach w zabytki

Właściciele kilkunastu zamków i pałaców na Opolszczyźnie spotkali się w Opolu na konferencji poświęconej tematyce odbudowy i inwestycji w zabytki. Była okazja do wymiany doświadczeń, a warto podkreślić, że w ostatnich latach tego typu inwestycje cieszą się w naszym regionie sporym zainteresowaniem.

Jednym z pierwszych, który postanowił zainwestować duże pieniądze w odbudowę zabytkowego obiektu był Jerzy Bar, właściciel pałacu w Sulisławiu, w którym mieści się obecnie pięciogwiazdkowy hotel. Dziś na konferencji „Zamki i pałace Śląska Opolskiego – potencjał historyczny i promocyjny naszego regionu” opowiadał on o tym, dlaczego zdecydował się na taką inwestycję i jak doszło do renowacji. Warto zaznaczyć, że spotkanie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Wśród zaproszonych byli m.in. właściciele zamków i pałaców w Tułowicach, Niemodlinie, Wysokiej, Ściborzu, Naroku, Karłowicach, Dobrej, czy Proślicach.

Perełki Opolszczyzny

Uczestnicy konferencji mieli okazję zobaczyć kilka prezentacji wyremontowanych obiektów i wymienić doświadczenia, co jest kluczowe przy tak specyficznych inwestycjach. Jak mówił Jerzy Bar, na początku remontu nie był zupełnie na to przygotowany. – Od 25 lat inwestuję w nowoczesne biurowce o ogromnych powierzchniach, a wybudowanie takiego obiektu trwa od 18 do 24 miesięcy. Gdy zobaczyłem pałac w Sulisławiu pomyślałem, że to bułka z masłem, a jego renowacja potrwa pół roku, tymczasem zajęło to aż sześć lat – wspominał Bar i dodawał, że gdy zobaczył Sulisław po raz pierwszy, od razu podjął decyzję, że się w niego zaangażuje. – Oglądałem zamki nad Loarą, pałace w Anglii i nawet nie wiedziałem, że taka perełka jest na Opolszczyźnie – chwalił.

Podkreślał przy tym, że najważniejszą sprawą przy renowacji zabytku jest podejście biznesowe, aby już po zakończeniu inwestycji mógł on na siebie zarabiać. Przykład Sulisławia pokazuje, że jest to możliwe. W pałacu funkcjonuje ekskluzywny hotel, odbywają się także liczne konferencje, imprezy, spotkania, a także wydarzenia kulturalne jak choćby Festiwal Chopin-Elsner, znajduje się tam także pokaźna kolekcja porcelany tułowickiej. Poza samym hotelem są tam także m.in. spa, kryty basen, sale konferencyjne, sala koncertowa na 400 miejsc, czy restauracja. Zatrudnienie znalazło około stu osób.

Pomysł, ludzie i chemia

Żeby zrobić na tym biznes, trzeba zaproponować klientom odpowiednie produkty, a taka modernizacja musi być planowana z częścią komercyjną, bo obiekt powinien na siebie zarabiać. W końcu inwestuje się dziesiątki milionów złotych. Musicie nalegać na konserwatorów, aby zgodzili się na takie prace. Hotel na 20-30 miejsc nie ma sensu, jeśli już ma powstać, to musi mieć 100-120 miejsc. W naszym przypadku zaadaptowaliśmy na ten cel wyremontowany folwark, a salę restauracyjną stworzyliśmy w dworku. Do biznesu potrzebne są trzy rzeczy: pomysł, ludzie i chemia – podsumowywał Jerzy Bar.

Źródło: opole.wyborcza.pl

Red. A. Grochowicz

Zdj. Wikimedia Commons

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*